Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2026

Proletariaccy islamscy pe*ofile

 


W Londynie pojawiły się plakaty z następującym przekazem: "Czy wiesz, kogo nie ma w aktach Epsteina? Imigrantów, muzułmanów i ludzi transpłciowych. Wiesz kto w nich jest? Miliarderzy".

Oczywiście ten przekaz jest przekłamany. W aktach Epsteina są imigranci - choćby Deepak Chopra czy prostytuujące się modelki sprowadzane z Rosji. Są też ludzie trans - Epstein zapraszał bowiem do siebie doktorów zajmujących się transowaniem dzieci i ogólnie wspierał ten proceder. Są też jak najbardziej muzułmanie - i jest ich tam wielu. Jest choćby książę Mohammed bin Zajef z ZEA, który dostarczał Epsteinowi dywany okrywające wcześniej Kaabę w Mekce.

Gostek chwalący się filmem z torturami, to koleś, który był do niedawna prezesem państwowej dubajskiej spółki DP World. Nie wiadomo, co ten film przedstawiał, ale podejrzewam, że normalną dubajską imprezę z modelkami, celebrytkami oraz instagramerkami. Te, które nie spełniają bardzo wygórowanych standardów piękności trafiają w ręce nie tyle książąt i szejków, co kasiastych chamów będących ich sługami. Niektóre celebrytki wręcz się biją, by im taki sługa nasrał do ust za kasę. 

ZEA to jednak kraj nowoczesny. I nowocześnie dekadencki. W aktach Epsteina mamy na to dowód w postaci maili wymienianych z wysokiej rangi funkcjonariuszką tamtejszego MSZ. Zaproponowała Epsteinowi - chyba żartobliwie? - że da mu swoją 13-letnią siostrę, która "jest nawet ładniejsza ode mnie".

Epstein ogólnie czuł się dobrze w krajach islamskich, a jego osobisty haker sprzedawał informacje Hezbollahowi.

Afera Epsteina mocno uderzyła w rząd brytyjski i premiera Starmera. Zwróciła uwagę na zachowania seksualne tamtejszych elit, stanowiące zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego już od czasów Philby'ego i Blunta (jeśli nie wcześniej). Wielka Brytania ma jednak też ogromny problem z pedofilią "proletariacko" - imigrancką. Wychodzą na jaw szokujący szczegóły działalności pakistańskich gangów zmuszających brytyjskie dziewczynki do prostytucji. Niektóre z nich były zgwałcone przez 100 Pakoli, którzy traktowali to jak jakiś rytuał religijny. Często zdarzało się, że młodzi zwyrole zapraszali swoich ojców na sesję gwałtów odbywające się w trakcie muzułmańskich świąt.  Ojciec jednej 14-latki porwanej przez pakolskich gangsterów poszedł na policję i próbował tam uzyskać pomoc. Policjanci mu odmówili, a dziewczyna była przetrzymywana w budynku znajdującym się tuż obok ich posterunku. Zdarzało się też, że brytyjscy ojcowie, próbujący ratować swoje córki z rąk pakistańskich gwałcicieli sami bywali aresztowani. Oczywiście próby zwracania uwagi na ten proceder były uciszane i traktowane przez policję i samorządy jako "sianie nienawiści etnicznej". Skala tego procederu: 250 tys. zgwałconych nastolatek. Tak jakby przez Wyspy Brytyjskie przeszła Armia Czerwona. No ale, to brytyjscy politycy tak szeroko otworzyli swój kraj na tych najeźdźców.

Złośliwi mówią, że cała Wielka Brytania to wyspa Epsteina w skali makro.

Francja też jest rajem przestępców seksualnych - pod warunkiem oczywiście, że mają odpowiednie pochodzenie etniczne i poglądy polityczne. W proteście przeciwko rosnącej przestępczości powstała tam prawicowa organizacja "feministyczna" Nemesis. Jej demonstracje zwykle nie mają ochrony policji, więc dziewczyny z tej grupy są regularnie atakowane przez antifiarzy i lewarskie feministki (którym oczywiście nie przeszkadza islamska, proletariacka pe*ofilia). Podczas jednej z demonstracji antifiarze zatłukli na śmierć 23-letniego studenta broniącego dziewczyn z Nemesis. Jednym z napastników był asystent posła skrajnej lewicy. Francuska prawica mogłaby wreszcie chodzić uzbrojona na takie akcje - no, ale gdyby we Francji znalazł się odpowiednik Kyle'a Rittenhausa, to pewnie szybko stałby się wrogiem publicznym numer 1. 

