sobota, 13 maja 2017

Największe sekrety: Prometeusz - Ostatni bój

Ilustracja muzyczna: TK from Ling Tosite Sigure - White Silence - Tokyo Ghoul OST




Beria nie mógł być pewny lojalności swoich ludzi. Jego resort spraw wewnętrznych został stworzony z połączenia dwóch ministerstw: MWD i MGB, które wcześniej ostro ze sobą rywalizowały. Lokalni szefowie MWD byli mocno związani z sitwami partyjnymi na poziomie republik. Reformy Berii były dla nich dużym zagrożeniem. Do Chruszczowa, Malenkowa i Bułganina dochodziło coraz częściej sygnały o podejrzanych działaniach Berii. Chruszczow był szczególnie zaniepokojony poczynaniami ludzi Berii, Mieszyka i Milsztajna na Ukrainie, o czym informował go Strokacz, były szef MGB we Lwowie. MWD otrzymała od swojego agenta działającego na Zachodzie informację, że jeden z przywódców ZSRR jest w kontakcie z zachodnimi służbami wywiadowczymi i przygotowuje kontrrewolucję. Nadzór nad sprawą objął bezpośrednio Beria. Kazał założyć podsłuchy członkom KC. W ten sposób udało się nagrać pijanych Chruszczowa i Bułganina zastanawiających się jak pozbyć się Berii. Tymczasem Beria sam był nagrywany przez swojego zastępcę, byłego ministra spraw wewnętrznych Siergieja Krugłowa - tak przynajmniej twierdził Piotr Dieriabin, funkcjonariusz sowieckich służb, który zbiegł na Zachód w 1954 r. Według niego Beria przygotowywał zamach stanu. Żona Dieriabina słyszała nawet od zastępcy sekretarza partii w Abchazji, że dojdzie w ZSRR do "Nocy Św. Bartłomieja". Beria żartował sobie zaś, że zbuduje w Abchazji dacze dla kierownictwa partyjnego, które będą otoczone drutem kolczastym. Kwestię budowy tych więziennych dacz obsesyjne później wspominał Chruszczow. Coś mogło być więc na rzeczy.



Informacje o planach Berii mogły dotrzeć również do Krugłowa i Chruszczowa... z Zachodu. Josef Mueller, prominentny polityk bawarskiej chadecji i zarazem watykański agent odgrywający kluczową rolę w spiskach na życie Hitlera (którego działalność opisałem w artykule "Pius XII - największy wróg Hitlera" w "Rzeczy o Historii") powiedział Ernstowi Lemmerowi, deputowanemu CDU z Berlina, że powodem upadku Berii były informacje, które przekazał Sowietom Joseph Wirth, były kanclerz Republiki Weimarskiej, przywódca partii Sojusz Niemców, który brał udział w sondażach dotyczących zjednoczenia Niemiec. Wcześniej Wirth spotkał się z Berią w Berlinie. Według emigracyjnego, gruzińskiego generała Szałwy Magłakelidzego, Beria "został zdradzony z zagranicy". Można się domyśleć, że gdyby Berii udało się zniszczyć ZSRR już w latach 50-tych, USA straciłyby uzasadnienie dla utrzymywania swoich wpływów w Europie i innych częściach świata. Wypracowane z takim mozołem Globalne Plany i Minotaury, całe charmonogramy transformacji cywilizacji Zachodu trafiłyby na śmietnik....



Nina i Sergo Beria mówili później, że Ławrentij zbytnio wierzył w swoje szczęście. Wyszedł cało z tylu niebezpieczeństw, z tylu fal czystek i dziejowych zakrętów, że tym razem musiało się też udać. Od lat dwudziestych przeżył sześć prób zamachów na swoje życie. Nie bał się więc śmierci.

Sergo Beria widział się ostatni raz z ojcem 26 czerwca 1953 r. wczesnym rankiem. Razem zrobili sobie krótki spacer po okolicach daczy. O 8:00 syn Berii pojechał do pracy. Godzinę później Ławrentij Beria wyruszył do Moskwy. Około 13:00 do Sergo Berii zadzwonił znajomy tatarski lotnik (mający zadanie wywieźć rodzinę Berii za granicę, gdyby coś się stało). Krzyczał do słuchawki: - Twój ojciec nie żyje, wasz dom jest otoczony. Przygotowałem samolot, zjawię się po ciecie i przetransportujemy cię w bezpieczne miejsce.
Sergo nie chciał jednak uciekać. Obawiał się o los swojej ciężarnej żony. Po południu zawieziono go do domu w Moskwie przy ulicy Kaczałowa, Zauważył, że drzwi są rozbite a okna w sypialni ojca podziurawione kulami. Gosposia oraz reszta służby mówili mu, że ojciec został wyniesiony z domu na noszach. Relację tę po wielu latach potwierdził generał A.J. Wiedienin. Jako młody funkcjonariusz bezpieki został on w czerwcu 1953 r. wezwany do gabinetu Krugłowa i powiadomiony, że Beria szykuje zamach stanu. 26 czerwca rozważano likwidację Berii za pomocą zorganizowanego wypadku samochodowego, ale ostatecznie zdecydowano się na szturm jego rezydencji. Wiedienin pozostawał na zewnątrz budynku, ale ze środka słyszał strzelaninę. Widział później jak z domu wynoszono trzy trupy i był przekonany, że Beria został wówczas zabity.



