Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misc. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 marca 2016

Sny#20 : Lubię zboczone kobiety, bo mam z nimi wspólne zainteresowania (odcinek urodzinowy)


9 marca w Liceum im. Zofii Wittowej-Potockiej zapowiadał się tak spokojnie i leniwie. Ta placówka do niedawna była szkołą przyjmującą w swoje progi jedynie niewyżyte seksualnie, zboczone dziewczęta. Wraz z nowym rokiem szkolnym liceum przeszło jednak transformację i zaczęło przyjmować również chłopców, co stało się źródłem powstania wielu romantycznych jak i sprośnych historii. Jedną z nich Wam dzisiaj opowiemy...

Ilustracja muzyczna: Innocent Blue - School Days Opening



- Przypominam, że szkolny regulamin to rzecz dla was święta. Został on napisany przez osobę będącą wielkim autorytetem moralnym - dr. Wandę Półtawską a następnie złagodzony przez naszą miłościwie panującą panią dyrektor. Regulamin ten zabrania randkowania na terenie szkoły... - prof. Fox lustrował wzrokiem znudzone dziewczęta w pobudzających wyobraźnię mundurkach szkolnych.- Zabrania randkowania, ale nie zabrania masturbacji na terenie szkoły!
Blondwłosa dziewczyna siedząca w pierwszym rzędzie włożyła dłoń pod krótką, kraciastą spódnicę. Nie rozproszony tym Fox kontynuował: - Regulamin nie przewiduje również nakazu noszenia majtek. Przepis ten zniesiono, bo był nagminnie łamany. Poza tym pani dyrektor uznała, że chodząc w krótkich, kraciastych spódniczkach bez majtek będziecie bardziej podniecone!
Szust! Fox dostał mokrymi koronkowymi majtkami w twarz. Już przestał zwracać uwagę na takie incydenty. Chwycił je w rękę i zmazał nimi sprośny rysunek z tablicy. Ze złośliwym uśmieszkiem na ustach skarcił sprawczynię incydentu:
- Zajączkowska, dobrze wiesz, że mnie stać...

Rozpoczął lekcję historii: - Dziś będziemy omawiać historię cywilizacji minojskiej. Cywilizacja minojska była kolebką starożytnej kultury greckiej i europejskiej. Jest znana przede wszystkim z tego, że reprezentujące ją kobiety, czyli m.in. mieszkanki Krety i Thery nosiły suknie z dekoltami całkowicie odsłaniającymi im piersi. Z zachowanych malowideł wiemy, że miały duże cyce...


ŁUBUDU!!! PROTESTUJĘ PRZECIWKO TEMU PLUGASTWU!!! - drzwi otworzyły się z hukiem i wkroczył przez nie niesamowicie napakowany młodzieniec w więziennym kombinezonie. Zrobił kilka kroków i zdarł z siebie pasiak odsłaniając umięśnione, pokryte tatuażami (krucyfiksy, orły habsburskie, symbole hiszpańskich karlistów oraz napisy w stylu "miłość", "nienawiść", "rozum i godność człowieka") ciało. Po chwili wbił palce w to zwalisko mięśni - okazało się ono piankowym strojem, który zdarł z siebie. Był teraz wychudzonym człowieczkiem o twarzy młodego Wertera. W oczach buzował mu jednak ogień gorący jak stos na którym zapłonął Savonarola.
- A... to jest nowy uczeń. Wcześniej uczył się w Hogwarcie i ma w związku z tym braki w wychowaniu, ale bądźcie dla niego miłe. Poczekajcie też do przerwy zanim zerwiecie z niego ubranie i go zmasturbujecie. Przedstaw się ładnie chłopcze... - podał świeżakowi kredę.On zaczął pisać, głośno czytając sylaba po sylabie:
- Hra-bia Jęd-rzej Zdzi-sław Ste-fan Pa-fnu-cy Ka-la-san-ty He-lio-ga-bal...
TRZASK!!! Dostał drewnianą linijką po twarzy. - STRESZCZAJ SIĘ!!! NIE MAMY TU CAŁEJ WIECZONOŚCI!!! MUSZĘ REALIZOWAĆ PROGRAM!!!
- Ałałałła... Ty socjalistyczny rewolucjonisto!!! Jak śmiesz atakować człowieka o błękitnej krwi! - jęczał hrabia Jabolski.
- Krew ci z nosa leci! Trzeba zatamować! - Fox wepchnął mu w nozdrza mokre dziewczęce majtki. Po chwili oszołomienia neofeudał znów się wściekł.
- Co to ma być?!? Co za wartości sobą prezentujesz?! Jesteś nieodpowiedzialnym 30-latkiem, który nie ma dzieci, choć powinieneś mieć ich już dekadę temu dziesięcioro, bo ktoś musi pracować na moją emeryturę...
- Byłbym dopiero nieodpowiedzialny, gdybym zrobił na studiach dzieciaka jakiejś panience....
- Ale cóż, wam lewakom...
- Jestem przedstawicielem Radykalnego Centrum...
- ... tylko wygodnictwo w głowie. Chcecie mieć dzieci, dopiero wtedy, gdy wam się da 500 zł...
-  Nie skusiłbym się nawet na 5 tysięcy...
- ...Gdyby panował feudalizm, to musiałbyś się wziąć do uczciwej pracy na moich polach a w zamian obdarzyłbym twoją kilkunastoosobową rodzinę dobrodziejstwami takimi jak np. kura na Wielkanoc, a nie... tylko pół kury, by chamów pańszczyźnianych nie rozleniwiać rozdawnictwem socjalnym...
Trzask!!! Hrabia został rzucony wrestlingowym chwytem na podłogę. Leżąc na glebie zauważył, że szkolna prymuska ma na sobie majtki z wizerunkiem profesora Bartyzela. Czerwony ze wstydu natychmiast podniósł się i kontynuował przemowę:
- Obraz kobiet w twojej twórczości jest wypaczony!!! Traktujesz je przedmiotowo!!! Przedstawiasz te czyste i niewinne istoty jako obiekty seksualne!!! Tymczasem te niewinne dziewczęta nie chcą być tak traktowane!!!
Z głębi sali słychać było szczebiot niewinnych dziewcząt:
- Pierwsze raz coś takiego widzę... Wibrator z rozszczepioną końcówką...
- Wschodzi jednocześnie w przednią i tylną dziurkę...
Nie zrażony tym neofeudał wydzierał się:
- Kobiety to czyste istoty, którym obce są wszelkie seksualne zboczenia!!!
- Aaaaaaaa...... - po sali rozniósł się dziewczęcy jęk.
Trzask!
- Pozwoliłam ci się odezwać?! Jak jesteś moją suczką, to masz szczekać!!! - timbre aksamitnego, kobiecego głosu zawierał nutkę wyuzdania.

- Wuf! Wuf ! - biedne blondwłose dziewczę o dużych piersiach i szerokim tyłku znajdowało się na czworakach. Poniewierana dziewczyna nie miała nic na sobie poza psimi uszkami, obrożą na szyi oraz doczepionej do niej smyczą. W wypięty tyłek pchała ją sztucznym kutasem dostojnie się prezentująca rudowłosa kobieta z dużym, apetycznym biustem, eterycznie bladą cerą i nadzwyczaj ostrymi zębami. To była dyrektor szkoły Erzebet Bathory, wampirzyca, kiedyś pani na zamku Csejte.
Przywitała się z uczennicami i ciałem pedagogicznym:
- Jo napot kivanok. Orban Viktor egy nagy premier.
- CZY MASZ TY ROZUM I GODNOŚĆ CZŁOWIEKA ?!?!!!!!!!!! - wściekł się hrabia Jabolski.
- Nie, mam rozum i godność wampirzycy. Ludzie to dla mnie głównie woreczki na krew i obiekty do zaspokajania żądz seksualnych...
- Ty brudny pomiocie rewolucji! Ty chamko pańszczyźniana!
Erzebet w ułamku sekundy dopadła hrabiego Jabolskiego. Czuł jej oddech na swojej szyi.
- Jesteś S czy M?
Jabolski odrobinę stracił rezon i wydukał:
- Mon...archi...stą, czyli chyba... M...
- Masochistą? Sprawię, że będziesz umierał. Ale powoli.
- Pro...te...stuję przeciwko takiemu traktowaniu, miałem po pierwszym semestrze na WPiA UW średnią 5.0, przynależę do elity, jestem neofeudałem....
- Ja jestem prawdziwym feudałem - Erzebet oblizała go po szyi zostawiając lepiący się ślad ze śliny.
- Ja przeczytałem wszystkie książki prof. Bartyzela...
- Ja byłam właścicielką 500 wsi
- Co ?! Nie wyglądasz na arystokratkę i nie zachowujesz się jak arystokratka. Masz wielkie wymiona jak u dojarki czy kucharki... - Erzebet przycisnęła cyce do pleców hrabiego sprawiając, że oblał się zimnym potem, ale mimo to kontynuował wywód... - Prawdziwa pani feudalna powinna być płaska, nosić gorset, białe pończoszki, kryzę...
- Za dużo oglądasz Conchity Wurst...
- Ty zaś nierządnico nie reprezentujesz sobą feudalnej filozofii życia i nie idziesz śladem wielkich feudałów ze średniowiecza, moralnych budowniczych cywilizacji łacińskiej, którym nie w głowie były grzeszne seksualne myśli...
- Ka ! Ka ! Ka! - słodki śmiech wampirzycy rozszedł się po sali. - Skąd wytrzasnąłeś takie głupoty? Z książek Konecznego?
- Przykładem świeciła choćby czeska księżniczka Dobrawa, która tak długo nie dopuszczała Mieszka I-go do swojego łoża małżeńskiego, aż ten nie przyjął świętej wiary chrystusowej...  zapienił się neofeudał.
- Czeskie kroniki piszą, że Dobrawa bezwstydnie nałożyła sobie panieński wianek na głowę, choć była już MILF-em....- wtrącił się prof. Fox.
- Nieprawda! Dobrawa była czystą moralnie, neofeudalną, płaską dziewicą! - nie dawał za wygraną hrabia Jabolski.
- Ka! Ka! Ka! Mogę rozstrzygnąć ten spór za pomocą mojej wampirzej magii, cofniemy się w czasie - Erzebet Bathory wykonała magiczną inkantację. Na szkolnej podłodze, pod nogami Foxa, Jabolskiego i jej pojawiły się trzy świetliste pentagramy. Szust! Cała trójka rozpłynęła się w powietrzu.

