Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mali. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mali. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 lipca 2014

Krótka historia sabotażu lotniczego - Air Algerie AH5017


Gdy samolot nagle rozpada się na tysiące kawałków nad jakimś zadupiem, pierwszym pytaniem jakie powinniśmy zadać, jest: kto był na pokładzie? W przypadku lotu Air Algerie AH5017, który rozbił się w zeszłym tygodniu w północnym Mali, odpowiedź jest dosyć zaskakująca. Na pokładzie było bowiem 33 francuskich wojskowych, w tym trzech funkcjonariuszy służb wywiadowczych. Tak się dziwnie złożyło, że tym samym lotem podróżował wysokiej rangi terrorysta z Hezbollahu (udający libańskiego biznesmena) i jego 19 ochroniarzy. Jeśli więc samolot zestrzeliła al-Kaida, to upiekła dwie pieczenie na jednym ogniu - uderzyła i we Francuzów i w szyickich wrogów. Pytanie, kto jej ten lot wystawił?

***
Nie zapominajcie też o mojej książce  "Vril. Pułkownik Dowbor". Na razie jako e-book (można ją znaleźć choćby tutaj).

niedziela, 27 stycznia 2013

Timbuktu zdobyte. Więcej o narkotykowej wojnie w Mali



Francuskie i malijskie wojska wkroczyły do Timbuktu i Gao, niemal nie napotykając oporu. Islamscy i tuarescy bojownicy zbiegli na pustynię i tam będą prowadzić przez długie lata działania partyzanckie. Ale o to już będą się martwili watażkowie rządzący Mali. Na razie Hollande może odtrąbić zwycięstwo - bezpośrednie zagrożenie ze strony pustynnych sodomitów dla stolicy biednego, klientelistycznego państewka zniknęło na dłuższy czas.

Jak zakończyć konflikt? Napoleon mówił, że wojna to pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Dlaczego AQIM oraz Ansar Dine tak szybko zajęły Azawad goniąc nacjonalistyczną tuareską milicję gdzie pieprz rośnie? Bo islamscy fanatycy po prostu kupili im ludzi. Większość bojowników rebelii nie była fundamentalistami, ale doceniali to, że koraniczni lunatycy płacili im takimi fajnymi, nowymi szeleszczącymi banknotami euro. Skąd jakieś zjeby z pustyni miały pieniądze? Polecam lekturę Daily Telegraph: poczytajcie sobie o potężnym szlaku narkotykowym zasilającym kokainą Europę Zachodnią. Od Wenezueli, poprzez skorumpowane dyktatury Afryki Zachodniej, przed Saharę na północ. Wspomniałem kiedyś o tym,  ale prawdziwym powodem wojny w Mali jest właśnie ten szlak narkotykowy. Przez lata malijskie władze tolerowały obecność w swoim kraju franczyzy al-Kaidy, gdyż islamscy fanatycy dzieliły się z nimi kasą za przemyt narkotyków oraz okupami za porywanych cudzoziemców. Sytuacja się zmieniła, gdy wyszkolony przez Amerykanów wojskowy obalił malijskiego prezydenta. Układ został zerwany i zaczęła się ofensywa islamskich milicji na południe.

Poniżej: wrak wenezuelskiego Boeinga 727 rozbitego w 2009 r. na malijskiej pustyni. Jak myślicie, co przewoził?