Oficjalna wersja mówi, że Beria został aresztowany na Kremlu. Jednakże podano 6 wersji tego aresztowania. Najpopularniejsza z nich mówi, że Berię osobiście aresztował marszałek Żukow. On sam jednak temu zaprzeczył. Sam zgłosił się do Sergo Berii i stwierdził, że gdyby jego ojciec żył w czasie gdy 2-7 lipca odbywało się potępiające go partyjne plenum, to sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej. To samo powiedział Mikojan: gdyby Beria wówczas żył, to z pewnością wygrałby z Chruszczowem. Oznacza to, że Beria był już martwy przed 2 lipca.

Co więc z procesem Berii? Biorący w nim udział prokurator Cariegradski powiedział Sergo Berii, że nigdy nie miał okazji przesłuchać głównego oskarżonego a protokoły z jego przesłuchań musiał skompilować z zeznań setek świadków. Były przewodniczący Rady Najwyższej Szwernik zasiadał w składzie sędziowskim podczas procesu i stwierdził, że ani razu nie widział wówczas Berii. Inny członek składu sędziowskiego, Michajłow też powiedział Sergo Berii: "Nie widzieliśmy twojego ojca żywego". Inne relacje mówią, że Beria siedział na ławie oskarżonych, ale miał cały czas na głowie kapelusz i twarz owiniętą szalikiem.

Berii zarzucono zdradę, terroryzm i nadużycia władzy. Szczegółowo badano okoliczności jego przeniknięcia do ruchu bolszewickiego, epizody wojenne i kontakty z gruzińską "prometejską" emigracją. W trakcie dochodzenia ustalono, że Beria utrzymywał kontakty z 14 obcymi służbami wywiadowczymi. Nie ujawniono jakie to były służby, ale z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że znalazł się wśród nich również sanacyjny Oddział II Sztabu Generalnego. W trakcie dochodzenia wyszło też na jaw, że wciąż nie usunięto ładunków wybuchów umieszczonych w daczach partyjnych przywódców na jesieni 1941 r. na wypadek wkroczenia Niemców do Moskwy. Im bardziej się jednak wgłębiano w działalność szpiegowsko-prowokatorską Berii tym śledczy i ich partyjni nadzorcy przeżywali większy szok. Dotykano spraw totalnie kompromitujących dla Partii. W pewnym momencie przestano więc drążyć te kwestie i położono nacisk na sprawy obyczajowe.






W notatkach osobistych ochroniarzy Berii znaleziono 9 list jego kochanek, na których znajdowały się 62 kobiety. Gdy wzywano je na przesłuchania, wszystkie mówiły, że zostały przez Berię zgwałcone. To była jednak tylko ich linia obrony. Wiele z nich było osobistymi agentkami, które Beria wysyłał w tajne misje. Wiele z nich sama zresztą pchała się Berii do łóżka. Wszak był mężczyzną znajdującym się na szczycie, dysponującym władzą i pieniędzmi a przy tym był człowiekiem bardzo inteligentnym i posiadającym niezaprzeczalny osobisty urok. To prawda, że Beria ściągał część swoich panienek bezpośrednio z moskiewskiej ulicy, ale gdy już mu je dostarczano to traktował je dobrze. Gościł je na kolacji ze świecami, zabierał do teatru, dawał im wybór czy chcą się z nim przespać czy nie. Znany jest przypadek, gdy zainteresował się maszynistką, która trafiła do więzienia za popełnienie literówki - napisała "Stalingad" zamiast "Stalingrad". Zaprosił ją do siebie, kazał się jej rozebrać, ale ocenił że jest zbyt wychudzona (albo za mało inteligentna) i zrezygnował z niej puszczając ją wolno. Z niektórymi z tych kochanek, zeznających, że "zostały zgwałcone", łączyły go wieloletnie romanse i wspólne, nieślubne dzieci.



Co do perwersji Berii, to można powiedzieć, że był stosunkowo normalnym samcem alfa. Trudno się nie uśmiechnąć gdy czyta się w zeznaniach jego kochanek stwierdzenia typu: "Beria zaproponował mi pozycję wbrew naturze i odmówiłam. Zaproponował mi inną, również nienaturalną, i zgodziłam się". Opowieści o pedofilii Berii były w 99 proc. chruszczowowską propagandą. Zdarzało mu się sięgać po panienki w wieku 16 lat i tyle. W zeznaniach znalazł się tylko jeden dokument dotyczący tych spraw. Walentina Drozdowa napisała do prokuratora Rudenki, że została "zgwałcona" przez Berię, w 1949 r. gdy miała 16 lat. W oświadczeniu tym znalazł się taki kuriozalny fragment: "Wróg ludu Beria został zdemaskowany. Pozbawił mnie radości dzieciństwa i młodości, wszystkiego, co dobre w życiu radzieckiej młodzieży. Proszę was o włączenie do listy jego zbrodni moralnego zepsucia tego uwodziciela dzieci". Okazuje się jednak, że oboje prowadzili przez kilka lat romans. Beria zapłacił jej w 1952 r. za aborcję, ale później mieli nieślubną córkę, do której Beria był bardzo przywiązany.