***

Gniezno, 966 rok





Szust! Fox, neofeudał i Erzebet Bathory zmaterializowali się w pałacu władcy Polan. Przed nimi stał jakby żywcem wzięty z banknotu 10-złotowego Mieszko I. Przed Mieszkiem pochylała się wysoko wystawiając tyłek ubrana w bogate szaty dojrzała kobieta z wielkim, bimbającym się biustem. Słodkim głosikiem błagała swojego małżonka:
- Przeruchaj mnie, przeruchaj mnie, przeruchaj mnie, przeruchaj mnie...
- Przestań zboczona kobieto!!! Czy ty masz rozum i godność człowieka?! Wydymałem cię dzisiaj trzy razy!!! Przed śniadaniem! Po śniadaniu kolejne trzy! Nie mam już sił i czasu! Ty głupia, niedopchana nimfomanko! Męczysz mnie bardziej niż cały mój harem, który musiałem odprawić bo tak mnie ujeżdżałaś, że nie miałem już siły dla nich... Co cię może powstrzymać?!
Hrabia Jabolski patrzył na to z wybałuszonymi oczami a a Erzebet powstrzymywała się od śmiechu.
- Panie, może jak staniesz się chrześcijańskim władcą, to będzie mógł stosować wymówkę, że chcesz powstrzymać się od seksu, by się uduchowić i żyć moralnie... - zaproponował Fox.
- Staniesz... - Dobrawa zrobiła wielkie oczy.
- Ej.,.. To ciekawe... Chyba tak zrobię... - zamyślił się Mieszko - A kim ty właściwie jesteś?
- Jestem Henryk Pająk herbu Pająk kagan Chazarów, to jest księżniczka z "Krainy Lodów", a ten chudzina to Prosper Gnojarz...
- JESTEM HRABIĄ!!! - neofeudał stał się purpurowy ze złości.
- Margrabią ?! Wichmanem!? - Mieszko I rzucił się z toporem na Jabolskiego niemalże wchodząc w tryb berserkera. Zasłoniła go własną, bimbalącą się piersią Dobrawa. - Panie! Oszczędź go! Lubię tego chłopca, pozwól mi zrobić z niego swoją zabawkę seksualną!
- Dobra zboczona kobieto! Rób z nim co chcesz i się odpierdol... - Mieszko obrócił się na pięcie i wyszedł z komnaty.
- Właśnie to zrobię temu słodziakowi! - Dobrawa wpakowała twarz Jabolskiego między swoje obfite cyce.
- Duś go nimi! Duś! - kibicował jej Fox.
Sterany hrabia Jędrzej Zdzisław Stefan uciekł od zboczonej księżniczki po sześciu godzinach.
- To tylko wyjątek od reguły... Gdybyśmy się przenieśli w czasy dojrzałego chrześcijaństwa, do rycerzy krzyżowców... - łkał neofeudał.
- Ka! Ka! Ka! Ka! - zaśmiała się wampirzyca. - Mówisz, masz...

***
Grunwald, 1410 rok



Minstrele w obozie krzyżackim grali na średniowiecznych instrumentach Sandstorma. Wielki Mistrz von Jungingen, olbrzymie chłopisko z wielką rudą brodą, odziany w zbroję płytową i płaszcz z czarnym krzyżem wskazywał palcem na dwie nagie, związane, biuściaste pokojówki.
- Wyślemy je Jagielle, by go sprowokować do ataku...
- TO POWINNY BYĆ DWA NAGIE MIECZE!!! - wściekał się neofeudał.
- Zawisza Czarny to lubi - złośliwie zauważył Fox.
- Czemu maltretujecie te niewinne dziewczęta?! Czy macie wy rozum i godność rycerzy krzyżowych?! - mówiąc to Jabolski gestykulował jak sprzedawca śledzi z Witebska.
- Bo jesteśmy Niemcami! A nas Niemców kręci głównie homoseksualizm z elementami sadomasochistycznymi, kanibalistycznymi i jedzeniem kasztanów - von Jungingen zrzucił z siebie zbroję. Pod spodem miał wdzianko hardgeja. Nad krzyżackimi hufcami dumnie powiewał tęczowy sztandar.
- Jedzenie kasztanów?!


- Zwyczaju tego nauczył się od Saracenów cesarz Fryderyk Barbarossa podczas krucjaty do Dubaju. Nauczyłby się jeszcze więcej, ale utonął podczas kąpieli w gejowskiej saunie w Cylicji - wyjaśniał krzyżacki Wielki Mistrz.
- TEGO JUŻ ZA WIELE!!! NIE GODZĘ SIĘ NA TAKI HISTORYCZNY REWIZJONIZM!!! GDYBY BYŁ TU KS. SKARGA, TO BY POSTAWIŁ WSZYSTKICH DO PIONU!!! - neofeudał był cały purpurowy.
- Ka! Ka! Ka! Mówisz, masz...

Kraków, 1605 r.




Ksiądz Piotr Skarga dostojnie prezentował się na ambonie w Katedrze Wawelskiej. Zgromadzeni w świątyni dostojnicy z królem na czele w milczeniu i zadumie słuchali jego doskonałego retorycznie, choć kontrowersyjnego kazania.

- Wy kurwa idioci! Narodowi polscy idioci! Ja mam to w pizdzie kurwa! Bo mnie stać na wszystko. Będę żył kurwa ta,k wypierdolę jeszcze dzisiaj, już bilet kupiony z Polski i będę się z was kurwa frajery śmiał, że wy takie głupie są tacy kurwa debile, które to kurestwo zebrzydowskie wybrali. Nie na Żółkiewskiego, nie na Zygmunta Wazę, tylko na jakieś kurwy Stadnickich Żydów w dupę jebanych kurwa, na Radziwiłłów popierdoleńców glosowali. To jest ta własnie kurwa Polska, przez taką kurwę Polskę, przez was kurwa chuje nic się w tym kraju nie zmieni, bo jesteście chuj warci i trzeba was jebać ruchać i na was zarabiać bo jesteście banda narodowych kurwów i nieudaczników! Rozumiecie to! - słowa ks. Skargi obijały się echem w nawach prastarej wawelskiej świątyni.

Neofeudał zemdlony padł na posadzkę katedry. Zgasł ostatni płomień monarchizmu [*]

sobota, 6 lutego 2016

10 lat blogowania!

Ilustracja muzyczna: Taylor Swift - Wildest Dreams

10 lat temu zacząłem przygodę z blogowaniem. Najpierw prowadziłem bloga foxmulder.blox.pl, od 2011 r. prowadzę go na blogspocie. Ponad 2,5 mln wejść, tysiące wpisów, niezliczona ilość poruszonych tematów, historia opisywana na żywo, tajemnice wydzierane Strażnikom Pamięci... Dzięki temu blogowi zawierałem też ciekawe znajomości i ogólnie wyszedłem dobrze na jego prowadzeniu. Biorąc pod uwagę długie dyskusje toczone w komentarzach, treści poruszane na tym blogu nie są Wam obojętne.

