sobota, 16 czerwca 2018

Dies Irae: Aufbau - Jak Niemcy ukradli nazizm Rosjanom





Ilustracja muzyczna: General Ludendorff Suite - Wonder Woman OST

To, że akurat Niemcy wpadli na pomysł z Holokaustem, może dziwić. Oczywiście, Niemcy są zdolni do najróżniejszych świństw i są przy tym obdarzeni słabą wyobraźnią polityczną, ale dlaczego akurat tak mocno zawzięli się na Żydów? Niemieccy Żydzi stanowili przecież społeczność mocno zasymilowaną. Nawet po deportacji do gett w Generalnym Gubernatorstwie nadal patrzyli z góry na Żydów wschodnioeuropejskich i czuli podziw dla kultury niemieckiej.(W 1939 r. zgermanizowani Żydzi witali Wehrmacht w Myślenicach wznosząc okrzyki ku czci Fuehrera. W 1937 r. pewien zbzikowany rabin w Pradze czeskiej przekonywał zaś, że Hitler jest żydowskim Mesjaszem.) Przed I wojną światową antysemityzm w Niemczech był dużo mniejszy niż np. we Francji. W trakcie samej wojny niemieckie wojska często występowały jako protektorzy społeczności żydowskich na okupowanych terenach dawnego Imperium Rosyjskiego. Sam Hitler antysemitą stał się dopiero gdzieś w 1919 r. Jak to się więc stało, że w latach 20-tych doszło w Niemczech do istnej eksplozji antysemityzmu? Czemu po kilkunastu latach Niemcy autentycznie postrzegali Żydów jako podludzi przeznaczonych do eksterminacji?



Amerykański historyk Michael Kellog, w swojej pracy „Rosyjskie korzenie nazizmu” dowodzi, że idea prewencyjnej wojny z Żydami została do Niemiec zaimportowana z pogrążonej w rewolucyjnym chaosie Rosji. Kellog guntownie przyjrzał się działalności mało znanej monachijskiej organizacji „Aufbau Vereinigung” („Zjednoczenie Odbudowa”). Łączyło ono volkistów (protofaszystowskich niemieckich nacjonalistów), wczesnych narodowych socjalistów, Niemców Bałtyckich będących weteranami freikorpsów oraz białogwardyjskich emigrantów spod znaku dawnej „Czarnej Sotni”. Pierwszym przywódcą „Odbudowy” był Max Erwin Scheubner-Richter, jeden z pierwszych protektorów Hitlera, człowiek, który zginął w trakcie puczu monachijskiego, stojąc w jednym szeregu obok przyszłego wodza III Rzeszy. Scheubner-Richter był Niemcem Bałtyckim, zaangażowanym w walkę freikorpsów na Łotwie. Innym ważnym działaczem „Odbudowy” był Alfred Rosenberg, również Niemiec Bałtycki, publicysta propagujący tezę o spisku żydowskich kapitalistów, który wywołał rewolucję w Rosji. Rosenberg stał się później jednym z głównych ideologów NSDAP, twórcą jej teorii dotyczących polityki rasowej i ministrem ds. okupowanych terenów wschodnich. Po wojnie skazano go na śmieć za zbrodnie przeciwko ludzkości i powieszono w Norymberdze. Rosenberg wraz z innym Niemcem Bałtyckim i członkiem „Odbudowy” Otto von Kursellem blisko współpracował z Dietrichem Eckartem, działaczem monachijskiego towarzystwa okultystycznego Thule, współzałożycielem Niemieckiej Partii Robotniczej (która przekształciła się w NSDAP), osobą mającą ogromny wpływ na Hitlera we wczesnych latach ruchu narodowosocjalistycznego.

Do stowarzyszenia „Odbudowa” należał też gen. Erich Ludendorff - jeden z faktycznych przywódców II Rzeszy w trakcie I wojny światowej, autor mitu o ciosie w plecy, znany szerzej niektórym z filmu Wonder Woman :). Scheubner-Richter przedstawił Ludendorffa Hitlerowi tworząc sojusz polityczny, który doprowadził do puczu monachijskiego.