Śledztwo przeciwko Berii zakończyło się 14 września 1953 r. Akta liczyły 39 tomów. Akt oskarżenia redagowała komisja kierowana przez Michaiła Susłowa. Dbała ona o to, by w akcie nie powiedziano zbyt dużo. Proces trwał od 18 do 23 października i był transmitowany na Kreml. W składzie sędziowskim było osiem osób, w tym tylko dwóch prawników, ale za to obok nich marszałek Koniew (mający opinię ekstremalnego chama i debila) oraz generał Moskalenko. Wyrok mógł być tylko jeden: śmierć.



Według oficjalnej wersji, Beria został zastrzelony 23 grudnia 1953 r. o godz. 19.50 przez generała Pawła Batickiego (na zdjęciu powyżej wygląda na typowego yetisyna).  Baticki przechwalał się później, że Beria błagał go na kolanach o darowanie życia i zsikał się w spodnie ze strachu. To niemal na pewno propagandowa opowiastka w typowym sowieckim stylu ("pijany generał rozbijający samolot"). M. G. Chiżniak, jeden ze strażników będący świadkiem egzekucji rzekomego Berii stwierdził po latach, ze Beria przyjął śmierć ze spokojem, choć był bardzo blady. Po egzekucji odwiedził jej uczestników kapitan Zacharow, szef ochrony Malenkowa, później numer 2 w KGB. Przyszedł z dwiema butelkami koniaki i podczas popijawy wypytywał o szczegóły egzekucji. Jak zauważył Sergo Beria: "W rzeczywistości przyszedł, żeby upewnić się, że Chiżniak nie odgadł, że skazanym nie był mój ojciec. Gdyby Chiżniak wyraził jakieś wątpliwości, nie wyszedłby z bunkra żywy".



Na akcie zgonu Berii nie ma podpisu lekarza, choć podpis ten figuruje na aktach zgonu rozstrzelanych tego samego dnia współpracowników Berii (Mierkułowa, Kobułowa, Diekanozowa...). Nie ma też aktu spalenia zwłok, choć jest on w przypadku innych rozstrzelanych. Ławrentij Beria nie ma grobu i nie wiadomo co się stało z jego zwłokami albo prochami. Zapewne rozsypano je na Cmentarzu Dońskim, tam gdzie prochy Wallenberga i gen. Okulickiego...

Nina i Sergo Beria trafili na kilka lat do więzienia a później na zesłanie. Pod koniec swoich rządów Chruszczow pozwolił im wrócić do Moskwy. Wielu współpracowników Berii zostało rozstrzelanych, zmarło w więzieniach lub odsiedziało długie wyroki. W 1956 r. został rozstrzelany Mir Cafar Bagirow, przywódca Partii w Azerbejdżanie, który w latach 20-tych był protektorem Berii.

Prenumeratorom "Encyklopedii Sowieckiej" kazano w lipcu 1953 r. wydrzeć strony, na których znajdowało się hasło "Beria". W następnych wydaniach zastąpiono je hasłem "Cieśnina Beringa". Taką nienawiść czuli wobec człowieka, który zadał im tak duże straty...

***




Chruszczow, choć zwyciężył nad Berią i Żukowem, nie porządził długo. Jego pozycję podkopała intryga gen. Sierowa z płk Pieńkowskim i kubańskim kryzysem rakietowym. Sierow był świadomy tego, że ZSRR wojnę z USA przegrałby, więc pokrzyżował plany Chruszowa na Kubie, co w barwny sposób opisał Wiktor Suworow w "Matce Diabła".



Flashback: Kuzkina Mat i tajemnica Pieńkowskiego

Chruszczow stracił władzę jednak dopiero w 1964 r., gdy postanowił ujawnić teczkę Stalina. Zmarł śmiercią naturalną jako "zasłużony emeryt" w 1971 r.

Krugłow, jeden ze sprawców śmierci Berii, w 1956 r. stracił stanowisko ministra spraw wewnętrznych. Został skierowany na boczny tor a potem wyrzucony z partii. Zmarł w 1977 r. w niejasnych okolicznościach. Część wersji mówi, że wpadł pod pociąg, inne wskazują na zawał serca.




Plany Berii dotyczące rozmontowania komunizmu zostały przeanalizowane przez bezpiekę. Według pułkownika Anatolija Golicyna już pod koniec lat 50-tych szef KGB Aleksander Szelepin częściowo oparł na nich plan sterowanej transformacji ustrojowej, który został wdrożony w bloku sowieckim w latach '80-tych. W odróżnieniu od planu Berii nie przewidywał on jednak zniszczenia komunizmu, tylko jego "upadek na cztery łapy". Podczas realizacji tego projektu w 1980-1991 doszło jednak do nieprzewidzianych komplikacji i ZSRR się rozpadł. Trauma z powodu "prowokatorskiej roboty" Berii była odczuwalna przez czekistów jeszcze długo później. W 2008 r. Putin-Hujło mówiąc o prezydencie Gruzji Saakaszwilim odnosił się do sprawy Berii.