Jakie mam plany blogowe na przyszłość? Dwie ostatnie części serii Hyperborea, wpis pokazujący prawdę o Chazarach (rozwalającą rosyjskie mity), wpis poświęcony szokującym okolicznościom zamachów w Paryżu oraz prawdziwej funkcji Frontu Narodowego, wpisy rzucające nieco światła na małżeństwo Clintonów oraz wiele innych ciekawych tematów. Będą też oczywiście nowe odcinki serii Sny - z tryumfalnym powrotem hrabiego Jędrzeja Zdzisława Stefana Pafnucego Kalasantego Jabolskiego :) Oczywiście zachęcam, byście w wolnych chwilach zaglądali też do mojej powieści "Vril. Pułkownik Dowbor". 

A ja właściwie powinienem teraz zabrać się za świętowanie 10-lecia blogowania.

Tak świętują za mnie tą doniosłą rocznicę w Azji Wschodniej:





A tak w Niemczech:


Pozdrowienia dla Szoguna!

niedziela, 15 listopada 2015

Impresje z Tajlandii + Państwo Islamskie pali Paryż a Kiszczak płlonie w Piekle

Człowiek wyjeżdża na urlop do Tajlandii i od razu gejnerał Kiszczak trafia do Piekła (przy okazji dowiadujemy się, że Maria Teresa Kiszczak to nowy pseudonim artystyczny Lady Gagi - co widać na tym video z pogrzebu na Cmentarzu Prawosławnym na Woli). Człowiek wraca z urlopu a tu muzułmanie rozpieprzają Paryż. Czy to był nieudany zamach na Hollande'a czy też po prostu taka tam typowa islamska INBA na piątek 13-go (co miał przewidzieć "The Economist :) ? Francuskie służby specjalne znów "zdały egzamin", podobnie jak całe to ciotowate społeczeństwo rządzone przez kretynów (polecam to co mówią na tematych tych wydarzeń Raspail, Gowin i Donald Trump). Francuzi pozwolili, by im wewnątrz państwa wyrosło islamskie równoległe społeczeństwo i teraz ponoszą tego konsekwencje. A Angela Dorothea Merkel, enerdowska wersja Kapitana Szwecji, mówi, że po tych zamachach musimy być jeszcze bardziej tolerancyjni. A jacyś esbeccy "eksperci" w  tv przekonują nas, że "islam oraz imigracja nie odpowiadają za zamachy, winne są broń palna i gry komputerowe"!

Temat zamachów w Paryżu jeszcze zapewne poruszę - gdy nieco opadnie kurz bitewny. Dla mnie w każdym bądź razie ta seria zdarzeń nie stanowi żadnego szoku.

***

W Tajlandii bawiłem się za trzy osoby. Odwiedziłem Bangkok, Pattayę oraz Ayutthayę (pierwszą stolicę Syjamu, zburzoną w XVIII w. przez Birmańczyków). W Pattayi, przy uliczce z moim hotelem było co najmniej sześć klubów ze striptizem :) A przed klubami oczywiście stały małe buddyjskie ołtarzyki z kadzidełkami i ofiarami pokarmowymi. Oto kilka moich obserwacji, z którymi na żywo dzieliłem się z czytelnikami na Fejsie:



"Tajlandia jest monarchią i jednocześnie dyktaturą wojskową o cechach lekko faszystowskich. Za kulisami rządzą tutaj jednak, jak by powiedział Grzegorz Braun "mafie, służby, loże" (no może loże rytu azjatyckiego, w których masonki masują z happy ending). Król ma koło 90-tki i od dawna się nie pokazuje. Być może już nie żyje a junta ukrywa ten fakt, bo naród nie lubi dwóch pierwszych książąt w kolejce do tronu. Szef junty gen. Prayuth nie sprawia wrażenia inteligentnego, więc pewnie stoi za nim komitet złożony z generałów, admirałów, ludzi ze służb i oligarchów. Wojsko dwukrotnie odsunęło od władzy miejscowy PiS - najpierw populistycznego miliardera Thaksina Shinawatrę a rok temu jego piękną siostrę Yingluck. Ich winą była walka z oligarchami i mafią - m.in. odstrzeliwanie narkotykowych dilerów przez policyjne szwadrony śmierci. O mafijnym charakterze tego kraju mówi np. afera z odkryciem masowych grobów uchodźców Rohingiya. Oficer policji, który prowadził sprawę i doprowadził do aresztowań wśród wojskowych dostał przydział na południe. Zrezygnował z pracy, bo miał pewność, że tam wystawią go do odstrzału islamskim terrorystom."




"Z okna hotelu widać las wieżowców Bangkoku. Nie byłoby ich pewnie tam, gdyby nie WOJNA WIETNAMSKA,która była POTĘŻNYM IMPULSEM ROZWOJOWYM dla całego regionu. Tajlandia wykorzystała tą szansę na rozwój jednak dużo gorzej niż np. Korea Południowa, o czym świadczy choćby fatalnie zorganizowany ruch uliczny. Czemu Tajlandia przespała swoją szansę? Narkotykowe miliardy z wojny wietnamskiej oraz długie panowanie jednego monarchy (rządzi od 1947 roku!) umocniły system oligarchiczny. Swoje zrobiła też mentalność narodu i fatalny system edukacji (oparty głównie na przepisywaniu). To wskazuje, że oligarchów i mafiozów należy prewencyjnie odstrzeliwać. A poza tym, jeśli chodzi o monarchię to Ça ira, Ça ira..."


"A wczoraj przy piwie gadałem z jednym Holendrem m.in. o MH17. Był przekonany, że w Smoleńsku też doszło do zamachu a ja go w tym przekonaniu utwierdziłem. Miał zdrowe poglądy na imigrację, feminizm i politycznie poprawny szajs. Zachód zaczyna mówić Macierewiczem :))))))"

"Dzisiaj było higienicznie: shower show w Club Lady Love. Artur Zawisza wish you were there. Przekonałem się, że Tajki miewają fajne warkocze. Wyjaśniłem jednemu Niemcowi, czemu Tussk ssał paukę i czemu PiS wygrało wybory. Ponabijaliśmy się z Merkel i SPD. Dziwkarstwo i piwo zbliżają narody. Ps. Dzisiaj na kolację, wbrew Stefanowi Niesiołowskiemu, wpierdalałem robaki. Bardzo dobre są larwy i pasikoniki. Naprawdę polecam! Jutro chcę spróbować skorpiona.."



"Cejrowski się wkurwi, ale coraz bardziej się przekonuję, że ludowy buddyzm jest zajebisty. W klubie Lady Love na rozpoczęcie show odprawiono buddyjski rytuał. Panienki biły w dzwonki i stukały kieliszkami. Naga dziewczyna obeszła klub i spryskiwała go alkoholem - ofiarą pokarmową. A potem Księżniczka dała show pod prysznicem i na poręczy. A teraz wyobraźcie sobie, że w klubie Sogo zaczynaliby pracę od Litanii do Przenajświętszego Sakramentu..."

Z klubów w Pattaya polecam: Electric Blue w Pattaya (dziewczyny są tam totalnie nagie i jest ostra INBA :) i Lady Love (znakomity shower show!). W Bangkoku: Bangkok Bunnies (traktują tam klienta w bardzo miły sposób, bez narzucania się a przed wejściem stoją dziewczyny z króliczymi uszami).



wtorek, 24 lutego 2015

Moja prelekcja w Poznaniu - Hongkong, Chiny, USA i zdychająca Europa

W weekend byłem w Poznaniu na zaproszenie Koła Naukowego Instytutu Wschodniego UAM, gdzie miałem prelekcję i pokaz slajdów dotyczące Rewolucji Parasolek w Hongkongu a także promocję mojej książki. Udzieliłem wywiadu kwartalnikowi "Spojrzenie na Wschód" i spędziłem wiele godzin na ciekawych dyskusjach. Dodatkowo przypadkowo spotkałem na Placu Wolności pikietującego Cyraniaka.