Antifa to organizacja podobna do ISIS, tyle że nieporównanie bardziej lamerska i mająca w swoich szeregach dużo większy odsetek pedofilów. Proletariackich pedofilów.

47 lat temu zachodnie lewarstwo bardzo pomogło zainstalować w Teheranie obłąkany, antycywilizacyjny reżim ajatollaha Chomeiniego. Wcześniej oburzało się, gdy jedna z irańskich gazet nazwała Chomeiniego "nie-Irańczykiem, brytyjskim agentem i homoseksualistą" (tak jak u nas libtardy i dupoprawicowcy się wkurzali na to, że TVP za Kurskiego przedstawiała PO-srańców jako niekomptentną bandę berlińskich sprzedawczyków). Po rewolucji islamskiej, minimalny wiek małżeństwa obniżono w Iranie z 18 do 13 lat, pozwalając w niektórych przypadkach na śluby z 9-latkami. Chomeini sam  pisał porady jak seksualnie molestować małe dziewczynki. Podczas swojego wygnania w Iraku, przebywając w gościnie w domu jednego ze swoich zwolenników, spytał się czy może na jedną noc "ożenić się" z jego 6-letnią córką. Uzyskał zgodę, a w nocy było słychać krzyki tej dziewczynki...

Niedawno w Iranie obchodzono 47-mą rocznicę zdobycia władzy w kraju przez szyicką sektę. Okrzyki "śmierć Chamenejowi!" i "sram na twojego Allaha!" były głośniejsze od fajerwerków. Reżim twierdził, że w prorządowych demonstracjach wzięło udział nawet 26 mln ludzi. W ramach tej narracji pokazał filmy generowane przez AI. Rzeczywista frekwencja na oficjalnych pochodach była jednak mała. W niektórych mniejszych miastach, stawiło się na nich po kilkanaście osób. Naród irański pokazuje, że nie chce reżimu ajatollahów. 17 lutego mija 40 dni od maskr na ulicach, a to ważna data w irańskich rytuałach żałobnych. Znów będzie więc fala gniewu. 

Co robi globalna lewica? Olewa irański bunt lub straszy "powrotem Savaku" i jednocześnie przekonuje, że "szach nie ma poparcia wśród Irańczyków". Jakoś nie tłumaczy dlaczego nazwisko Pahlavi było JEDYNY skandowanym w pozytywnym kontekście na wielkich irańskich demonstracjach i czemu demonstranci posługiwali się flagą z czasów szacha. Narracja, że szach po powrocie do władzy będzie rządził jak jego ojciec w latach 70-tych, pokazuje tylko jakimi zjebami są lewary. Świat się zmienił przez ostatnie 50-lat, a oni wciąż walczą z "reakcyjnym szachem", Pinochetem i Somozą... Tak jakby po upadku ZSRR, KGB zapomniało im zrobić update'u instrukcji propagandowych. Irański pretendent do tronu wielokrotnie deklarował, że stanie do weryfikacji wyborczej. I wszystko wskazuje na to, że wolne wybory wygrałby on w cuglach. Na miejscu obecnego antyrozwojowego reżimu powstałby pewnie system podobny jak w Turcji, czyli jak na Bliski Wschód bardzo demokratyczny i tolerancyjny. No, ale różnego rodzaju akademickie mendy, chciałyby tam "reformistów" z obecnej ekipy...

Co ciekawe, reżim ajatollahów przeprowadza w Iranie podobny plan podmiany ludności, jak realizuje choćby zachodnioeuropejska lewica. Na przykład, w mieście Qum wybudował osiedle, do którego sprowadził czarnoskórych afrykańskich szyitów.