Zjednoczenie Odbudowa przyciągnęło również wielu Rosjan o ciekawych powiązaniach. Jego wiceprzewodniczącym był gen. Wasilij Biskupski, kawaleryjski dowódca w carskiej armii, który przeszedł na służbę wspieranego przez Niemców ukraińskiego hetmana Pawło Skoropadskiego a później wyemigrował do Niemiec i obracał się w środowiskach związanych z freikorpsami. Biskupski brał udział w nieudanym prawicowym puczu Kappa w Berlinie w 1920 r. a po puczu monachijskim udzielał w swoim mieszkaniu schronienia Hitlerowi. Był jednym z ideologów tzw. rosyjskiego faszyzmu (ale za rządów Hitlera rozczarował się nazizmem). Innym ważnym działaczem „Odbudowy” i bliskim współpracownikiem gen. Biskupskiego był por. Piotr Szabelski-Bork, białogwardyjski oficer, który przywiózł do Niemiec „Protokoły Mędrców Syjonu” i mocno przyczynił się do ich rozpowszechnienia. (Wbrew oficjalnej teorii "Protokoły" były słabo znane w Rosji przed I wojną światową. Zostały wydane po raz pierwszy jako jeden z rozdziałów książki, która rozeszła się w niewielkim nakładzie.) Szabelski-Bork w 1918 r. siedział w bolszewickim więzieniu wspólnie z antysemickim publicystą, działaczem „Czarnej Sotni” Fiodorem Winbergiem. Winberg w latach 20. miał wpływ na kształtowanie się antysemickiej ideologii Hitlera. Był też działaczem „Odbudowy”. Działaczem Aufbau był również pułkownik Iwan Połtawec-Ostrianica, bliski współpracownik hetmana Sokoropadskiego, przywódca Wolnego Ukraińskiego Kozactwa.




Wielu z rosyjskich działaczy „Odbudowy” współpracowało z niemieckimi nacjonalistycznie nastawionymi oficerami przeciwko bolszewikom na Ukrainie w 1918 r., podczas walk w państwach bałtyckich i w czasie puczu Kappa. Doświadczenia wspólnych walk sprzyjały zaś wzajemnym inspiracjom ideowym, w tym przenikaniu antysemityzmu na rosyjską modłę do ideologii volkistowskich nacjonalistów.



Gdy czyta się teksty Rosenberga czy von Kursella z początku lat 20-tych, to robią one silne wrażenie, na każdym kto wgłębiał się w tajną historię tej epoki. Działacze Aufbau trafnie zdiagnozowali to, że Rosja i Niemcy zostały w trakcie I wojny światowej straszliwie wydymane. Państwa te zostały wplątane w wojnie przeciwko sobie wbrew swoim oczywistym, długofalowym interesom. Dla obu krajów wojna zakończyła się upadkiem imperium, rewolucją i ogromnym kryzysem gospodarczym. Publicyści związani z Aufbau trafnie wskazywali, że rewolucja bolszewicka została przyniesiona do Rosji przez siły zewnętrzne, które chciały zniszczyć jej potencjał gospodarczy. Trafnie wskazywali na finansowanie rewolucji przez Wall Street i na pozorowany charakter zachodnich interwencji "antybolszewickich". Wskazywali również na to jak finansowi cwaniacy z Wall Street przyczynili się do wybuchu hiperinflacji w Republice Weimarskiej. Czytając ich teksty obszernie cytowane w książce Kelloga wielokrotnie nie mogłem się nadziwić ich przenikliwości. I nie dziwię się, że ich argumentacja przekonała miliony Niemców - od intelektualistów po prostych robotników.




W analizach przeprowadzanych przez Aufbau centralną rolę w spisku przeciwko cywilizacji białego człowieka odgrywali Żydzi. Białogwardziści i weterani freikorpsów tworzyli te teorie na podstawie własnych obserwacji dotyczących silnej obecności Żydów wśród działaczy bolszewickich. Możemy ich dzisiaj potępiać za antysemityzm, ale podobne spostrzeżenia miały wówczas osoby dalekie od niemieckiego czy rosyjskiego antysemistyzmu, ba sami Żydzi! Raporty amerykańskich dyplomatów z Rosji pełne są wyliczeń ilustrujących sporą nadreprezentację Żydów w bolszewickich gremiach. Żydzi dominowali też wśród przywódców Węgierskiej Republiki Rad i Bawarskiej Republiki Rad. Chaim Weizmann, pierwszy prezydent Izraela, pisał w swoich wspomnieniach, że młodzi ludzie w żydowskich sztetłach dzielili się zazwyczaj na syjonistów i komunistów. Oba środowiska czasem się ostro zwalczały, ale też często przenikały. Jedni uważali, że zbudują raj dla Żydów w Palestynie, drudzy, że na gruzach "antysemickiej cywilizacji" w Rosji i Europie. Wielu nieżydowskich obserwatorów było zdziwionych tym, że w małych sztetłach Europy Wschodniej rozwijał się tak mocno komunizm, choć przecież rytm życia bezwzględnie dyktowała tam tradycja i wścibscy rabini. Straszliwy społeczny ostracyzm spadał na członka gminy, gdy zapalał ogień w szabat a gdy komunizował jakoś go nie wykluczano... Zaczęły więc powstać teorie mówiące, że tradycyjny judaizm, syjonizm, komunizm i finansujący komunistów alchemicy z Wall Street to po prostu głowy tej samej "żydowskiej bestii" dążącej do wdrożenia w życie starotestamentowych nakazów mówiących o eksterminacji i zniewoleniu gojów oraz zniszczenia ich miejsc kultu. To co się działo w bolszewickiej Rosji, na Węgrzech i w Bawarii miało być w opinii niemieckich volkistów i rosyjskich nacjonalistów zapowiedzią tego, co Żydzi szykują dla Niemiec i całego świata. Stąd wziął się plan prewencyjnego uderzania w Zydów. Niemcy rozumowali w ten sposób: albo my ich pozamykamy w obozach, ograbimy i wykończymy albo oni to zrobią nam.