***



Ławrentij Beria płynął łódką po Morzu Czarnym wraz ze swoim przyjacielem. W pewnym momencie zażartował: - A może popłyniemy do Turcji?
- Zgłupiałeś?! Powieszą tam nas.
- Ciebie powieszą, bo jesteś komunistą a ja nie. Ja się z nimi dogadam, bo tak jak oni jestem zwolennikiem haremów - odparł Beria.

Ending: Burak Yeter - Tuesday


***

To już ostatni odcinek serii "Prometeusz". Mam nadzieję, że się Wam podobała. Ja w poniedziałek lecę na dwa tygodnie na Tajwan i myślę o kolejnej serii. Ciekawe jaki komuszy sukinsyn wykituje, gdy będę na urlopie? Wcześniej moje urlopy zbiegły się ze śmiercią m.in. gejn. Kiszczaka i "Motoroli"...
A ja zachęcam do oglądania fajnego historycznego fantasy  - Drifters i Youjo Senki. Ten drugi przygotuje Was na kolejną serię...

Ps. Seria "Prometeusz była oparta w dużym stopniu na biografii Berii autorstwa prof. Francoise Thom. Wywiad z nią przeprowadził kilka miesięcy temu dla "Historii. Do Rzeczy" Piotr Zychowicz. Spytał TYLKO O CZĘŚĆ BIOGRAFII DOTYCZĄCĄ 1953 ROKU!!! Najciekawsze rzeczy więc pominął. Być może nie przeczytał książki przed wywiadem, co go usprawiedliwia. Książkę przeczytał jednak na pewno Sławomir Cenckiewicz - chwalił się tym na Fejsie  i pisał, że mu się podobała. Pochwalił się jednak w specyficzny sposób - nie napisał o najciekawszych faktach w niej przedstawionych tylko o... nudnej instrukcji operacyjnej z lat 20-tych. Zwrócił uwagę na tematykę żydowską tej instrukcji. Czytelnicy odnieśli wrażenie, że ta książka to typowa nudna, akademicka cegła, której nie warto ruszać. 1100 stron, cena blisko 100 zł, nie warto. Czyżby Cenckiewicz pilnował by zbyt dużo różnych spraw nie wyszło na jaw? Niedawno promował książki Jędrzeja Giertycha, które miały za zadanie zaciemnić i ukryć sprawę prometejskiej konspiracji... Czy to przypadek?

sobota, 6 maja 2017

Największe sekrety: Prometeusz - 113 dni Berii

"Prowokator Beria chciał spowodować pęknięcie, które pozwoliłoby mu doprowadzić do rozpadu Związku Sowieckiego".
Wiaczesław Mołotow

"Chciał zjednoczyć nacjonalistów przeciw Rosjanom. (...) Wrogowie partii komunistycznej zawsze stawiali na walkę między narodowościami i od tego właśnie zaczął Beria."
 Nikita Chruszczow

"Miał przygotowany plan likwidacji ustroju sowieckiego."
 Andriej Andriejew


Ilustracja muzyczna: Really Slow Motion - Leviathan



Po śmierci Stalina panował na Kremlu konsensus: trzeba cofnąć szalone projekty z ostatnich lat rządów tyrana i dać krajowi chwilę oddechu. Beria zamierzał jednak iść dalej. Połączył pod swoją władzą dwa resorty siłowe: MWD i MGB. Dokonał w bezpiece przetasowań kadrowych, pozbył się jej partyjnych nadzorców i stworzył komórki analityczne pracujące nad programem daleko idących reform.




Już kilka lat wcześniej zlecił przegląd efektywności systemu łagrów. Wynikało z niego, że państwo ponosi na nim duże straty gospodarcze. Konieczność utrzymania armii 300 tys. strażników sprawiała, że praca więźnia była droższa od pracy robotnika fabrycznego. Gułag przynosił rocznie 2,3 mld rubli deficytu. Beria bardzo szybko podjął więc decyzję o porzuceniu 20 "wielkich budów socjalizmu", na których wykorzystywano niewolniczą pracę więźniów. 27 marca weszła w życie amnestia - na 2,5 mln zeków, wolność natychmiast otrzymało 1,2 mln. Beria osobiście wykreślił z projektu uchwały amnestyjnej artykuł wyłączający z niej "przestępców wojennych". Amnestia objęła również cudzoziemców. Więzienny reżim dla pozostałych złagodzono: mogli dostawać paczki, prowadzić korespondencję, przyjmować wizyty. Gdy w łagrach doszło do serii buntów, Beria kazał wysłać na miejsce nie ekspedycje pacyfikacyjne, ale negocjatorów (bunty utopiono we krwi dopiero po upadku Berii). Przygotowano się do stopniowej likwidacji systemu Gułagu. Na początku kwietnia Beria zabronił w tajnym okólniku skierowanym do MWD stosowania tortur przeciwko podejrzanym. Przygotowywano też reformę kodeksu karnego  a także znaczne poluzowanie systemu paszportów wewnętrznych. Jednocześnie zmniejszono podatki dla chłopów i przygotowywano się do wydzielenia im indywidualnych działek z kołchozów. Poluzowano cenzurę. Według relacji Sergo Berii, jego ojciec chciał, by w Rosji wkrótce zaczęto wydawać zachodnią literaturę piękną i książki naukowe. Do obiegu miały trafić dzieła krajowych i zagranicznych klasyków, na których był dotychczas zapis cenzorski. Miały zostać wydane w ZSRR również dzieła Trockiego. Znacznie ograniczono wzmianki w mediach o Stalinie a Beria planował zwołanie na Kaukazie kongresu destalinizacji. Miała powstać też komisja badająca prawdziwy przebieg drugiej wojny światowej. Beria planował również likwidację cmentarza pod murem Kremla i zapewne też Mauzoleum Lenina.