Obalenie reżimu w Iranie będzie zależało od amerykańskiej interwencji, której wielu Irańczyków szczerze pragnie. Niestety ona się opóźnia, o czym świadczy decyzja o ściągnięciu do regionu drugiego amerykańskiego lotniskowca. Będzie on płynął z Karaibów pewnie jakieś trzy-cztery tygodnie. Może to jednak oznaczyć, że USA szykują opcję dłuższej kampanii lotniczej przeciwko Iranowi. Być może Trump liczy na to, że zdoła uniknąć wojny i sam nacisk zmusi Iran do koncesji. Negocjacje idą jednak słabo. (Libtardy niedawno przez chwilę podniecały się aferką z tym, że Gabbard przekazała do Białego Domu raport o zagranicznych kontaktach osoby z otoczenia prezydenta. Raport dotyczył Kushnera i negocjacji z Iranem. Jego kontakty z arabskimi monarchiami nie są jednak żadną tajemnicą.) Trump nawet stwierdził, że prawdopodobnie Irańczycy nie wierzą w to, że USA zaatakują. 



Tą niewiarę widać było na ulicach Teheranu, w trakcie reżimowych pochodów. Otwarcie grożono tam śmiercią Trumpowi oraz amerykańskim generałom. Wyprodukowali też teledyski, w których śpiewają o zabójstwie Trumpa i szacha. Proletariaccy szyiccy pedofile zrobili też szopkę (pod amerykańskich QAnonowców) w postaci spalenia rzeźby Molocha - do której przyklejone było zdjęcie Trumpa.  Amerykański prezydent powinien więc ich chociaż symbolicznie zbombardować, by nie wyjść na cucka.

Netanjahu był za to mało rozmowny po wizycie w Waszyngtonie. Ponoć Trump z nim bardzo blisko koordynuje kwestię przygotowań do wspólnej amerykańsko-izraelskiej kampanii przeciwko Iranowi.

Pajacowanie zgubiło Maduro. Może też zgubić ajatollahów. Można sobie wyobrazić, że Chamenei, uspokojony wielotygodniową bezczynnością Trumpa, wyjdzie ze swojego górskiego bunkra do swojej rezydencji w Teheranie i wówczas... BUM!!!

Lewarstwu znów może się zrobić przykro. Ma ono w dupie śmierć tysięcy Irańczyków, ale bardzo mocno przeżywa tragedię Palestyny. Nie żeby było jakoś specjalnie zainteresowane losem zwykłych Palestyńczyków. Po prostu uznało, że Izrael wpisuje się w jego narrację o straszliwym białym kolonializmie oraz kapitalistycznym imperializmie. To nic, że bastionem poparcia dla Netanjahu są Sefardyjczycy, czyli Żydzi od zawsze osiadli na Bliskim Wschodzie i w basenie Morza Śródziemnego. Guru lewarstwa Michael Moore przekonuje, że prawdziwym wrogiem Żydów są biali, europejscy chrześcijanie, a nie Arabowie. I zdaniem Moore'a to białych, europejskich chrześcijan Izrael powinien bombardować i głodzić w obozach. Żarłacz Moore generalnie wpisał się tą wypowiedzią w poglądy Hitlera, który również nie uważał arabskich muzułmanów za wrogów, a bombardował i głodził w obozach białych, europejskich chrześcijan. Ciekawe skąd u Moore'a taka nienawiść do tej grupy? Czyżby koledzy w protestanckiej szkółce niedzielnej srali mu do kanapek?

Być może jednak wcześniej będziemy mieć tygodniowe świętowanie w Miami, po tym jak kubański reżim padnie z braku paliwa. Wyobrażam sobie to wycie libków i lewarów! Greta Thunberg już współorganizuje "konwój humanitarny" na Kubę, mający tam zawieść paliwa kopalne. How dare you! Niedawno w "Wyborczej" dali wywiad z jakąś ekspertką/ekspertkinią/ekspertyszczem mówiącą, że "przeraża ją świat, w którym Amerykanie porywają prezydentów innych państw". "Puls Biznesu" dał natomiast półtorakolumnowy wywiad z... Ziętek-Wielkodupską. Dotychczas na taki cringe pozwalały sobie jedynie "Do Rzeczy" i "Najwyższy Czas!"... Tak jak mieliśmy nadprodukcję magistrów, tak mamy nadprodukcję "ekspertów geopolitycznych"... 