„Powziąłem też mały plan, jeżeli narody Europy omamione zostaną przez tych międzynarodowych konspiratorów w bankowości i finansach, wtedy ta rasa, żydostwo, które jest rzeczywistym sprawcą tej morderczej walki, będzie wzięta do odpowiedzialności. Nie zostawiam wątpliwości, że teraz nie tylko zginą z głodu miliony Aryjskich dzieci, nie tylko miliony dorosłych mężczyzn będzie cierpieć śmierć, i nie tylko setki tysięcy kobiet i dzieci będzie spalonymi i zbombardowanymi w ich miastach, bez żadnej przyczyny ani winy” – czytamy w Testamencie Politycznym Hitlera, spisanym w oblężonym Berlinie w nocy z 28 na 29 kwietnia 1945 r.



Działacze Aufbau pomijali jednak w swojej teorii spisku ważne siły, które przyczyniły się do zrujnowania Rosji i Niemiec: amerykańskich progressywistów opisanych w moich seriach blogowych Samael, Steamroller, Zanim zapadła Mgła, Inferno i Euphoria, polską prometejską konspirację znaną z serii Archanioł oraz Stolicę Apostolską (seria Pontifex). Pominęli przede wszystkim to, że Lenina wysłał do Rosji niemiecki sztab generalny, czyli też... członek Aufbau generał Ludendorff. Tak, ten z "Wonder Woman". Ich teoria była niekompletna i przez przecenianie roli  Żydów tworzyła zaczyn ich klęski. Co ciekawe, mniej więcej w tym samym czasie grupa japońskich nacjonalistycznych oficerów zapoznała się z "Protokołami Mędrców Syjonu" oraz ideologią białogwardyjską i uznała, że skoro Żydzi są rzeczywiście tak wielką spiskową potęgą, to trzeba z nimi dobrze żyć. Tak się narodził plan stworzenia Mandżurskiego Syjonu i dlatego Japończycy w czasie drugiej wojny światowej uratowali tysiące Żydów przed Niemcami.

Inną niedoskonałością ideologii organizacji Aufbau było to, że choć miała silnie antysowieckie ostrze, to nie był to konsekwentny antysowietyzm. Ta grupka wpływowych radykałów miała poważne problemy z porozumieniem się z innymi odłamami rosyjskiej emigracji. Przeszkodą było choćby to, że większość białogwardyjskich organizacji miała prozachodnie sympatie i liczyła na to, że reżim bolszewicki zostanie obalony w wyniku anglo-francuskiej interwencji wojskowej. W połowie lat 20. działacze Aufabau tak bardzo obawiali się tego scenariusza, że myśleli o taktyczny sojuszu z… Sowietami. W przypadku zachodniej interwencji zbrojnej w ZSRR Aufbau miał zaoferować swoją pomoc „żydobolszewikom”. Co ciekawe, Szabelski-Bork i Winberg wyszli z bolszewickiego więzienia w dość dziwnych okolicznościach. Choć zostali wcześniej skazani na śmierć, to po kilku miesiącach objęła ich amnestia i zostali wypuszczeni przez czekistów. Wiadomo też z organizacją Aufbau utrzymywał kontakt... Ławrentij Beria. Gen. Biskupski wspominał, że "Gruzin będący blisko Stalina" pomagał jego ludziom w fałszowaniu sowieckiech rubli. Sam Beria nie był antysemitą ale przeceniał żydowskie wpływy podobnie jak Aufbau czy japońscy nacjonalistyczni oficerowie. Opowiadał np. swojemu synowi, że Stalin doszedł do władzy tylko dlatego, że Żydzi stojący u boku Lenina byli tak ostro ze sobą skłóceni, że uznali Borata-Stalina za niegroźnego, tymczasowego kandydata na następcę Wodza Rewolucji, którym będą mogli sterować. Stalin wpakował im wszystkim po kulce w łeb - no z wyjątkiem Trockiego, który dostał w głowę czekanem...