Poniżej zapis mojej prelekcji i dyskusji w kawiarni "Mamałyga". Nie tylko o Hongkongu i Makau, także o strategii Chin oraz USA, powodach dla których Europa przegrywa, azjatyckiej kreatywności oraz religijności a także o tym dlaczego powinniśmy fascynować się Azją Wschodnią. Dla debili zasklepionych w kretyńskim podziale "atlantyzm"/"euroazjatyzm"  to co mówiłem o USA, Europie i Chinach może być sporym zaskoczeniem.



wtorek, 5 sierpnia 2014

Mój wywiad dla Neoconsrevolt - "Bękart Wieczorkiewicza"



Łukasz Czajka, filozof i autor ciekawego bloga Neoconsrevolt przeprowadził ze mną wywiad zatytułowany "Bękart Wieczorkiewicza" (nawiązanie do "Bękartów Wojny" Tarantino :). Możecie się z nim zapoznać tutaj. Gorąco zachęcam do lektury! Rozmawiamy tam o historycznym rewizjonizmie (w kontekście twórczości mojej, Piotra Zychowicza i Ziemniaka), moich przygodach z filozofią, antycznych astronautach, neokonserwatyzmie, mangowej rewolucji w polskiej polityce, znaczeniu orientalnych inspiracji dla odrodzenia kultury Zachodu a także o mojej książce "Vril. Pułkownik Dowbor", do której zakupu gorąco zachęcam. Złotówka z każdego sprzedanego egzemplarza idzie na kocie uszka dla ładnych dziewcząt! :)



sobota, 3 maja 2014

Vril. Pułkownik Dowbor - czyli moja książka


Nawet sobie nie wyobrażacie jak się cieszę :) Odebrałem z Wydawnictwa Nowy Świat pierwsze egzemplarze mojej książki: "Vril. Pułkownik Dowbor". To powieść z pogranicza historical-fiction i fantasy osadzona w realiach drugiej wojny światowej. Główny bohater, Franciszek Dowbor,  oficer polskich tajnych służb, w dość makabryczny sposób odkrywa, że posiada supermoc. Wpada na trop tworzonych przez niemieckie tajne służby oddziałów złożonych z ludzi posiadających podobne zdolności parapsychiczne. Infiltruje oddział stworzony przez Abwehrę (poznaje tam miłość swojego życia - piękną, acz nieco psychopatyczną Afrykanerkę Rikę Arenstaed). Odkrywa, że Niemcy szukają na całym świecie śladów starożytnej cywilizacji dysponującej "boskimi broniami" i posługującej się ową tajemniczą siłą. Tytułowy "Vril" to nazwa owej mocy funkcjonująca w tybetańskich legendach a zarazem nazwa tajnego stowarzyszenia, które pomogło nazistom zdobyć władzę w Niemczech. Tajne bronie, intrygi wywiadowcze, gra o zmianę losów wojny, Sowieci, Amerykanie, Japończycy, tajna wojna polsko-polska, "Muszkieterowie", zamach na Gibraltarze, historyczny rewizjonizm, romans i tony kontrowersji... To należy przeczytać! (Ciekawe, czy spodoba się Piotrowi Zychowiczowi?). Ci którzy, mieli okazję rzucić okiem na maszynopis - gorąco polecają!

Już wkrótce do zakupienia w internecie i dobrych księgarniach. Najbardziej wyczekiwana książka od czasu "Resortowych dzieci"!

Po najświeższe informacje dotyczące mojej książki oraz ciekawostki związane z opisywanymi w niej zdarzeniami, ludźmi oraz ideami zapraszam na oficjalny facebookowy fanpage. Lajkujcie!

środa, 9 kwietnia 2014

Fox na Majdanie

Nasza podróż do Azji Południowo-Wschodniej zaczęła się od odwiedzenia miejsca przez które niedawno przetoczyła się wielka Historia: kijowskiego Majdanu. Wobec tego, że mieliśmy przesiadkę na lotnisku w Boryspolu (pięć godzin czekania), wyskoczyliśmy na miasto. Ten krótki wypad w pełni się opłacił. Majdan i jego okolice to bowiem widok niesamowity. Wypalone budynki, całe pasy wyrwanej kostki brukowej, zostawione "na pamiątkę" barykady, namioty, umundurowani aktywiści a także stragany z pamiątkami i spokojnie przechadzający się zwykli ludzie. Atmosfera piknikowa ze szczyptą muzealnych akcentów połączona z Mad Maxem. Okrzyki "Sława Ukrainu! Herojom Sława!", ale też dużo sympatii wobec Polski deklarowanej przez obecnych tam "kozackich" aktywistów. Flagi czerwono-czarne ale też i biało-czerwone. Stepan Bandera, ale i symbole anarchistyczne. Klimat Rewolucji. Uwieczniony m.in. przeze mnie. Pełny album na moim profilu facebookowym. Enjoy.

Ilustracja muzyczna: Megadeath, Symphony of Destruction

piątek, 21 marca 2014

Wyjeżdżam do Wietnamu i Bangkoku. Znajdzie sobie zajęcie (Mam dla Was kilka propozycji)

W sobotę lecę do Wietnamu (via Kijów Boryspol, więc jeśli w wiadomościach podadzą, że zestrzelili samolot Ukrainian Airlines nad Rostowem nad Donem, to prawdopodobnie będzie mój lot...). Pobędę tam dwa tygodnie - będzie to podróż szlakiem filmowo-wojennym. Spacery po Hanoi śladami senatora McCaina, zrzucanie napalmu, Program "Phoenix", walki o Hue, przejażdżka "swiftboatem" do siedziby płka Kurtza. A na koniec wypad do Tajlandii i trzy noce w Bangkoku. Mam nadzieję, że nie dam się wciągnąć miastu (Daniel LoliCohn-Benedit podesłał mi już kilka adresów, ale oczywiście z odrazą odrzuciłem jego rady). Wracam przez Moskwę Szeremietiewo, więc jak spotkam Snowdena, powiem mu: twoja publicystyka na duponarodowcy.net ssie pałkę! :) Ponieważ przez najbliższe dwa tygodnie z hakiem nie będę uzupełniał bloga, pojawia się problem, co zrobić z wolnym czasem, który w ten sposób zyskacie. Mam więc dla Was trochę propozycji.

Na początek lektury. Ponieważ Putin to nowa wersja Chruszczowa, powinniście poczytać sobie coś o Chruszczowie. Gorąco więc polecam "Matkę Diabła" (Kuzkina Mać) i "Tatianę. Tajną broń" Wiktora Suworowa. Jeśli chcecie sięgnąć do klasyki, to jeszcze raz polecam Wam "Sprawę polską" Władysława Studnickiego. Nikt chyba lepiej nie naprostował tylu mitów obecnych w prawicowej i endeckiej wizji dziejów Rzeczypospolitej - stojąc przy tym na bardzo prawicowych pozycjach. Polecam też "Narodową Demokrację 1887-1918" Poboga-Malinowskiego. Ta przedwojenna książeczka pokazuję, że endecja wciąż popełnia stare błędy. :)

Z polecanek filmowych: "300. Początek Imperium". Zadziwiająco aktualny film o starciu Wolnego Świata (bardzo ułomnego, ale wciąż wolnego) ze wschodnią satrapią. Doskonale pokazana postać Artemizji - krwiożerczej suczy, dowódczyni perskiej floty. I końcowa piosenka, która powinna towarzyszyć amerykańskiej flocie wpływającej na Morze Czarne (Towarzyszyłaby, gdyby John McCain był prezydentem).

Anime: "Jormungand". Znakomity i bardzo aktualny serial o handlarzach bronią. Główny bohater jest dzieckiem-żołnierzem, ochroniarzem Coco Hektmatyar (Radek Sikorski nie lubi tej rodziny...), ekscentrycznej handlarki orężem. Mimo, że większość pokazanych tam konfliktów jest fikcyjna, to całość jest niezwykle klimatyczna i pełna odniesień do współczesności. Przez dwie serie poznajemy towarzyszy panny Hekmatyar, a także jej konkurentów i wrogów - Chińczyków, Brytyjczyków, japoński wywiad wojskowy, postkomunistów, CIA (szczególnie Bookmana - agenta arabistę-intelektualistę).  Mnie szczególnie wbiły się w pamięć dwie zabójczynie - Chinatsu (nie nosząca bielizny i wprawiająca tym wszystkich w konfuzję słodka blondynka) i Hex (ciut sadystyczna a przy tym biuściasta i rudowłosa sucz z CIA). W serialu tym jest dużo humoru, dużo akcji i dużo dobrej muzyki. Nie powinniście się więc nudzić.