***

Kolejne teorie spiskowe się sprawdzają: FBI potwierdziła nieprawidłowości wyborcze w hrabstwie Fulton w Georgii w 2020 r. Prawdopodobnie sięgnęły one tam 17,4 tys. głosów, podczas gdy Biden "wygrał" w Georgii 12 tys. głosów. Izba Reprezentantów uchwaliła ustawę wymagającą, by wyborcy wreszcie zaczęli okazywać dokumenty tożsamości w lokalach wyborczych. Trump twierdzi, że ten wymóg wejdzie w życie przed midterms, niezależnie od tej ustawy. Demokraci jojczą z tego powodu i rozpowszechniają fake newsa, że z wyborów będą wyłączone zamężne kobiety, bo ich nazwiska z aktów urodzenia nie będą zgadzać się z tymi z dokumentów. To oczywista bzdura, bo ustawa nie wymaga okazywania aktów urodzenia. Wystarczy prawo jazdy, legitymacja pracownicza, karta biblioteczna - cokolwiek ze zdjęciem i podstawowymi danymi.

Trump doniósł w 2006 r. na Epsteina na policję.

Bannon nie tylko był głównym autorem przecieków z Białego Domu w pierwszych miesiącach pierwszej kadencji Trumpa, ale też prał pieniądze dla Epsteina i wspólnie z nie próbował obalić papieża Franciszka.

Okazało się, że planeta nie płonie.

Śmierć Kurta Cobaine'a okazała się zabójstwem.

A ten obiekt, do którego armia USA strzelała z lasera pod El Paso nie był wcale balonem. Ani dronem karteli narkotykowych. Został on sfilmowany. Był całkiem duży i ponoć wypuszczał mniejsze obiekty latające.


sobota, 26 listopada 2016

Fidel Castro w końcu zmarł

Fidel Castro miał na drugie imię Alejandro. I już wiecie, jaką piosenkę będą puszczać na jego pogrzebie...







W Miami niezła impreza. Tłumy tamtejszych Kubańczyków świętują na ulicach.  Choć wydawało się, że Fidel Castro przeżyje nas wszystkich, choć przeżył braci Kennedych, Chruszczowa, Mao, Kaddafiego, Mandelę, Jaruzela, Chaveza, generała Giapa a nawet goryla Harambe, choć udało mu się przetrwać niezliczoną ilość prób zamachów kleconych przez CIA, choć mierzył się z 11 amerykańskimi prezydentami i miał do czynienia z 8 sowiecko/rosyjskimi przywódcami, 6 chińskimi i 3 północnokoreańskimi, to w końcu zmarł.  I pewnie pożyłby sobie jeszcze wiele lat, gdyby tyle nie palił.



W mediach od razu pojawiły się wspominki i życiorysy zmarłego kubańskiego dyktatora. Większość z nich to szajs utrzymany w duchu "zmarły wielki rewolucjonista". Jeśli chcecie poczytać o nim coś interesującego - to możecie zerknąć na artykuły wspominkowe w Miami Herald, Daily Telegraph (a jeśli chcecie pooglądać sobie historyczne zdjęcia, to polecam Daily Mail). Z całego świata płyną kuriozalne kondolencje. Były labourzystowski burmistrz Londynu nazwał  Fidela Castro "promieniem światła", szef Partii Pracy Jeremy Corbyn podziękował Castro za wysłanie wojsk do Angoli, tirlandzki prezydent Michael Higgins napisał, że zmarły dyktator był "gigantem" i "zapewnił Kubie postęp społeczny bez precedensu", Jean-Claude Juncker stwierdził, że Castro "był dla wielu ludzi bohaterem",  papież Franciszek określił śmierć komunistycznego przywódcy jako "smutną wiadomość", ale Donald Trump tylko zatweetował: "Fidel Castro is dead!" .