Co ciekawe Hitler postrzegał przez pewien czas Stalina jako "kreta" narodowej Rosji niszczącego od środka "żydobolszewizm". Przez całą wojnę wypowiadał się o nim z szacunkiem. Raz nawet stwierdził: "A może Stalin też pozbywa się Żydów, ale nazywa ich dla niepoznaki trockistami?". Stalin rzeczywiście uważał Żydów za swoich wrogów, ale do swojej wersji Holokaustu przymierzał się dopiero tuż przed śmiercią w 1953 r.

Flashback: Największe sekrety - Prometeusz: Purim 1953


 
Działacze Aufabau nie ograniczali się do jałowego intrygowania rozsiewania antysemickiej propagandy. Sięgali również po terroryzm. Brali udział w przygotowaniu puczu monachijskiego i wystawili zlecenie zabójstwa Aleksandra Kiereńskiego (w 1917 r. premiera rosyjskiego Rządu Tymczasowego). Próbowali zabić przywódcę rosyjskich emigracyjnych „kadetów” (konstytucyjnych demokratów) Pawła Milukowa, ale pomyłkowo zabili inne znanego działacza tej partii Władimira Nabokowa (ojca znanego pisarza Władimira Nabokowa, który był autorem „Lolity” i ojcem gatunku loli hentai). Kilku prominentnych członków Aufbau było również zaangażowanych w najgłośniejszy mord polityczny w Republice Weimarskiej, czyli zabójstwo ministra spraw zagranicznych Walthera Rathenaua. (Rathenau był najważniejszym człowiekiem Wall Street w Niemczech. I był też łącznikiem pomiędzy amerykańskimi finansistami, niemieckimi wojskowymi oraz bolszewikami.) Działacze Aufbau współpracowali przy okazji tego zamachu z Organizacją Consul komandora Ehrhardta, grupą terrorystyczną z Monachium utrzymującą relację z NSDAP i środowiskami Reichswehry. Organizacja była więc częścią niemieckiego głębokiego państwa.



Punktem kulminacyjnym współpracy niemieckich i rosyjskich radykałów był pucz monachijski z 8/9 listopada 1923 r. Do przeprowadzenia próby zamachu stanu skłonił Hitlera Scheubner-Richter. Wyraźnie liczył, że uda mu się odegrać przy Hitlerze podobną rolę jak Trocki przy Leninie – rolę organizatora rewolucji i nowej siły zbrojnej. W trakcie tej próby przewrotu Scheubner-Richter maszerował obok Hitlera i zginął po tym jak kula trafiła go w serce. Stał się jednym z głównych męczenników narodowego socjalizmu. Hitler, po tym jak trafił do więzienia po nieudanym puczu, przekazał kierowanie NSDAP dwóm członkom Zjednoczenia Odbudowa – Rosenbergowi i Amannowi. Gdy jednak zabrakło energii i zdolności przywódczych Scheubnera-Richtera, organizacja Aufbau podupadła i zaczęła tracić wpływy w środowiskach narodowo-socjalistycznych. Poza Rosenbergiem, żaden z jej członków nie zrobił szczególnie wielkiej kariery w III Rzeszy.

Współpraca Hitlera i niemieckich wojskowych tajnych służb z Aufbau sprawiła jednak, że Niemcy "ukradli" Rosjanom antysemityzm. I nie tylko. Ukradli też im ważny symbol - swastykę. Sważyca była wcześniej symbolem o wiele częściej używanym przez narody słowiańskie (w tym też przez Polaków!) niż przez mitycznych "Germanów" (będących mieszańcami celtycko-skandynawsko-słowiańskimi). Symbol ten szczególnie mocno był eksploatowany na Rusi i w Rosji - widać go na tarczach wojów, na posągach pogańskich bóstw, na ikonach i szatach kapłanów. Był jednym z ulubionych symboli cara Mikołaja II i znalazł się na banknotach Rządu Tymczasowego. Dwugłowy orzeł ze swastyką miał być symbolem demokratycznej Rosji. Swastyka była na sztandarach wojsk Kołczaka i Ungerna. W 1922 r. Anatolij Łunaczarski apelował do towarzyszy, by nie eksponowali tego "reakcyjnego" symbolu podczas pochodów pierwszomajowych, ale w Armii Czerwonej jeszcze długo wykorzystywano symbol swastyki - m.in. w formacjach buriackich i kałmuckich. Republika Tuwy używała go jeszcze w czasie drugiej wojny światowej. Rosyjska swastyka to z jednej strony symbol rodzimy, a z drugiej symbol reeksportowany przez Mongołów i inne ludy Wielkiego Stepu. Niemcy przejmując ją dokonali czegoś, co można określić jako "cultural apropriation". 