Ostatnio oglądałem sobie "Bakemonogatari" i serie pokrewne (Nissemonogatari, Nekomonogatari, Monogatari Series Second Season). Jestem zachwycony! Dla wielu ten serial będzie jednak przeintelektualizowany, zbyt awangardowy i ciut zboczony (to tam znalazła się słynna scena ze szczoteczką do zębów). Dużo żartów "na krawędzi", mogących oburzyć świętojebliwych hipokrytów - takich jak ci idioci, co przerwali ks. Małkowskiemu kazanie w Poznaniu, "bo mówił o polityce". Jest tam m.in. fajny Koci Demon, złotowłosa loli-wampirzyca mająca obsesję na punkcie słodyczy i tsundere wdającą się z głównym bohaterem w ekstremalne słowne gierki. Dla wielu z Was brzmi to pewnie strasznie, ale serial ma ogólnie bardzo pozytywny, ciepły przekaz.   Fabuła jest pokręcona, więc nie będę zbyt wiele zdradzał. Jak przeżyjecie pierwszych kilka odcinków, to może wytrwacie do końca... Ale nie mówcie potem, że nie ostrzegałem :) Klip poniżej Was może zachęci albo zniechęci do oglądania. :)))))





sobota, 18 stycznia 2014

Szaron, idiokracja i duponarodowcy

"Piotrze Semko! Spotkamy się  na Święcie Kiełbasy!!!"
gen. Ariel Szaron

"Słuchaj człowieku młody, z ciebie taki syjonista jak z d... trąba! Zeev Żabotyński się w grobie przewraca, gdy widzi, co ty robisz!"
Robert Larkowski w zaświatach, słowa wypowiedziane do gen. Szarona


Zdaje sobie sprawę, że śmierć - obojętnie kogo - to temat śmiertelnie poważny, ale tym razem nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu. Nie żebym ucieszył się ze zgonu byłego izraelskiego premiera. Nic z tych rzeczy. Bawiła mnie tylko reakcja niektórych środowisk z lewa i prawa na wiadomość o śmierci tego polityka. Dla wielu ludzi stała się ona okazją do popisywania się historyczną ignorancją. Przebił wszystkich pod tym względem portal narodowcy.net. Oto czym mnie rozbawił:



To nie żadna literówka. Według bliskowschodnich ekspertów tego cenionego wśród endeków portalu do wybuchu Drugiej Intifady doszło na sześć lat przed Pierwszą Intifadą i na rok przed Wojną Libańską 1982 r.  Ten sam portal po śmierci Margaret Thatcher opublikował pełen rażących błędów merytorycznych artykuł, w którym starano się przekonać czytelników, że premier Thatcher była... lewaczką. Najbardziej absurdalnym zarzutem skierowanym wobec brytyjskiej premier przez duponarodowców było to, że:

 ""Będąc ministrem edukacji w latach 1970-1974, obcinała dotacje na edukację, skupiając się przede wszystkim na finansowaniu szkolnictwa akademickiego, co zakończyło się m.in. wycofaniem bezpłatnego mleka dla najmłodszych."

Wymyśliłem po tym akcję: "Szklanka mleka dla endeka". Inicjatywa ta odbiła się szerokim echem wśród Kawaii Prawicy i Kawaii Radykalnego Centrum. (Do akcji przyłączyła się ostatnio Niyama Ran)



Wielu z Was spyta: czemu zajmuje się jakimiś idiotami? Bo liczba idiotów na świecie rośnie. To megatrend. Film "Idiokracja" Mike'a Judge'a (twórcy "Beavisa i Buttheada") wydaje się tutaj proroczy. Głupotom wypisywanym przez portal duponarodowcy.net wcale bowiem nie tak daleko od wizji  zaprezentowanej w "Idiokracji" ("UN pokonał Hitlera i dinozaury", "Ten cieknący reaktor jest na Florydzie./A nie w Georgii?/Ty idioto! Georgia jest na Florydzie!", "Szpital św. Boga" :). 

Wielki strateg Sun Tzu pisał, że najlepszym sposobem na podbicie wrogiego państwa jest jego rozłożenie wewnętrzne. Jednym z oczywistych sposobów na promowanie wewnętrznego rozkładu jest ogłupianie społeczeństwa. Czasem zdarza się również, że interesy rządzącej kliki zbiegają się z interesami ościennych mocarstw - społeczeństwo jest ogłupiane wówczas również przez ośrodki wewnętrzne. Głupi naród przecież nie będzie przecież rozliczał mafijnej władzy. Tak się akurat składa, że demos zamieszkujący między Bugiem a Odrą jest stale ogłupiany od wielu lat. By lewicowa młodzież się nie buntowała, wymyśla się jej zabawy w stylu WOŚP, gejparad czy walki z takimi fantomami jak "faszystowskie zagrożenie", czy pedofilia kleru. By prawicowa młodzież się nie buntowała, wymyśla się jej ciuciubabkę z policją i subkulturami na 11 listopada i walkę z takimi fantomami jak Traktat Lizboński czy ukraińska Swoboda. Portal duponarodowcy.net oraz niektóre inne grupy endeckie zdaje się robią wszystko co możliwe, by ogłupić i zmanipulować młodzież mającą potencjał do buntu...

Praca nad mieszaniem w głowach przynosi skutki. Podesłałem znajomemu wszechpolakowi ciekawy artykuł dotyczący Ukrainy - napisany przez endeka (mojego przyjaciela, wybitnego znawcę nacjonalizmów z naszego regionu) dla endeków, na endeckim portalu. Odpowiedzią było: "wiarygodne jak cholera, autor łączy NOP i RN". Na moje pytanie, jakie powinno być wobec tego nasze stanowisko wobec kryzysu na Ukrainie, otrzymałem odpowiedź: "Posłuchaj Max Kolonki, powinniśmy robić coś w ten deseń". Wypacykowany telewizyjny prezenter, były chłopak Weroniki Rosati, Nowym Dmowskim. OK. Niech Wam będzie. Co Was w takim razie różni od idiotów ślepo wierzących w wynurzenia Lisa, Durczoka czy Kraśki?

Smaczny screen z portalu duponarodowcy.net został przeze mnie wklejony również z powodu zabawnego komentarza jaki się pojawił pod artykułem o śmierci gen. Szarona. "No to filosemita Hubert Kozieł ma żałobę..." - pisze tam Dziennik Narodowca. Mikroblog. Sprawdziłem ten facebookowy profil i spotkało mnie miłe zaskoczenie. Autor wspomina o mnie dość często. Muszę go bardzo irytować - a szczególnie mój historyczny rewizjonizm. Dziennik Duponarodowca żali się bowiem m.in. na moje wpisy dotyczące Powstania Wielkopolskiego. Oczywiście nie obala żadnego faktu, który przedstawiłem. Czasem też stawia mi bardzo zabawne zarzuty:


Wstawiam obrazki nie mające nic wspólnego z treścią posta :) Po prostu straszne :) Autorowi musiała trysnąć krew z oczu, nosa i odbytu gdy się tym obrazkom przyglądał. Zmiksowałem w powyższym obrazku dwa wpisy z Dziennika Duponarodowca. W tym, w którym gostek odnosi się do "obrazków nie na temat" jest aluzja do mojego wpisu o przedwojennym endeckim loliconie płku Feliksie Piekuckim.  "Obrazki nie na temat" były  ilustracją zjawiska loliconizmu - więc są jak najbardziej na temat. (Ciekawe, że Dziennik Duponarodowca wspomina o "Kopciuszku i "Czerwonym Kapturku". Czyżby na tym zatrzymał się jego rozwój artystyczny? No chyba, że chodzi o zboczone wersje tych bajek...). Autor Dziennika Duponarodowca jest już którymś z rzędu endekiem, który doznał szoku i oburzonka widząc obrazki z anime/sexy cosplayów na moim blogu/profilu face'owym. Nie wiem czemu ci ludzie tak reagują na "chińskie bajki". Czyżby wciąż odreagowali klęskę Rosji w bitwie pod Cuszimą? :)))))
 



wtorek, 31 grudnia 2013

Na Nowy 2014 Rok



Truizmem byłoby napisać, że 2013 r. obfitował w wiele ciekawych wydarzeń. Był to też rok w którym mój blog nadal cieszył się wielkim zainteresowaniem czytelników. W grudniu liczba wejść na niego przekroczyła 800 tys., a w ciągu kilku miesięcy dobije do miliona (i będzie powód do świętowania :). Co prawda mój facebookowy profil jest miejscem, gdzie częściej i szybciej możecie się zapoznać z ciekawymi "plotkami ze strefy cienia", analizami, opiniami, interesującymi tekstami wychwyconymi w "medialnym przeciągu" a także z całą masą seksownych obrazków (cosplaye :), to blog jest jego świetnym uzupełnieniem. Jego profil przesunął się bardziej w stronę "historycznych tajemnic", co było tylko wejściem w rynkowy trend. Czytelnicy to docenili - seria Największe Sekrety jest prawdziwym hitem. Najchętniej czytanymi wpisami w 2013 r. były właśnie jej odcinki z cyklu "Wrześniowa Mgła" czy też wpisy poświęcone zamachowi na JFK, śmierci gen. Pattona czy też Ostatniemu Bogu Wojny gen. MacArturowi. Dobrze się czytały również wpisy z serii "Sny" - choć, co prawda znaleźli się malkontenci, którzy nie rozumieją, że w lekkiej, błazeńskiej i onirycznej formie są tam podawane prawdy, których z różnych powodów nie da się powiedzieć wprost. :)
Oczywiście trudno przewidzieć, co przyniesie nam 2014 r. - jakie wojny, zamachy stanu, spiski, przecieki - ale mogę obiecać, że będę kontynuował historyczny rewizjonim i opiszę tutaj wiele Największych Sekretów.