W służbach wywiadowczych nastąpiła karuzela kadrowa. Do Moskwy wezwano 150 zagranicznych rezydentów i większość z nich odwołano. Zlikwidowano Oddział 1 mający zajmować się zamachami na zachodnich przywódców a także wydział specjalny ds. nielegałów. Siedmiokrotnie zmniejszono personel I Zarządu Głównego odpowiedzialnego za wywiad. Połączono wydział amerykański z wydziałem brytyjskim, dezorganizując pracę obu jednostek. W kwietniu i maju odwoływano do Moskwy doradców MWD z krajów "demokracji ludowej". Ich następcy zostali powołani bez konsultacji z KC. Personel MGB w NRD został zmniejszony siedmiokrotnie.W czerwcu zredukowano stan osobowy straży granicznej o 22,7 tys. ludzi. Zmniejszono sieć posterunków granicznych a w czerwcu eksperymentalnie otwarto granicę między Ukrainą zakarpacką a Czechosłowacją. Przez dwa dni można było ją przekraczać bez przepustek.




Beria dążył do tego, by sowieckie struktury rządowe zmarginalizowały struktury partyjne. Obiektami testowymi były zachodnie republiki ZSRR. Beria wysłał tam swoich ludzi, by  niszczyli lokalnych sekretarzy. Np. na Ukrainę posłał zaufanych funkcjonariuszy Mieszyka i Milsztajna, którzy szybko zebrali dowody nieudolnej polityki, korupcji i innych "błędów i wypaczeń" lokalnego aparatu. Na czerwcowym plenum lokalnej partii grillowano ukraińskie kierownictwo partyjne. Zarzucano mu nieznajomość języka ukraińskiego i lokalnych warunków, zniechęcanie do siebie inteligencji, krzywdzenie chłopów i wzmacnianie podziemia w wyniku nadmiernie okrutnych działań wymierzonych w elementy opozycyjne. Ludzie Berii przekonywali, że antysowieccy partyzanci nie powinni być traktowani jako wrogowie, tylko jako ludzie, których nie przekonano do ustroju sowieckiego. Mieszyk podczas spotkania z jedną z organizacji partyjnych mówił, że nie ma nic złego w słuchaniu BBC i Głosu Ameryki,  "sam z przyjemnością słucham" i zachęcał do czytania "Historii Ukrainy" Hruszewskiego. Mieszyk zabronił też ukraińskim czekistom prowadzenia operacji przeczesywania terenu. Zabroniono ukraińskiemu MWD aresztować członków OUN bez zgody ministra lub wiceministra, chyba że złapano by ich na gorącym uczynku. Podobne działania zostały wdrożone przez ludzi Berii na Litwie, na Łotwie i na Białorusi. Wysłani na Litwę współpracownicy Berii krytykowali miejscowe kierownictwo partyjne za prześladowania Kościoła Katolickiego.



W maju i czerwcu trwała w zachodnich republikach antyrosyjska czystka. Do Moskwy wracali rosyjscy nadzorcy - np. z Łotwy w czerwcu odwołano 107 rosyjskich aparatczyków. Zlikwidowano regiony wewnątrz republik pozbawiając pracy ponad 100 tys. biurokratów. "Po raz pierwszy w historii naszego wielonarodowego państwa doświadczone kadry oddane naszej Partii są zwalniane tylko z tego powodu, że są Rosjanami" - żalił się pierwszy sekretarz KP na Białorusi Patoliczew. Na początku czerwca władze republik dostały polecenia przywrócenia językom narodowym statusu języków urzędowych. W Estonii, na Łotwie i w Mołdawii wszyscy urzędnicy MWD zostali wymienieni w ciągu jednego dnia. Zwolniono Rosjan, przyjęto lokalnych funkcjonariuszy. Beria rozkazał otworzyć w każdej republice bałtyckiej szkołę MWD kształcącą narodowe kadry bezpieki. Na Ukrainie wszystkich szefów MWD wymieniono w marcu - 18 Rosjan zwolniono w ciągu jednej nocy. Szef litewskiego MWD Martavicius został wezwany do Moskwy z obietnicą stanowiska ministra. Wdał się tam w pijatykę i zgubił teczkę z tajnymi dokumentami. Następnego dnia przyjął go Beria i oddając mu teczkę mówił: "Swoje stanowisko ministra może sobie wsadzić gdzieś". Na jego miejsce chciał powołać niejakiego Vidziunasa, który miał brata w USA.