***

W następnym odcinku serii Dies Irae kontynuujemy przygodę z niemieckimi wojskowymi: Ludendorffem (tak, tym z Wonder Women) i Hindenburgiem (tak, tym z Youjo Senki).

***

A teraz przejdźmy do wydarzeń bliższych nam czasowo.

Ilustracja muzyczna: Far East Movement - Like a G6 





Szczyt Trumpa i Kim Jong Una na pewno był wydarzeniem bez precedensu. Nigdy wcześniej przywódca Korei Północnej nie pojawił się u boku amerykańskiego prezydenta. O desperacji Kima może świadczyć to, że udał się na ten szczyt samolotem - wcześniej bardzo się bał sabotażu lotniczego. (Ale nie ufał już wiecznemu pióru dostarczonemu przez Amerykanów...) Wielu ekspertów mówi, że to tylko gra i ostatecznie Kim oszuka Trumpa. Być może. Ale pamiętajmy, że sankcje nałożone na Koreę Północną wciąż są w mocy i będą dopóki nie zacznie ona likwidować swojego programu nuklearnego. Co prawda Trump zapowiada zawieszenie wspólnych ćwiczeń wojskowych w Korei Płd., ale to tylko zawieszenie, więc w każdej chwili można je wznowić. Wojska amerykańskie pozostają w Korei, podobnie jak systemy THAAD, których się obawiają Chiny. Jeśli Kim będzie próbował oszukać Trumpa, to wznowi się na niego presję. Ale jak na razie Trump wyeliminował jednego z przeciwników oferując mu możliwość pierestrojki. I co więcej: taki scenariusz odpowiada elitom politycznym i biznesowym Korei Płd, które chcą robić wielkie interesy na Północy, choćby w strefie przemysłowej Kaesong. Poza tym porozumienie daje nadzieję na uwolnienie porwanych Japończyków i repatriacje szczątków amerykańskich jeńców/zaginionych w akcji.

Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że Kim autentycznie szukał "strategii wyjścia". Już w 2012 r. przecież prosił Dennisa Rodmana, by powiedział Obamie, że "nie chcę wojny". Obama go olał. Trump wysłuchał.



Co do szczytu G7, to polecam niecodzienny komentarz z "Guardiana" autorstwa Yannisa Varoufakisa. Zauważa on, że Trump jest politykiem realizującym... programy socjalne demokratów i rozdającym pieniądze ludziom biednym. Najciekawsze są jednak jego obserwacje dotyczące globalnej strategii Trumpa: rozbija on zepsuty ład neoliberalny i w jego miejsce buduje układ w którym USA są środkiem koła a pozostałe mocarstwa szprychami. Układ ten jest oparty na ich dwustronnych relacjach z USA, w którym Stany Zjednoczone są zawsze stroną silniejszą. Jeden z pracowników Białego Domu określił tę doktrynę jako "We're America, bitch!".

sobota, 9 czerwca 2018

Dies Irae: Hitler - od NEETa do mandżurskiego kandydata

Ilustracja muzyczna: Hiroyuki Sawano - Out of Control

"O swojej rodzinie wiem niewiele. Specjalnie się tym nie zajmowałem"
  Adolf Hitler



Maria Anna Schicklgruber wróciła w 1837 r. z wielkiego miasta do swojej wioski w austriackim regionie Waldviertel. Szukała wcześniej zarobku pracując jako służąca w domach bogatych ludzi. Wróciła w ciąży. Takie historie często się wówczas zdarzały i nie budziły szczególnego szoku. Szokujące dla współczesnych było raczej to, że Maria Anna w chwili zajścia w ciążę była starą panną mającą ponad 40- at. Logika podpowiadała więc, że ten kto zrobił jej dziecko, był albo od niej starszy albo zboczony. W czerwcu 1837 r. urodziła syna, którego nazwano Alois. Jako nieślubne dziecko, nosił po matce nazwisko Schicklgruber. Gdy miał pięć lat jego matka wyszła za Johanna Georga Hiedlera. Alois wychowywał się u jego brata Johanna Nepomuka Hiedlera.  W 1876 r. Alois złożył wniosek o zmianę nazwiska na "Hiedler". Stało się tak z inicjatywy Johanna Nepomuka, który sam nie miał syna a bardzo polubił swojego bratanka i chciał mu zapewnić spadek. Johann Nepomuk namówił więc swojego brata Johanna Georga, by ten, pod koniec życia, usynowił Aloisa. Na akcie usynowienia złożyło swoje krzyżyki trzech świadków - wszyscy z nich byli analfabetami. Urzędnik walnął się w akcie i zapisał błędnie nazwisko jako "Hitler".