Jakie było moje największe blogerskie niedopatrzenie w 2013 r.? Z pewnością poświęcałem za małą uwagę kryzysowi politycznemu w Tajlandii. Nie wykorzystałem doskonałego pretekstu, by wrzucać tutaj fotki premier Yingluck Shinawatry. Niniejszym za to przepraszam i "rzutem na taśmę" naprawiam błąd:





Jak napisał jeden ze stałych czytelników, "brakuje jej tylko kocich uszek". Nya ;)

Nie odniosłem się również do społecznych kontrowersji dotyczących ideologii gender. Tak jak bowiem sarmaci w dawnej Rzeczpospolitej byli zapatrzeni w Orient (w turecko-tatarsko-perskim wydaniu), tak dzisiaj ja jestem w Orient (o wiele bardziej dalekowschodni niż bliskowschodni) zapatrzony. Nasza tradycja każe nam czerpać inspiracje w odległych i tajemniczych państwach Wschodu. A tam, choć potrafią się ponieść instynktom i mogą nas wielokrotnie zaskoczyć swoimi wyobrażeniami, pojęcia gender na szczęście nie znają. Wielu ludzi mówi, że przyszłość leży na Wschodzie. Warto więc na Wschód spoglądać.


Koniec roku to pora różnych rankingów, podsumowań etc. Postanowiłem wyróżnić  najlepsze komentarze umieszczone pod moimi wpisami w 2013 r. Oto one:

#5. Dersu Uzała

"Źródła misiu"
Używanie słowa "misiu" jest skrajnym pedalstwem :) Tak się możesz zwracać do abp Paedzia, Kulczyka, Krollopa czy chórzysty z Poznańskich Słowików. Ale już jak chcesz źródeł, to przypomnę moje poprzednie pytanie:

Skąd się wzięła przedwojenna żurawiejka: "Po Poznaniu dupą szasta, to z 15-tki pederasta" znana również w wersji "Kto po mieście dupą szasta? Z poznańskiego pederasta"? Była ona ilustrowana żartobliwym obrazkiem o homoseksualnym podtekście:

http://www.dobroni.pl/fotka,zurawiejki-kawalerii-polskiej-ii-rzeczpospolitej-cd,52935


#4. S_S

KrissKross tak nienawidzi sodomii że aż wie co pedalstwo-lewactwo w poznańskich termach wyczynia. Uważaj, jeszcze Ci kwiaty wyśle :)

#3. Chehelmut

czy mój ulubiony przykład szwedzkiej dynastii Bernadotte, której protoplastą był napoleoński generał : gość zaczynał karierę w jakobińskiej armii [ co tu niezmiernie istotne o czym za chwilę ], był napoleońską marionetką osadzoną przez Bonapartego na tronie, który udało mu się zachować dzięki jego zdradzie w odpowiednim momencie, dlatego w bitwie pod Lipskiem wojska szwedzkie walczyły już po stronie koalicji antynapoleońskiej. Świeżo upieczony monarcha ten cierpiał na pewną obsesję, otóż nie pozwalał się zbadać nikomu poza jednym zaufanym lekarzem - dopiero po śmierci okazało się, że nie była to typowa dla tyranów paranoja, obawa przed otruciem ani też ukrywanie wstydliwej przypadłości typu garb albo mały czy kuriozalnie wielki członek, bynajmniej : chodziło o to, iż ten król miał na piersi wytatuowany napis ''śmierć królom''...

#2. Dersu Uzała

"Piłsudski był nadętym durniem" - a Ty jesteś anonimowym mędrcem. Weź przykład z Angeliny Jolie i profilaktycznie pierdolnij se młotkiem w jaja

#1. Chehelmut

''masz mnie za większego zboka niż jestem...''

- eee niee, zdrowa homofobia a w twoim wypadku jeszcze prosyjonizm wykluczają nazi gejowstwo, ja również mimo napierdzielania na tumulti-kulti nie jestem fanatykiem białej rasy a tylko staram się patrzeć na sprawy realistycznie, bez oczadzenia politpoprawną propagandą - to miało być tylko żartobliwe nawiązanie do konwencji snu. Natomiast faktycznie o tyle jest coś na rzeczy, że jak widzę po komentarzach pod ostatnimi wpisami tworzy się tutaj jakiś klub egzotycznych świntuchów [ w heterycznym rzecz jasna znaczeniu ], akurat w moim śnie zamiast Azjatek towarzyszyłyby nam czarne dupencje, no chyba że miałyby równie zaokrąglone kształty co wbrew pozorom nie jest wykluczone, jak pisze wymieniona wyżej wieśniara na swoim blogu większość Japonek od dawna nie mieści się już w ''azjatyckie'' rozmiary ubrań [ k..., chyba powinienem zmienić nazwę bloga na ''steatopygofil'' ].


I to by było na tyle. W 2014 r. wkraczamy w finałowy rozdział bloga. Bawcie się więc dobrze na Sylwestrze - bądźcie rozrywkowi jak Azjaci. :)

wtorek, 1 października 2013

Karachi Tour 2013

Ilustracja muzyczna: Jutta Fake Leather - Gangs of Wasseypur OST

W Karaczi, w pobliżu plaży Clifton znajduje się świątynia z grobowcem muzułmańskiego mistyka. Legenda mówi, że gdy mistyk pomodlił się w tym miejscu, wypłynęło tam źródełko słodkiej wody. Modlą się tam muzułmanie, hinduiści i chrześcijanie. Oczywiście ten ludowy kult jest nie w smak  fundamentalistom, którzy próbują narzucić reszcie swoją wersję islamu. Odwiedziłem to miejsce i spotkało mnie coś niecodziennego. Starszy człowiek, wyglądający na duchownego podszedł do mnie, narzucił mi na kark wielki, czerwony, wybrokatowany szal. Coś wykrzyknął i uścisnął mi ręce. Początkowo myślałem, że chce mi to sprzedać. Ale wyraźnie zaczął mówić: "Gift, gift!". Miejscowi patrzyli na mnie z zaskoczeniem i podziwem. Nie wiem, co ten gest miał znaczyć, ale dla moich fanów może stać się kolejnym kamykiem w legendzie :)

***

Początkowo trudno było ruszyć się z hotelu. Ochrona nie pozwalała samotnie wychodzić na miasto a specjalne busiki (konwojowane przez policję uzbrojoną w karabiny maszynowe) transportowały nas Expo Pakistan 2013. Później jednak się zorientowałem, że można wynająć samochód z hotelowym kierowcą i zrobić sobie wycieczkę po mieście. Wykorzystałem tę okazję z pożytkiem dla siebie i Was Drodzy Czytelnicy.

***




Nawet krótki pobyt w Pakistanie każe zrewidować wyobrażenia dotyczące tego kraju oraz cywilizacji islamskiej. Kraj kojarzący się zwykle z talibami i al-Kaidą jest bowiem państwem pełnym sprzeczności. "Zakwefione" kobiety widać tam rzadziej niż można by się było spodziewać, a wśród warstw wyższych takich "obrazków" próżno szukać. W telewizji dużo bollywoodzkich filmów i teledysków, z których aż kipi od soft erotyki. Jedną z atrakcji, jaką nam pokazano był pokaz mody - stroje prezentowane przez modelki bynajmniej nie były "szariackie", podobnie jak ubrania i fryzury "aryjskich" Pakistanek obecnych na tej imprezie. By kupić alkohol w hotelu trzeba okazać paszport, ale można go nabyć taniej na mieście, w czarnorynkowych sklepach. Funkcjonują podziemne dyskoteki w prywatnych domach, których i tak nikt nie ściga. Czyżby więc Pakistan się westernizował na modłę turecką? Na to jest jeszcze o wiele za wcześnie. Imprezy takie jak na tym teledysku  to styl życia klas wyższych.



Rzut oka na życie w biedniejszych dzielnicach już przeraża. Panują tam warunki, w których nasi bezdomni nie przetrwaliby. Kobiety ubrane od stóp do głów w czarne burki są tam widokiem powszechnym. Nierówności społeczne, typowe dla krajów Trzeciego Świata są największym problemem Pakistanu. Każdemu mądrali opowiadającemu się za ostrym rozluźnianiem prawa pracy, polecam by się tam wybrał i spróbował popracować w fabryce na tamtejszej "śmieciówce". Niech się przekona, że o "korzyściach dla gospodarki" jakie niesie takie rozwiązanie.

***
Mój pobyt w Pakistanie był bardzo pouczający i obfitował wrażenia. Poniżej, kilka widoczków, których nie zapomnę:

Miejscowe autobusy :)



Stary cmentarz Chaudry i jego opiekun


Muzeum Sił Powietrznych (obiekt ciekawy choćby z tego względu, że polscy weterani II wojny światowej pomagali Pakistanowi stworzyć siły powietrzne. Polacy cieszą się po dziś dzień wielką estymą wśród żołnierzy pakistańskiego lotnictwa.)