Kim był naprawdę Fidel Castro? Bogatym latyfundystą, który postanowił wykończyć innych latyfundystów, by być właścicielem całej Kuby. Nie miał on początkowo poglądów komunistycznych. Jego dawna kochanka Marita Lorenz wspominała, że podczas kampanii partyzanckiej nie rozstawał się z "Mein Kampf" a jego głównymi inspiracjami ideologicznymi byli Hitler i Mussolini. Nie był wrogo nastawiony do USA - wszak po przejęciu władzy zapraszał do kraju amerykańskich inwestorów a wcześniej zbierał pieniądze na swój zamach stanu w Miami.  Sa pewne poszlaki wskazujące, że zdobyć władzę pomagała mu CIA. Amerykanie od lat 30-tych niezbyt lubili ówczesnego kubańskiego dyktatora Batistę, który był radykalnym socjalistą (i wprowadził na Kubę wysokiej klasy służbę zdrowia - osiągnięcie to przypisał sobie później Castro). Czemu więc później reżim Castro znalazł się na kursie kolizyjnym z USA? Wyjaśnił to zbiegły w latach 70-tych na Zachód gen. Ion Mihai Pacepa, szef rumuńskiego wywiadu zagranicznego. Od 1959 r. wielokrotnie spotykał się z braćmi Castro i jego zdaniem realna władza na Wyspie nigdy nie należała do Fidela tylko do Raula. Fidel służył jako propagandowa twarz reżimu a Raul sterował wszystkim - od wojska i bezpieki po hotele. Raul Castro od połowy lat 50-tych pracował dla KGB. Za rządów Obamy zaczął znów otwierać Kubę dla amerykańskich kapitalistów, co jest kolejnym przypadkiem na sztuczną i odgórną transformację państwa komunistycznego. Śmierć Fidela nic więc na Kubie nie zmieni. Raul ma jednak 85 lat i nie będzie rządzić wiecznie. A czy ma następcę?




Rządy braci Castro przyniosły Kubie jedynie nędzę. W latach 20-tych, 30-tych, 40-tych i 50-tych kraj ten był stosunkowo zamożny na tle Ameryki Łacińskiej. Imigranci, którym nie udawało się dostać do USA często traktowali Kubę jako kraj drugiego wyboru. Solidnie wykonane amerykańskie samochody i sprzęt AGD kupowane w latach 50-tych do dziś służą Kubańczykom. Służą bo nic innego Kubańczycy nie mają. Mój znajomy, Amerykanin pochodzenia Kolumbijskiego, który dużo podróżuje po świecie, powiedział mi: "Krajem, w którym McDoland's mógłby odnieść ogromny sukces jest Kuba. Bo tam, poza ośrodkami turystycznymi, nie ma jedzenia. Byłem na Białorusi i mogę powiedzieć, że tam ludzie mają więcej wolności, dobrobytu i szczęścia niż na Kubie". To skutek działań latyfundysty noszącego na ręku dwa złote rolexy. 





Czy Fidel Castro zrobił coś dobrego? Dwie rzeczy. Wysłał tego dupka Che Guevarę na pewną śmierć do Boliwii. I wydymał mnóstwo niewyżytych suczy będących jego fankami, robiąc z nich dobre samotne matki :) A ponoć leciała na niego Rita Hayworth...

***
Trump wciąż dokonuje ciekawych nominacji. Betsy DeVos, która będzie nowym sekretarzem edukacji, to siostra Erika Prince'a, założyciela Blackwater. Szef jego gabinetu Stephen Bannon, to były oficer Marynarki Wojennej, który był specjalnym asystentem Szefa Operacji Morskich. Pojawiają się przecieki, że do administracji mogą trafić gen. James Mattis (mówiący, że to czasem fajnie strzelać do ludzi) i gen. David Petraeus. Wygląda też na to, że rzeczywiście Trump chce zbudować Mur.  A częściej amerykańskiej agentury u nas jeszcze się nie zorientowała i powtarza "uuu... Trump straszny rosyjski agent".