W czerwcu MWD kazało rozbroić aktywistów partyjnych na litewskiej prowincji - narażało to ich na śmierć z rąk podziemia. Rosyjscy osadnicy zaczęli pakować manatki. Litwę opuszczały rodziny rosyjskich oficerów a także inżynierowie i robotnicy. W sklepach personel udawał, że nie rozumie po rosyjsku. Kołchozy rozpadały się samoczynnie. 6 czerwca portrety Lenina i Stalina w urzędach zostały zastąpione portretami Kiejstuta i Witolda.

Do centrali partyjnej w Moskwie napływały listy zaniepokojonych Sowietów:

"Jestem starym bolszewikiem. Nie rozumiem jednej rzeczy. Co się dzieje w naszym kraju? Na Białorusi jesteśmy świadkami prawdziwego pogromu rosyjskich kierowników. Zewsząd są wyrzucani... z MWD, z urzędów miejskich, z Komsomołu. (...) Wkrótce już nie będzie Związku Radzieckiego, lecz szesnaście republik!"

"Rosjanie nie mają już pracy w Mołdawii... Zostali doprowadzeni do tego, że wyrzekają się swojej rosyjskiej, ukraińskiej czy żydowskiej narodowości, żeby przyjąć mołdawską".

"Urzędnikom organów sprawiedliwości zaproponowano opuszczenie regionu w ciągu tygodnia. (...) Ludność kieruje pod naszym adresem wrogie lub obraźliwe uwagi. Na przykład: "Moskale! wynoście się stąd, wasza władza się skończyła, teraz my będziemy budować naszą Ukrainę".




W czerwcu Beria wezwał na przesłuchanie do swojego gabinetu niedawno aresztowanego przywódcę litewskiej partyzantki Jonasa Żemaitisa. Żemaitis wyszedł z tego przesłuchania pełen euforii i mówił rodzinie, że "teraz już nic nie będzie tak jak dawniej". Później mówił, że Beria proponował mu kierownictwo przyszłego rządu litewskiego.




Beria potajemnie spotkał się również z abp Józefem Slipyjem, z którym omawiał reaktywację Kościoła Unickiego. Pod koniec maja Mieszyk kazał M. Szrachowi, byłemu wiceprzewodniczącemu ukraińskiej Centralnej Rady z czasów Petlury przygotowanie planu działań mającego doprowadzić do pogodzenia ukraińskiego podziemia z władzą.  Beria spotkał się ze Szrachem i omawiał kwestię utworzenia legalnego ośrodka OUN na Ukrainie. Zwolniono z łagrów dwie siostry Stepana Bandery. Miały one zawieść przesłanie od Berii do ich brata w Monachium. Wiele lat później kilku ukraińskich nacjonalistów zwierzyło się Sergo Berii, że jego ojciec proponował im wejście do nowego ukraińskiego rządu.



Mniej czasu miał Beria na inne kraje "demokracji ludowej". Ale tam też czuć było powiew zmian. Na Węgrzech rozpoczęto operację wymiany kierownictwa. Stanowisko premiera stracił arcywieprz Matyas Rakosi, którego zastąpił człowiek Berii Imre Nagy. Beria powiedział wprost Rakosiemu: "Towarzyszu Rakosi, słyszeliśmy, że na Węgrzech panowali sułtan turecki, cesarze habsburscy, chan tatarski i król polski, ale nie słyszeliśmy, żeby na Węgrzech królem był Żyd. A wy zdaje się do tego dążycie. Otóż przyjmijcie do wiadomości, że my do tego nie dopuścimy." Innym razem powiedział mu: "Co wy tu jeszcze robicie? Nadal jesteście premierem rządu węgierskiego?". Czekiści kopniakami wyrzucili Rakosiego z jego gabinetu.



W NRD szykowało się odwołanie "małego Stalinka" Waltera Ulbrichta, którego Beria szczerze nie znosił. Ulbricht był grillowany na partyjnych zebraniach podobnie jak sekretarze z Ukrainy i Litwy. W czerwcu, by podkręcić atmosferę Stasi sprowokowała robotnicze zamieszki, które wymknęły się jej spod kontroli i przekształciły w powstanie antykomunistyczne. W planach było zwołanie konferencji czterech mocarstw poświęconej Niemcom. Szef Stasi Wilhelm Zaisser mówił swojemu zastępcy Erichowi Mielke, że ZSRR może zgodzić się na wolne wybory w NRD i wycofanie swoich wojsk. O planach Berii dotyczących porzucenia NRD pisał nawet Bogusław Wołoszański. Oczywiście, opuszczenie Wschodnich Niemiec oznaczałoby też wyjście wojsk sowieckich z innych demoludów. Jak długo przetrwałby w nich komunizm bez sowieckiej pomocy?




Całkiem realny był scenariusz, w którym komunizm w Europie upada już w latach 50-tych a Zimna Wojna się kończy. Prof. Thom wskazuje, że realizacja scenariusza Berii mogłaby doprowadzić do rozpadu ZSRR lub nawet rozpadu Rosji. Beria żartował sobie w rozmowie z synem i żoną, że wybuduje w Abchazji specjalne dacze dla partyjnego kierownictwa, które otoczy drutem kolczastym a miejscowi będą przychodzić, by popatrzyć sobie na nich jak na małpy w klatkach.