Otoczony potrójnym murem i zasiekami konsulat USA. Na Expo przedstawiciele US Aid rozdawali ulotki z hasłem "Odwiedź konsulat USA w Karachi na Facebooku". Chyba to jedyny sposób, by się tam dostać...



poniedziałek, 23 września 2013

Wyjazd do Pakistanu


Jutro lecę do Pakistanu, a konkretnie do Karaczi. Oficjalnie na Expo Pakistan (takie ich Targi Poznańskie) tudzież poboczne atrakcje, nieoficjalnie po to, by się przyjrzeć krajowi i ludziom. Wypić herbatkę z oficerami ISI (ichnie WSI, mam nadzieję, że nie czytali tego co o nich pisałem przed laty...), pójść na piwo z Mułą Omarem, spróbować odtworzyć wydarzenia z filmu "Zero Dark Thirty"... W razie gdybyście zobaczyli mnie na al-Jazeerze z wielkim nożem przy gardle, a w tle jakichś zamaskowanych kolesi z czarną lub zieloną flagą upstrzoną "robaczkami", wiedzcie, że byliście naprawdę fajnymi czytelnikami (nawet Cyraniak, choć to prawdziwy maniak, który rozpieprzył sobie baniak). Ostatnio katowałem ten kawałek, więc możecie go puścić na moim pogrzebie - ewentualnie puśćcie ten utwór. 

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Robert Larkowski (1966-2013)



Ilustracja muzyczna: 2pac  "Changes"

20 lipca zmarł Robert Larkowski. Jeden z moich Adwersarzy. Niektórym z czytelników znany jako mimowolnie megazabawny narodowy obrońca Putina ("W Polsce rusofobia za sprawą komentatorów w typie Huberta Kozieła osiągnęła poziom magla i kloaki"), autor poświęconego mi tekstowi o wiele mówiącym tytule  "Replika Idiocie". Larkowski w sumie był postacią tragiczną, ale jego perypetie dostarczały rozrywki tysiącom netowych trolli. Jego śmierć nabrała już nimbu tajemniczości - można znaleźć w necie wpisy typu "Tajemnicza śmierć Larkowskiego", "Kto skorzystał na śmierci Larkowskiego" czy "Robert Larkowski zabity przez judeo-satanistów". Cóż może być tajemniczego w zgonie gostka, który był na marginesie marginesu życia politycznego w Polsce? Na kilka dni przed śmiercią zaczęły się pojawiać na facebookowym profilu Xpornchan.pl/b/ (profil zdjęty, a wcześniej chętnie przeze mnie czytany ze względu na żarty z Falangi, Cyraniaka i Larkowskiego) niesmaczne "dowcipy" o tym, że Larkowski popełnił samobójstwo. (Rozwaliła mnie grafika przedstawiająca Larkowskiego jako Ouroborosa zjadającego własny ogon.)  Koleś zmarł na zawał serca - niezdrowe odżywianie, problemy z alkoholem, nerwowość, upały i jego przejęcie się trollingiem (Larkowski miał bardzo kruchą psychikę) złożyły się na jego zgon. "Wielki Narodowy Publicysta" zginął niczym brytyjska nastolatka poddana cyberbully'ingowi. Muszę w tym miejscu uderzyć się w piersi. Sam bowiem nieźle go swego czasu obśmiewałem. Śmieszyły mnie np. memy "Robert Larkowski ma głos w moim internecie". Przyznam też, że niestety nie potrafię utrzymać powagi czytając teksty wspominkowe o ś.p. Robercie Larkowskim, które mają budować jego legendę. Rozwalają mnie choćby takie fragmenty:

"Gdzieś parę tygodni temu, na blogu w NE jeden z komentatorów zwrócił Larkowskiemu uwagę na to, że ten pisze dużymi literami, a co jest odbierane przez czytelników, jako „krzyk”. Larkowski odpowiedział, że zepsuła mu się klawiatura i nic nie może zmienić. Na to odpowiedziano mu z kolei, że powinien wbić zapałkę na klawiszu shift i w ten sposób będzie miał na stałe „małe” litery. Larkowski nie zareagował i pisał dalej versalitas."

 "Nie wiemy, czy Larkowski został otruty, czy też jedynie zamęczony na śmierć przez bojówkarzy cywilizacji wojtylian."

"Robert Larkowski jako ciągle wzrastający w popularności publicysta narodowy stał się niebezpieczną przeszkodą dla takich „endeków” przyszłej koalicji, jak Ziemkiewiczów, Wildsteinów, Winnickich, Zawiszów etc., który jako taki mógł zebrać obok siebie jemu podobnych i w takiej większej grupie dokonać destrukcji w politycznych planach żydoendeków."

Polecam też wspomnienie o Larkowskim autorstwa jego przyjaciółki Natalii Julii Nowak. A poniżej zdjęcia z pogrzebu.


Robercie Larkowski - gdzie teraz jesteś? Czy napychasz się mięsiwem w Walhalli? Czy też kształcisz się w Akademii Shinigami na następcę porucznika Omeidy z Drugiej Dywizji Armii Gotei 13? Czy też może trafiłeś do Hueco Mundo i zostałeś Arrancarem? (Strach pomyśleć jak wygląda Twoja forma Resurection...) Niezależnie gdzie trafiłeś "ariokatoliku", będzie nam Cię bardzo brakować...

[*]
 

środa, 7 sierpnia 2013

Chiny - relacja z wielkiej podróży



"Spoza gór i rzek wyszedł Czang Kai Szek..."

Ilustracja muzyczna:  安心亞 - 愛的動名片 官方完整

Ludowo-Turbokapitalistyczna Władza ChRL blokuje niestety Face'a i Blogspota, więc nie dawałem przez jakiś czas znaku życia w necie. Ale jak widzicie jestem z powrotem, bogatszy o liczne doświadczenia i obserwacje. Wyjazd był tym bardziej udany, że dochodziło w nim do interakcji z miejscowymi - w Nankinie poznaliśmy np. chińskich hipsterów :)

1. Przede wszystkim muszę napisać, że Chineczki są miluuuuutkie (fajnie okazują emocje, zwłaszcza gdy są narąbane, czyli po wypiciu dwóch małych, słabych piw "Tsingtao"). Zaczyna mi już brakować ich skośnych, czarnych oczu. :)





Miejscowi często zachowywali się wobec nas przyjaźnie - i choć w naszej podróży odwiedzaliśmy głównie duże miasta (Pekin, Szanghaj, Nankin) można było u nich zauważyć fascynację Białymi. Dwa razy przypadkowi ludzie prosili nas o wspólne zdjęcie - może nas pomylili z jakimiś zachodnimi celebrytami? :) (Blondwłosa Amerykanka, nieco w typie Taylor Swift, spotkana w hostelu w Szanghaju mówiła, że jej cały czas robili fotki komórkami).  Oczywiście fascynacja Białymi kończy się w metrze - tam nikt nie zna litości, a wszyscy się tłoczą do wejścia do wagonu jak chamstwo, które po raz pierwszy zobaczyło stolycę.

Apropos spraw rasowych. Do zabawnej sytuacji doszło, gdy do wagonu pekińskiego metra wszedł Czarny. Wówczas nagle usłyszeliśmy jak Chińczycy mówią między sobą: "Nigger, nigger!". Trochę nas to zszokowało. Czyżby byli aż tak zafascynowani kulturą hip-hop? Później jednak nam wytłumaczono, że to słowo znaczy "ten, tamten" i nie ma żadnego rasistowskiego podtekstu.

Oczywiście typowy Chińczyk ma pojęcie o Europie mniej więcej takie same lub jeszcze niższe jak typowy Europejczyk o Chinach. Niewielu ludzi tam kojarzy, gdzie jest Polska. Chińczycy coraz chętniej podróżują za granicę, ale jest to kraj nadal stosunkowo izolowany - niewielu z nich zna jakikolwiek obcy język, a jeśli już dogadamy się z nimi po angielsku, będzie to najczęściej "chinglish". To kraj na tyle duży, by żył swoim własnym życiem.

2. Truizmem jest napisać, że Chiny to kraj wielkich kontrastów. Z jednej strony szybko bogacące się społeczeństwo wschodnich prowincji, z drugiej biedniejszy interior (polecam przechadzkę "mniej turystycznymi" hutongami w Pekinie). Podziw wzbudza ich infrastruktura. Szybki i stosunkowo przystępny cenowo pociąg pokonuje trasę Pekin-Szanghaj (prawie tyle samo, co Warszawa-Ateny) w 3-5 godzin. Jedzie więc krócej niż Intercity Warszawa-Kraków! W Pekinie mają ponad dwadzieścia linii metra - sprawnie obsługujących miasto o powierzchni podobnej jak Belgia. Stale widzieliśmy też przejawy smartfonowej manii Chińczyków - nie rozstają się oni na krok z tymi odmóźdżającymi zabawkami. A jednocześnie widać wciąż w Chinach oznaki zapóźnień cywilizacyjnych - np. niebezpieczną dla europejskich żołądków wodę w kranach, stan niektórych toalet, czy ruch uliczny w którym nikt nie przestrzega zasad - a policja nie reaguje (ale można się do tego wszystkiego łatwo przyzwyczaić).