Kto był prawdziwym ojcem Aloisa i zarazem dziadkiem Adolfa Hitlera? Miejscowi opowiadali, że przez 14 lat Maria Anna Schicklegruber dostawała alimenty od bogatego Żyda z Grazu niejakiego Frankenbergera. W 1946 r. Hans Frank, były prawnik Hitlera i później władca Generalnego Gubernatorstwa, zeznał Amerykanom i opowiedział kapelanowi więziennemu w Norymberdze, że w 1930 r. Adolf Hitler kazał mu zbadać sprawę próby szantażowania go przez jednego z krewnych. Krewny ten groził ujawnieniem sprawy pochodzenia dziadka Fuehrera. Frank podczas swojego śledztwa doszedł do tego, że rzeczywiście był jakiś Frankenberger, który wypłacał alimenty babci Hitlera. Niemiecki historyk Werner Masser nie znalazł jednak później żadnego śladu, by jakaś bogata rodzina Frankenbergerów mieszkała wówczas w Grazu. Nie znalazł jej śladu w całej Górnej Austrii. Czyżby Frankenberger był tylko antysemickim wymysłem? Czy może był słupem kogoś potężniejszego?W latach 30. przeszłość Hitlera badały też austriackie tajne służby podległe kanclerzowi Dollfusowi i jego następcy Schuschniggowi. Rzekomo doszły one do tego, że ojcem Aloisa Schicklegrubera był... Salomon Mayer von Rothschild,  głowa wiedeńskiej gałęzi rodu Rotszyldów. Babka Hitlera miała pracować jako służąca w jego wiedeńskiej rezydencji. Została wyrzucona, gdy jej ciąża stała się zbyt widoczna. Później Alois cieszył się niezrozumiałą protekcją kogoś wysoko postawionego. Został naczelnikiem komory celnej na granicy austriacko-bawarskiej, choć przecież był nieślubnym dzieckiem i nie miał wykształcenia. Zarabiał na tym stanowisku tyle, co dyrektor szkoły. Do czego dochodziły przychody z łapówek. Kto mu załatwił tę posadę? Alois był członkiem lokalnej elity i afiszował się z liberalnymi poglądami. Miał również liberalne podejście do spraw seksualnych, co przejawiało się jego "kompleksem pokojówki". Jako drugą żonę wziął sobie służącą, która pracowała u niego. Podobnie jak trzecią żonę, którą była Klara Plotzl, wnuczka... Johannesa Nepomuka Hiedlera (czyli człowieka, który według niektórych badaczy był jego prawdziwym ojcem!). Klara urodziła 20 kwietnia 1889 r. Adolfa Hitlera. Według żydowskiego konspirologa, rabina Marvina Antelmanna, Adolf Hitler został poczęty w Tisha b'Av. W tradycyjnym judaizmie to dzień żałoby upamiętniający zburzenie pierwszej i drugiej Świątyni jerozolimskiej. (W 1942 r. w Tisha b'Av przeprowadzono największą deportację z Getta Warszawskiego.) W sabataizmie, czyli żydowskiej okultystycznej herezji wrogo nastawionej do tradycyjnego judaizmu, ten dzień był natomiast okazją do orgii, podczas których oddawano się m.in. kazirodztwu.

Flashback: Sabatejskie obozy zagłady

W 1938 r., ledwo co wojska niemieckie zajęły Austrię a miejscowości z parafii w której znajdowała się wioska Aloisa Hitlera i jego matki wysiedlono i przeznaczono na poligon. Zabudowania niszczono ogniem artyleryjskim a stare groby były rozjeżdżane przez czołgi. Specjalna ekipa podległa Heydrichowi przetrząsała archiwa w poszukiwaniu wzmianek o prawdziwych przodkach Hitlera. W 1942 r. po zamachu na Heydricha, na jego archiwach położył łapy Himmler. I również rozpoczął tajne śledztwo w sprawie pochodzenia rodzinnego Fuehrera. W 2010 r. badania przeprowadzone przez belgijskich genetyków wykazały, że Hitler miał sporą domieszkę DNA typowego zarówno dla Żydów aszkenazyjskich jak i dla sefardyjskich, a także dla ludów z Afryki Północnej. W 2014 r. odkryto zaś ślady DNA typowego dla aszkenazyjczyków w próbce pochodzącej z włosa Ewy Braun, żony przywódcy III Rzeszy.