Kierownictwo partyjne nie było jednak ślepe i głuche. Dochodziły do niego niepokojące sygnały tego, co robi Beria. Zaczęło więc konspirować. Według relacji Sergo Berii, marszałek Żukow ostrzegał Ławrentija Berię: "Od lat żyjesz w Rosji i mimo to nie znasz Rosjan. Nie doceniasz tych ludzi. To łajdaki, którzy nic nie rozumieją. Dla niech jedyny liczący się argument to pałka, a jedyna metoda - fakt dokonany". Radził też strzec się Chruszczowa. Żukow proponował mu wojskowy zamach stanu. Beria odmówił. Nie bał się o swoje życie. Przeżył sześć prób zamachów. Czuł że znów wygra z tymi kreaturami.

***

Następnym odcinek serii "Prometeusz" będzie ostatnim. Opisane w nim zostanie jak naprawdę zginął Ławrentij Beria i jaką tajemnicę kryje jego proces. 

niedziela, 30 kwietnia 2017

Największe sekrety: Prometeusz - Pederasta zdycha, musimy działać szybko...


Hello, my name is Stalin! Do you wanna sexy time hmmm?

Ilustracja muzyczna: Myth & Roid - Styx Helix - Re:Zero ending



Generał Nikołaj Własik, szef ochrony osobistej Stalina, w grudniu 1952 r. został nagle odwołany ze stanowiska. Przesunięto go na fotel komendanta łagru na głębokim zadupiu. Dwa tygodnie później aresztowano. "Życzliwi ludzie" donieśli Stalinowi, że Własik ukradł kilka kilogramów kawioru i rozmawiał ze swoim żydowskim sąsiadem z działki. Tak się akurat składało, że Własik był bardzo cięty na Berię. Ostrzegał: "Gdy mnie zabraknie, Stalin nie przeżyje pół roku". Sowiecki dyktator prewencyjnie wyrzucił ze swojej ochrony również wszystkich Gruzinów. Ale jak się okazało, nie mógł być pewny nowych ludzi.

Abdurachman Awtorchanow, były funkcjonariusz partyjny z Czeczenii i zarazem jeden z założycieli Radia "Swoboda", uznał ten epizod za element przygotowań do zamachu stanu. W swojej książce "Zagadka śmierci Stalina. Spisek Berii" dokładnie przeanalizował wszystkie wersje wydarzeń z przełomu lutego i marca 1953 r. i doszedł do wniosku, że Stalin nie zmarł śmiercią naturalną. Przytoczył w swoim dziele relacje składane przez starych bolszewików, którzy za czasów Chruszczowa zasiadali w specjalnej komisji badającej sprawę śmierci Stalina. Według nich, Chruszczow, Malenkow i Bułganin zwrócili się do Berii z prośbą o usunięcie Wodza. "Towarzyszu Beria, macie większe doświadczenia w tego typu sprawach". Początkowo zaproponowali aresztowanie Stalina i osadzenie go na Wyspach Sołowieckich. Proces Wodza byłby jednak problematyczny. Beria zażartował zaś, że z Sołówek Stalina odbiliby "Chińczycy z lojalności lub Amerykanie z ciekawości". Postanowiono więc, że tyran musi zginąć. Beria naszkicował dwa plany operacji: minimalistyczny przewidujący otrucie Wodza i maksymalistyczny mówiący o wysadzeniu go w powietrze wraz z willą w Kuncewie. Operacji nadano kryptonim "Mozart".



Antysemicka czystka w partii trwała już od 1947 r. Zaakceptowanie deportacji wszystkich Żydów na Syberię nie sprawiłoby z pewnością spiskowcom problemu. Zdawali sobie oni jednak sprawę, że Stalin gotów jest ich oskarżyć o "brak rewolucyjnej czujności", "tolerowanie syjonistycznego spisku" i nawet bycie kryptożydami. Wódz zaczął już rozsiewać plotki, że Beria i marszałek Żukow to Żydzi. Beria zdawał sobie sprawę, że ma bardzo mało czasu a w ciągu kilku tygodni zacznie się deportacja Megrelów z Gruzji. Ponadto czystka antyżydowska stanowiłaby podgrzanie stosunków z Zachodem i kolejny krok w stronę III wojny światowej. Na szczytach władzy w ZSRR panował więc konsensus, że Wodza należy się pozbyć.

Spisek wkroczył w finałową fazę 28 lutego 1953 r. Tego wieczoru Stalin gościł w Kuncewie partyjną wierchuszkę. Po zakończeniu narady, Chruszczow, Malenkow i Bułganin odjechali - nie do swoich domów, tylko na Kreml. Beria, wraz z asystentką został trochę dłużej. Zapowiedział, że pokaże Stalinowi dokumenty obciążające Chruszczowa w sprawie lekarzy kremlowskich. Asystentka Berii położyła teczkę z tymi papierami na stół i zaczęła ją otwierać. Stalin nachylił się nad stołem i w tym właśnie momencie dostał w twarz gazem paraliżującym, którego zasobnik był misternie ukryty w teczce. Kobieta towarzysząca Berii zrobiła następnie nieprzytomnemu Stalinowi zastrzyk. Wyszli zostawiając dyktatora, by skonał.