Tymczasem kandydatka Zielonych Jill Stein  podważa wyniki wyborów w kilku kluczowych stanach wspierając się analizą mówiącą, że hakerzy zmanipulowali głosowanie elektroniczne. To nic, że w jednym ze wspomnianych stanów głosy oddawano jedynie w formie papierowej.  A jeśli donoszono o nieprawidłowościach, to pojawiały się one na korzyść Clinton. Żądna zemsty Hillary najwyraźniej sobie pogrywa i wykorzystuje Stein do podważania wyborów. Może w ten sposób anulować układ "bezpieczeństwo za brak problemów przy przekazaniu władzy". Niech się nie dziwi, jak po wyborach FBI się jednak nią zajmie... A Jill Stein? Sprzedała się jak Bernie Sanders. Trudno ich jednak dziwić za takie zachowania, wszak wyznają światopogląd materialistyczny. Stein w jeden dzień zebrała z nieznanych źródeł więcej pieniędzy na recount niż na całą swoją kampanię wyborczą. Kilka milionów wpłynęło już na jej konta. Zaznaczyła przy tym, że jeśli nie dojdzie do ponownego przeliczenia głosów pieniądze te trafią na "inny cel". Np. na zakup rezydencji położonej obok nowego domu Berniego Sandersa.

sobota, 26 marca 2016

Zamachy w Brukseli od przodu i tyłu



One Punch Man Erdogan powiedział, że również w Brukseli, tak jak w Ankarze, mogą zacząć wybuchać bomby. Cztery dni później jego proroctwo się spełniło. Później One Punch Man ujawnił, że jednego ze sprawców brukselskich zamachów tureckie służby deportowały do Holandii, Holendrzy przekazali go Belgom, a ci go wypuścili. Erdogan wyraźnie zasugerował, że belgijskie służby specjalne dogadywały się z dżihadystami. Tureckie służby mówią zaś, że zachodnioeuropejskie służby pozwalały jeździć do Turcji i innych krajów Bliskiego Wschodu dżihadystom będącym na listach Interpolu. Co więcej pozwalały im na przewożenie broni i amunicji w ich bagażach!
MIT, czyli wywiad wojskowy Turcji, to ostrzejsi gracze nawet od FSB. Mam wielki szacunek do Erdogana, że zdołał pokonać tę machinę i przejąć ją na własne potrzeby. MIT dużo wie o prawdziwych kulisach terroryzmu na Bliskim Wschodzie i w Europie. Ta wiedza będzie wykorzystywana przez Turcję do wywierania presji na takie kraje jak Niemcy.

***



Słyszymy obecnie, że Belgia to kraj dysfunkcyjny i skorumpowany, co sprawia, że stał się on rajem dla dżiahdystów. Niemalże państwo upadłe ze społeczeństwem, które zawiodło.  Słyszymy, że Belgowie spieprzyli kontrole paszportowe na lotniskach, dopuścili się olbrzymich zaniedbań jeśli chodzi o ochronę brukselskich portów lotniczych a służby wiedziały, że lotniska będą zaatakowane. Biją w Belgów jak w bęben głównie gazety i portale anglosaskie, co jest zapewne oznaką irytycji tamtejszych służb, ale w Belgów uderzają również Francuzi. Jeszcze przed zamachami można było usłyszeć o szykującym się francusko-belgijskim rozwodzie wywiadowczym. Służby belgijskie i francuskie wzajemnie się oskarżały o zaniedbania przy okazji zamachów w Paryżu. Poza tym francuskie służby panoszyły się w Belgii i traktowały ją jako kraj satelicki.

O dziwnych kulisach zamachów w Paryżu pisałem już na tym blogu. I mam wrażenie, że francuskie służby co najmniej dopuściły do tych ataków.

Flashback: Front Narodowy - dzieło francuskich służb

Flashback: Francja: zamach, na który czekano




Pora więc zadać pytanie: czy to tylko echa tamtej operacji czy też może zorganizowano dogrywkę? Czy celem tej dogrywki jest zwrot geopolityczny w Europie? Po zamach w Brukseli ostro tracił funt, gdyż rynek uznał, że zamachy są argumentem dla zwolenników Brexitu. Skoro nawet były szef MI6 mówi, że Wielka Brytania będzie bezpieczniejsza poza UE...  Jak wiadomo, Francji zawsze wadziła brytyjska obecność w Unii. UE bez Wielkiej Brytanii będzie tworem zupełnie innym  niż dotychczas.