Z pewnością Hitler dużo zmyślił w "Mein Kampf" na temat lat  swojej młodości a historycy bezkrytycznie to przyjmowali. Mocno przesadzał mówiąc np. że ojciec się nad nim znęcał. Alois Hitler został zapamiętany jako wesoły człowiek, który mało czasu poświęcał na wychowywanie dzieci. Jeśli od czasu do czasu sięgał po pasek, to i tak mniej bił swoje potomstwo niż to było wówczas powszechnie przyjęte. Z kolei matka rozpieszczała małego Adolfa, który ogólnie miał szczęśliwe dzieciństwo.

Ilustracja muzyczna: Himouto! Umaru-chan Opening



W 1907 r. Adolf udał się do Wiednia, gdzie dwukrotnie próbuje się dostać do akademii sztuk pięknych. Egzaminatorzy uznają jednak, że o ile świetnie maluje on budynki i maszyny, to nie ma drygu do malowania ludzi. Hitler zostaje więc NEETem - zanie uczy się, nie pracuje, całe dnie spędza na rozrywkach. Chodzi do opery, zakłada swoją chomiczą bluzę, tworzy fantastyczne obrazy przedstawiające miasta przyszłości, próbuje komponować własną operę. Przesiaduje całymi dniami w swoim pokoju nie schodząc nawet na posiłki. (Dzisiaj pewnie całymi dniami grałby na konsoli, słuchał muzyki i oglądał seriale.) Żyje z renty po zmarłym ojcu, pieniędzy, które przesyła mu ciotka i oszczędności.

Niestety pieniądze się kiedyś kończą. Hitler nie ma z czego zapłacić za czynsz i zostaje bezdomnym. Jest madao. Śpi na parkowych ławkach, nosi włosy do ramion i poza tym nie za bardzo wiadomo, co robi przez dwa lata. Być może informacje na ten temat były w aktach wiedeńskiej policji, które po 1938 r. zostały wyczyszczone przez niemieckie tajne służby.



W każdym bądź razie po pewnym czasie przenosi się do "luksusowego" schroniska dla bezdomnych. "Luksusowego" w tym sensie, że ma tam swój oddzielny pokój z łazienką, oświetlenie elektryczne i bibliotekę w której przebywa całymi dniami. Pobyt opłaca z pieniędzmi zarobionych na sprzedaży malowanych przez siebie widokówek. Od czasu do czasu wpadają mu w ręce broszurki wielkoniemieckich towarzystw okultystycznych, ale chyba traktuje je tylko jako ciekawostki. Nie są znane jego żadne antysemickie wypowiedzi z tego okresu. W rozmowach z innymi pensjonariuszami schroniska często broni kompozytorów pochodzenia żydowskiego i twierdzi, że Żydzi wnieśli pozytywny wkład do historii jako pierwsi przyjmując monoteizm! Czasem je posiłki w żydowskich instytucjach charytatywnych. Przez pewien czas jego wspólnikiem w biznesie z pocztówkami jest Żyd. W 1913 r. Hitler udaje się do Monachium i próbuje się zaczepić w tamtejszym światku artystycznym. Miga się przy tym od służby w wojsku austro-węgierskim.



Gdy wybucha pierwsza wojna światowa daje się jednak ponieść wielkoniemieckiemu patriotyzmowi. Jest w grupie świętujących wybuch wojny na głównym placu miejskim w Monachium. Zdjęcie, w którym uchwycono go w tłumie robi Heinrich Hoffmann, późniejszy osobisty fotograf Hitlera. Adolf zgłasza się do bawarskiego wojska. Urzędnicy nie zauważają, że jest obywatelem austriackim, więc jego przyjęcie jest sprzeczne z prawem. Na jesieni trafia na front i bierze udział w pierwszej bitwie pod Ypres.


 Ilustracja muzyczna: Myth & Roid - Jingo Jungle - Youjo Senki Opening

Jakim jest żołnierzem? To zależy kogo o to spytać. Dla tych, którzy codziennie służą w okopach jest "tyłową świnią". Dla dowództwa jest sumiennym i odważnym żołnierzem, który codziennie ryzykuje życie dostarczając jego rozkazy do okopów, często na wysunięte posterunki. (Podobną służbę odbywa filmowy młody Indiana Jones.) Hitler zostaje dwukrotnie odznaczony Żelaznym Krzyżem. Jest też dwukrotnie ranny: raz w ostrzale artyleryjskim kwatery batalionu, drugi raz w ataku gazowym. Jego regiment walczy nad Sommą, pod Arras i pod Passchendaele. Na zdjęciach z kolegami z pułku Hitler nigdy się nie uśmiecha. Być może cierpi na PTSD, którego w odróżnieniu od kolegów nie łagodzi za pomocą alkoholu  i dziwek. Koledzy uważają go za lekkiego odludka i dziwaka, ale tolerują. Chętnie wymienia swój przydział tytoniu na dżem. Przygarnia też foksteriera, którego uczy różnych sztuczek. Odrzuca propozycje awansu. Po latach pracownicy Kancelarii Rzeszy lubią słuchać jak niezwykle plastycznie, z wykorzystaniem całego swojego talentu aktorskiego opowiada o życiu na froncie zachodnim.