Następnego dnia, po południu ochroniarze znaleźli Stalina leżącego na podłodze w kałuży moczu. Zadzwonili do Berii informując go o tej sytuacji awaryjnej. Zrugał ich za niepotrzebne sianie paniki i zabronił wzywać lekarzy do Wodza. 1 marca próbował się dodzwonić na daczę Stalina jego córka Swietłana. Nie udało się - połączenia zostały już odcięte. W tym czasie Beria pojechał na Łubiankę i kazał wypuścić z cel megrelskich generałów. Przyjął ich osobiście i na zakończenie narady powiedział: "Pederasta zdycha, musimy działać szybko".



Lekarze i rodzina zostali dopuszczeni do Stalina dopiero 2 marca. Do Kuncewa zjechało również kierownictwo partyjne. Niemal wszyscy zapamiętali, że Beria miał problemy z ukrywaniem swojego dobrego humoru i pozwalał sobie na złośliwe żarty dotyczące umierającego Stalina. Swietłana przyglądała się uważnie lekarzom badającym jej ojca. Żaden z nich nie był z kremlowskiej lecznicy. To byli zapewne medycy z Łubianki. Córka Stalina nie znała żadnego z nich, ale jej uwagę zwróciła młoda pielęgniarka, która aplikowała konającemu dyktatorowi zastrzyki. Skądś ją kojarzyła. Być może była to asystentka Berii, która wcześniej otruła Stalina a teraz pilnowała, by się nie wywinął śmierci.



Pijany generał Wasilij Stalin, syn dyktatora, krzyczał, że zabijają mu ojca i że Berię zabiją jako następnego. (W kwietniu Wasilij trafił do więzienia, z którego wyszedł w 1960 r. Zmarł w Kazaniu w 1962 r. Oficjalnie z powodu alkoholizmu, ale jego przyjaciel Sergo Beria twierdzi, że Wasilij Stalin został zadźgany przez "nieznanych sprawców" przy drzwiach swojego mieszkania.)
Jak zauważa prof. Thom, w notatkach lekarzy biorących udział w "ratowaniu" Stalina, zapisano m.in., że sowiecki dyktator pluł krwią. To zwiększa prawdopodobieństwo tego, że został otruty. Niektórzy specjaliści sugerują, że środkiem użytym do wyeliminowania Stalina była warfaryna.

"Agonia była potworna, dusił się na oczach wszystkich obecnych. W pewnej chwili, w ostatniej minucie [...] uniósł nagle lewą rękę (którą mógł jeszcze poruszać) i pogroził nam wszystkim".






Stalin zmarł, według oficjalnej wersji, 5 marca 1953 r. W całym bloku komunistycznym ogłoszono żałobę. Miliony ludzi mniej lub bardziej skrycie się cieszyło ze śmierci znienawidzonego tyrana. Miliony jednak były zdezorientowane i pogrążone w strachu. "Co się z nami stanie, gdy zabrakło Stalina? Wojna? Nowa rewolucja?". Zdarzało się, że egzaltowani komuniści i komunistki reagowali niezwykle emocjonalnie i autentycznie płakali po śmierci "Wodza postępowej ludzkości" - zwłaszcza jeśli mieszkali tysiące kilometrów od "sowieckiego raju". Żałobę po Stalinie okazywali również płatni zdrajcy i skurwieni intelektualiści. Wisława Szymborska napisała:  "Nic nie pójdzie z jego życia w zapomnienie/ Jego Partia rozgarnia mrok". W pogadankach przygotowanych dla nauczycieli szkół podstawowych w PRL znalazły się wytyczne: "I jeżeli wam, dzieciom Polski Ludowej smutno jest dzisiaj, że umarł Stalin, nasz najlepszy przyjaciel – to pomyślcie o tym jak ciężko jest dzieciom radzieckim, które znały Stalina nie z portretu i nie z opowiadania. Dla nich Stalin był bliskim, drogim człowiekiem, drogim jak ojciec."






Sergo Beria obowiązkowo stał podczas warty honorowej przy trumnie Stalina. W pewnym momencie zobaczył, że stojący obok jego kolega z instytutu płaczę. - Dobrze się czujesz? - spytał Sergo. - Miałem dziś wypadek samochodowy... - odparł ze łzami w oczach jego kolega.



- Ten szubrawiec! To ścierwo! Dzięki Bogu, uwolniliśmy się od niego! - mówił zaś Ławrentij Beria o Stalinie na posiedzeniu Politbiura. Wyrażał uczucia całej partyjnej wierchuszki. Celebracja żałoby skrywała początek walki o władzy między dawnymi towarzyszami. Chruszczow został sekretarzem Partii, Malenkow premierem-figurantem, Beria wicepremierem oraz szefem MWD połączonego z MGB. Znów kontrolował całą bezpiekę. Faktycznie stał się numerem jeden na Kremlu. I mógł wcielić w życie swój prometejski plan.

I o tym jak Beria zabrał się do rozmontowania ZSRR i likwidacji komunizmu będzie w następnej części serii "Prometeusz".