***



Słyszymy, że zamachy były zemstą za aresztowania Salaha Abdelsalema, jednego z organizotorów zamachów w Paryżu. Adbelsalem jednak najprawdopodobniej sam dał się złapać. To uspokoiło belgijskie służby a lipne zeznania sprowadziły je na fałszywe tropy, co umożliwiło zamachy. Atak na lotnisko przyniósłby więcej ofiar, gdyby sprawcom nie zaciął się jeden z karabinów i gdyby .... zamówili Ubera zamiast taksówki. Korporacja przysłała im zwykłe auto zamiast vana, więc nie wzięli wszystkich bomb.

***



Stanowisko Rosji chyba najlepiej wyraził Władimir Żerinowski, syn Rosjanki i "dobrego prawnika" mówiąc, że zamachy są dla Rosji korzystne i niech Europejczycy zdychają.  Pytanie tylko czy Putin-Hujło nie stał się już dla Moskwy zbyt zgraną kartą, by doszło do jakiegokolwiek porozumienia. W Syrii Rosja de facto zachowała jednak sporą część swojego kontyngentu. Dostosowała go jednak do nowego zadania: zamiast walki z Państwem Islamskim obrona alawickich terenów. To de facto oznacza podział Syrii. Putin kończy kolejny konflikt jego zamrożeniem.

***




To, że Państwu Islamskiemu chodzi o budowę Kalifatu jest mitem. Jak słusznie zauważa red. Mamoń, ISIS jest kierowana przez profesjonalne kadry dawnej bezpieki i sił zbrojnych Saddama. Syria jest dla zmyłki. ISIS nie zależy na jej całym podboju. Celem jest Bagdad i przywrócenie władzy sunnitów. Zamachy w Europie mają po prostu zmęczyć skretyniałe i słabe społeczeństwa Zachodu i sprawić, by bały się angażować na Bliskim Wschodzie.

***

Stanowisko enerdowskiej kanclerz Beatrix Brehme Angeli Merkel się nie zmienia. Nachodźcy dostaną 150 tys. kondomów - co może okazać się zbyt małą liczbą w stosunku do inby, która się szykuje.

Wiele mówi reakcja Merkel na niemiecką flagę (widoczna na tym filmiku). Flagi NRD lub ZSRR z pewnością by tak nie potraktowała...

***

Obama się zamachami nie przejmuje. Bo po co? Za osiem miesięcy przestanie być prezydentem i przekaże ten cały pierdzielnik albo ponurej, zdemenciałej lesbie Hillary, albo gostkowi wyjętemu żywcem z lat 80-tych.Sposób w jaki potraktował go Raoul Castro, kagiebista z 60-letnim stażem w resorcie, mówi jednak wszystko o jego polityce zagranicznej.


***



Zamachy w Brukseli to punkt dla Trumpa. Już tylko idioci oraz lobbyści wielkiego biznesu mogą krytykować jego stanowisko dotyczące nielegalnej imigracji. Furrorę w sieci robi filmik na którym, Trump recytuje wiersz "Snake" - idealnie pasujący do kryzysu imigracyjnego w Europie.


Trumpowi może pomóc to, że Hillary była zaangażowana w arabskie rewolucje do tego stopnia, że Giuliani nazywa ją "członkiem założycielem ISIS".  Cruz może mieć kłopoty ze względu na swój skandal seksualny (pięć kochanek, z czego jedna jest obecnie rzeczniczką... Trumpa a inna organizowała kampanię Carly Fiorinie) - pewne poszlaki wskazują, że rewelacje "National Enquire" są prawdziwe, m.in. kwestia dziwnej donacji dla Fioriny od sponsorów Cruza, to że Breitbart też wiedział o tej sprawie, to że żona Cruza miała w 2005 r. załamanie nerwowe. To jednak nie zapewni Trumpowi nominacji. Partia Republikańska wynajęła do obsługiwania elektronicznego głosowania w prawyborach w Utah firmę, która w 2004 r. pomogła sfałszować Chavezowi wybory w Wenezueli. 

***

Jak zwykle zachęcam do sięgnięcia po moją powieść "Vril. Pułkownik Dowbor".