W październiku 1918 r. zostaje tymczasowo oślepiony w wyniku ataku gazowego. (Lekarze podejrzewają psychosomatyczną ślepotę, w wyniku stressu bojowego - coś co się zdarzało nawet spartańskim wojownikom.) Trafia do sanatorium w Pasewalku. Tam dochodzi do niego wiadomość o rozejmie. Wpada w rozpacz. Leczy go wybitny psychiatra dr Edmund Forster. Z relacji jego znajomych wynika, że Forster zaaplikował Hitlerowi terapię hipnotyczną. Podczas tej terapii zdołał wzbudzić u pacjenta niesamowitą pewność siebie. (Później dokumentacja medyczna Hitlera została całkowicie oczyszczona a Forster popełnił samobójstwo w 1933 r.) Hitler zmienia się z nieszkodliwego artysty-pierdoły w człowieka przekonanego, że zostanie przywódcą Niemiec i owładniętego poczuciem misji do spełnienia. Czuć tą olbrzymią pewność siebie i mesjanizm w późniejszych wystąpieniach publicznych Hitlera. W obliczu tej siły tracą rezon dumni generałowie i marszałkowie, nie mówiąc już o cywilnych politykach takich jak Emil Haha. Nie wgłębiający się w nowoczesne teorie psychologiczne katolicki ultrareakcjonista von Stauffenberg jest później przekonany, że Hitler jest opętany przez Szatana.  Gdy zaś poproszono Carla Gustava Junga o zrobienie portretu psychologicznego Hitlera, odmówił twierdząc, że wódz III Rzeszy jest kontrolowany przez dawnych nordyckich bogów.



Po zwolnieniu ze szpitala Hitler wraca do koszar w Monachium i nie ma za bardzo co ze sobą zrobić. Szuka więc sposobu na aktywność polityczną. Na jednym ze zdjęć ma czerwoną opaskę na ramieniu. To czas Bawarskiej Republiki Rad. Jeden z zastępców Ernsta Roehma powiedział później Douglasowi Reedowi, korespondentowi "The Times", że podczas pacyfikowania Bawarskiej Republiki Rad wzięli Hitlera do niewoli razem z ochroniarzem pewnego żydowskiego komisarza. Hitler uniknął rozstrzelania sypiąc kolegów i pracując jako konfident kontrwywiadu wojskowego. Istotnie wkrótce potem Hitler zasiada w sądzie koleżeńskim oceniającym postawy żołnierzy podczas bawarskiej rewolucji bolszewickiej. W aktach zostaje wpisany jako konfident-agitator i trafia na wojskowy kurs dla propagandystów. Na tym kursi styka się z okultystami z Towarzystwa Thule i z poglądami, które staną się wkrótce jego programem politycznym. To tam staje się antysemitą. We wrześniu 1919 r. pojawia się na zebraniu niszowej Niemieckiej Partii Robotniczej. Wbrew późniejszej legendzie, nie został tam wysłany jako szpicel armii. Armia doskonale się orientuje w stosunkach wewnątrz tej partii, bo jest ona tworzona przez jej ludzi i ludzi ze Stowarzyszenia Thule. Hitler został tam oddelegowany, po to by wspomóc ją swoim talentem oratorskim. Dzięki wsparciu Reichswehry przemienia ją w poważną organizację, nad którą przejmuje władzę. Dawny NEET zamienia się w Wodza, który 13 lat później obejmie władzę totalną nad Niemcami. Ma w tym procesie niemal cały czas wsparcie wojska - tak daleko posunięte, że niemiecki historyk Heinrik Eberle nazwie Hitlera "Homonkulusem Reichswehry". (A może lepiej go nazwać Homonkulusem dra Forstera?) Żądni rewanżu za przegraną wojnę pruscy wojskowi po raz kolejny igrają z ciemnymi siłami, które ich przerastają. Ale już wkraczamy w klimaty rodem z filmu "Hiszpanka"...


W kolejnym odcinku serii Dies Irae będziemy kontynuować "Saga of Hitler the Evil".