3. Miastem zdecydowanie "number one" okazał się dla mnie Szanghaj. Kontrast pomiędzy piękną architekturą nadrzecznej promenady Bund - drapaczami chmur z lat '30-tych a zapierającą dech w piersiach wyspą wieżowców Pudong - to coś, czego po prostu trzeba zakosztować. Pekin też ma swój klimat. Oprócz pocesarskich zabytków wrażenie robią zwłaszcza hutongi. Nankin trochę rozczarowuje, bo nie zostało tam wiele starej zabudowy, ale niesamowitym przeżyciem była przechadzka po północy po grobowcach Mingów, na wzgórzu górującym nad miastem. Klimat jak w filmach typu "Chińskie duchy" :)







4. Sprawy polityczne. Niech ilustracją będzie fragment rozmowy z naszą koleżanką z Pekinu:

Koleżanka: No to, gdzie idziemy?

Kolega: Możemy iść wszędzie. To przecież wolny kraj.

Koleżanka: Oj, nie mówmy lepiej o polityce...

O cenzurze netu już wspomniałem, ale jak się okazuje są tam ludzie, którzy potrafią ją obejść  a i cenzorska machina się czasem zacina. A., dziewczyna z Tajwanu mieszkająca i prowadząca interesy w Szanghaju: "Moi koledzy z pracy ciągle gadają o polityce  i bez żadnego skrempowania krytykują chiński rząd. Ciągle tylko trajkocą: mamamamama.... Nie ma tutaj co prawda wejścia na Facebooka, ale mamy własnego Face'a czyli Weibo. Tam ludzie o dziwo dyskutują dosyć swobodnie o władzach, a wpisy są kasowane tylko w święta państwowe. W inne dni nikt ich nie rusza".




Chcesz kupić bilet kolejowy? Musisz pokazać paszport (miejscowi muszą pokazać paszport wewnętrzny). Bez pokazania paszportu nie dostaniesz się na peron na dworcu, nie wymienisz waluty, nie wejdziesz nawet do Muzeum Wojskowego w Pekinie. Na stacjach metrach maszyny do prześwietlania bagażu jak na lotniskach. Sprawdzane są tam nawet damskie torebeczki. Zwracam uwagę Chińczykom, że w Europie czegoś takiego nie ma. Mój współpasażer z pociągu wyjaśnia: "Bo to niepotrzebne. Te urządzenia są wszędzie zainstalowane dlatego, że ich producent  jest kumplem szefa Partii".

Muszę jednak pochwalić za coś chiński aparat bezpieczeństwa. W jednej z pekińskich knajp próbowano nas ordynarnie oszukać zawyżając rachunek (dopisując 30 juanów napiwku, czyli czegoś, co jest w ChRL nielegalne). Skoczyliśmy więc na pobliski posterunek. Tam sobie siedzą wyluzowani policjanci, jak na filmach z Hongkongu. Jeden z nich na szczęście trochę rozumie po angielsku. Wyjaśniamy mu o co chodzi. Cała policyjna ekipa udaje się do złodziejskiej knajpy. Żądają faktur i przy okazji okrywają, że za dużo nam policzono za piwo. Odzyskujemy pieniądze. A później się zastanawiamy, czy tych dwóch frajerów próbujących nas w tak głupi sposób oszukać trafiło do łagru za tą marną garść juanów...

Ilustracja muzyczna

5. Kolejna garść chińskich absurdów:  pornografia i prostytucja są tam oficjalnie zakazane i obciążone ciężkimi karami, ale dziwkarstwo kwitnie. W Szanghaju, gdy toczyliśmy się z bagażami w 40-stopniowym upale przez Nanjing Lu, co chwila podchodziła do nas panienka lub alfons proponujący nam "sexy massage". W Pekinie, w bardzo pięknym zakątku nad jeziorem Hohai przechodziliśmy obok lokalu, w którym panienka tańczyła na rurze przy otwartych drzwiach. Tyle jeśli chodzi o wpływ prohibicji na moralność publiczną :)

Naprawdę mnie zaszokowało jednak co innego. W Szanghaju, w pobliżu ich "starówki" zaczepiają nas trzy dziewczyny w wieku gimnazjalno-licealnym. Trzy słodko i uroczo wyglądające przyjaciółeczki z parasolkami przeciwsłonecznymi proszą nas o to, by zrobić im fotkę ich aparatem. Ot, są turystkami z innej części Chin. Później zaciekawione, w podejrzanie dobrej angielszczyźnie, zadziwiająco asertywnie wypytują nas z jakiego kraju jesteśmy, co robimy w Szanghaju, dokąd idziemy itp. "Do parku Li Liyuan". Wszystkie trzy chóralnie odpowiadają: "Nie idźcie tam! Tam jest tłoczno!". Dziękujemy im i oddalamy się. Rozumiemy, że to naciągaczki, które chciały nas sprowadzić do jakiegoś lokalu. Jestem jednak zaszokowany, że pomyliły mnie z Romanem Polańskim...

 6. A., nasza przyjaciółka z Tajwanu mówi: "Chiny przechodziły przez cykliczne okresy podziałów i jednoczenia. Teraz znowu są podzielone. Mamy Chińczyków z kontynentu, Tajwanu, Hongkongu, Macao i Singapuru, którzy są ze sobą skłóceni". Mimo to widać "odwilż" w ich polityce historycznej. Oczywiście na straganach pełno jest gadżetów z Mao, ale traktowane są one jako modne starocie. W maoizm nikt już chyba na bogatym Wschodzie Chin nie wierzy. Nikt też nie chce rozmawiać o Przewodniczącym. Zapadła tutaj kurtyna milczenia. Co ciekawe widać jednak też gażdety z.... Chang Kai Szekiem. W Nankinie kupiłem sobie karty z nim i jego wspaniałą żoną Song Meiling. W Pekinie widziałem figurki przedstawiające Mao i Czanga wspólnie siedzących, uśmiechniętych na ławeczce. :)




 Na CCTV puszczają dużo seriali historycznych, szczególnie dotyczących XX w. Nie rozumieliśmy dialogów, ale z lubością rano oglądaliśmy. Widzieliśmy m.in. ich film dotyczący wojny domowej, w którym pokazano obie strony jak Amerykanie pokazują przeciwników z wojny secesyjnej - generałowie Kuomintangu przedstawieni tam zostali jako sympatyczni i godni szacunku ludzie. Podobał nam się też nieco kwaśny serial, w którym jakiś chiński agent w latach '40-tych chodził w amerykańskim mundurze i infiltrował ich służby. Była tam też taka fajniutka sucz z bezpieki Kuomintangu znęcająca się nad komunistami :) Szkoda, że TVP tego nie zakupiła zamiast "Naszych ojców, dziadków Tuska...", A 1 sierpnia w Chinach wielkie święto - dzień założenia ichniej Armii Czerwonej. Z tej okazji w TV wielka gala, na której ich popularne aktoreczki i piosenkareczki ubrały się w mundury. Uderzył mnie tam wzruszający fragment, gdy jakaś wiejska dziewczyna ze łzami w oczach dziękowała albo coś wyznawała żołnierzowi (?). Propagandowe mistrzostwo - zwłaszcza w narodzie lubiącym proste rozrywki.




Jeśli już jesteśmy przy polityce historycznej, to muszę wspomnieć o Miejscu Pamięci Masakry Nankińskiej. To muzeum to wielki kopniak w jaja dla Cezarego M. i innych mądrali, którzy zawsze przed 1 sierpnia zżymają się na "historyczną nekrofilię", "kult klęski", "powstańczy obłęd" itp. Okazuje się bowiem, że drugie supermocarstwo świata na tym buduje właśnie swoją politykę historyczną.




Olbrzymie i bardzo nowoczesne muzeum robi niesamowite wrażenie, oddziałuje na wyobraźnie i chwyta za serce (znalazło się tam miejsce m.in. na pokazanie odkopanego masowego grobu z dziesiątkami szkieletów). Co ciekawe, ekspozycja nie jest napastliwie antyjapońska i kończy się akcentami pokazującymi, że przyjaźń między oboma narodami jest możliwa. No cóż, mimo historycznych zaszłości, anime jest w Chinach bardzo popularne - o czym jeszcze się rozpisze. :)