***

Swoim czytelnikom i czytelniczkom życzę wesołych świąt Wielkiej Nocy. Świąt pełnych miłych doznań i głębokiej refleksji :)



No i mokrego Dyngusa...



See more on Know Your Meme

poniedziałek, 11 marca 2013

Kontyngent ONZ ucieka z Golanu + Jak Kubańczycy walczyli z Izraelem



Chorwacja podjęła mądrą decyzję o tym, by wycofać swój kontyngent ze Wzgórz Golan. Po tym jak wyszło na jaw, że USA oraz kilka państw Europy zorganizowało kanał przerzutowy postjugosłowiańskiej broni z Zagrzebia do syryjskich rebeliantów, Chorwaci stali się narażeni na ataki. Zresztą siły pokojowe na Wzgórzach Golan są w rozsypce, po tym jak rebelianci porwali (i po jakimś czasie wypuścili) 21 filipińskich żołnierzy ONZ, mamy do czynienia z ucieczką rozjemców na  tereny kontrolowane przez Izrael. Wkrótce mogą się tam zacząć poważne walki z udziałem Hezbollahu oraz izraelskich sił specjalnych.

Ps. Przy okazji Debka podała mało znany fakt historyczny: w 1974 r. po syryjskiej stronie Golanu pojawiły się oddziały pancerne z... Kuby. Kubańczycy ponieśli nawet straty w incydentach zbrojnych z udziałem Izraela. Udało mi się znaleźć potwierdzenie w "lewackim" źródle: "In Syria General López Cuba headed a tank battalion that later grew to a regiment. While the Cubans did not participate directly in combat to take back the Golan Heights, he says, "We maintained a unit in the front for a year. It was a tank squadron. There was some exchange of artillery fire. They damaged two of our tanks. We lived in a hole, in a chabola, in conditions of a military campaign. In February 1975 we returned to Cuba. They had promoted me to commander." Ten months later he left for Angola."

Ps. 2. ABW rekonstruuje listę polskich kursantów KGB i przyznaje, że ich obecność w służbach to duże zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. A Bondaryk ma ponoć kierować nową agencją kontrolującą internet podlegającą szefowi MON (czyli człowiekowi Kaiser Soeze). 

środa, 6 marca 2013

Hugo Chavez (1954-2013)



Wenezuelski dyktator Hugo Chavez zmarł po długiej i ciężkiej chorobie (tu możecie przeczytać dobrą sylwetkę zmarłego, a tu obejrzeć kilka jego klimatycznych zdjęć). A Fidel Castro nadal żyje.


Wiceprezydent Maduro twierdzi, że rak, który wykończył przywódcę był "wrogim atakiem".   Pojawiają się już teorie mówiące, że prezydent Wenezueli zmarł tak naprawdę w kubańskim szpitalu, co zatuszowano ze względu na kontrowersje związane z panoszącą się w Caracas bezpieką Castro.  Naród pogrążony w autentycznym smutku, obozowi władzy grozi rozpad, Obama zaciera ręce, a mi gostka trochę żal. Wiem, wiem, był komuchem i "strasznym dyktatorem", ale miał niewielu ludzi na sumieniu, autentycznie troszczył się o biednych, był nacjonalistą i był zabawny. Zrobił na mnie wrażenie w jednym z filmów dokumentalnych (lewackich), gdy wspominając młodość rzucił parę zdań z rozmówek angielsko-hiszpańskich. "Czy posprzątać pański pokój?", "Czy wzywał pan służbę" - "Tak nas wówczas traktowano. Jako przyszłych służących i kelnerów w USA". Chavez uśmiechnął się. Widać było w jego oczach satysfakcję. Postawił się największemu mocarstwu na swojej półkuli i przetrwał, a jego sława wśród lewactwa przyćmiła wyblakłą czerwoną gwiazdę Castro (no cóż szeroko sypnął lewactwu pieniędzmi). Mimo to założę się, że niektórzy ludzie z CIA będą za Chavezem tęsknić. Wbrew pozorom potrafili bowiem się z jego ludźmi dogadać i razem kręcić narkotykowe deale. I to być może była tajemnica przetrwania Chaveza.