sobota, 19 stycznia 2013

Algieria: Spieprzona akcja w Ain Amenas



Gdy pisze te słowa, operacja antyterrorystyczna w algierskich zakładach wydobywczych jeszcze trwa. Ponoć 10 dżihadystów zostało wraz z 7 zakładnikami otoczonych w jednym z magazynów. Wolnych jest ponad 600 zakładników, ponad 30 nie mogą się doliczyć - wielu z nich pewnie nie żyje (biorąc pod uwagę, że jeden brytyjskich inżynier uciekł im mając przyczepiony do karku ładunek Semtexu...). Szturm algierskich komandosów był bardzo chaotyczny, prowadzony w rosyjskim stylu - bez oglądania się na życie zakładników. Nie dziwi mnie to, wszak algierskie siły specjalne były szkolone przez Ruskich oraz ... Syryjczyków. Roberta Fiska też nie dziwi taka "nonszalancja" algierskich sił specjalnych, przypomina, że w czasie wojny domowej w latach '90-tych ci ludzie słynęli z wyrzynania cywilów (Przy okazji wspomina ciekawy epizod: algierska bezpieka wysyłała do Afganistanu w latach '80-tych swoich ludzi udających mudżahedinów i skrycie współpracujących z Sowietami. W latach '90-tych ci agenci infiltrowali grupy dżihadystowskie w kraju i co za tym idzie często brali udział w masakrach dokonywanych przez terrorystów).

Co oznaczał atak na algierskie pole gazowe? Czy był on odpowiedzią na interwencję w Mali? I tak i nie. Przygotowanie takiej akcji zajmuje zwykle wiele tygodni. Grupa Mochtara Belmoktara, pustynnego bandyty znanego jako Mr. Marlboro, sprowadziła na akcję ludzi z Nigru kierowanych przez Rahamana al-Nigriego. Związki z al-Kaidą nasuwają się same, zwłaszcza, że Belmoktar zażądał wypuszczenia z więzienia Ślepego Szejka a w rajdzie uczestniczył terrorysta perfekcyjnie mówiący po angielsku. Od miesięcy było wiadomo, że zanosi się na francuską interwencję w Mali, więc możliwe, że sama interwencja była dla terrorystów sygnałem do wypełnienia otrzymanych wcześniej rozkazów.

Tutaj macie interaktywną mapkę miejsca operacji.

środa, 16 stycznia 2013

Uran i narkotyki – powód wojny w Mali?



Na początek pewne usystematyzowanie informacji dotyczących konfliktu w Mali oraz jego tła:

Dobry przewodnik dotyczący konfliktu oraz stron biorących w nim udział

Interaktywna mapa 


Sylwetki przywódców islamskiej rebelii  (Polecam zwłaszcza Mra Marlboro)

Czemu się Francja angażuje w konflikt? (Pomijając kwestię  pobicia popularności Hollande’a i obronę afrykańskiego klienta Republiki).  Dużą rolę pewnie grają obawy przed rozszerzeniem wojny na Niger – głównego dostawcę uranu do francuskich reaktorów oraz to, że przez terytorium kontrolowane przez tuareskich zjebów z pustyni przechodzi ważny szlak kokainowydo Europy. Czy Francja ma szansę na zwycięstwo? Jak najbardziej, ale musi się mocniej zaangażować. Na razie działa jej lotnictwo i jeden batalion zmotoryzowany. Docelowo ma być tam brygada, a ciężar walk ma spaść na afrykańskie wojska kolonialne.  Jak można się domyślić,  kiepsko wyszkolonym askarisom będzie trudno kontrolować terytorium większe od Afganistanu (zwłaszcza, że wojska malijskienie  radzą sobie ze świetnie znającymi teren Tuaregami od lat ’60-tych).

Rozczulił mnie dzisiaj materiał na CNN: Ulice Bamako, migawka pokazująca miejscowych sprzedających francuskie chorągiewki. Symbole Republiki schodzą jak ciepłe bataty a miejscowi cieszą się, że Francuzi przyjechali ratować im dupę przed islamskimi pederastami z pustyni . Reporter pyta się miejscowego taksiarza jak długo powinny w kraju zostać francuskie wojska. Odpowiedź: Na zawsze. Ale przecież Francuzi to wasi dawni kolonialni panowie?! Chcemy by nas znowu skolonizowali. Rozczuliłem się. Bambo z Bamako lepszym Francuzem od byłego alfonsa i komunisty Depardieu. Taki zapłaci każdy podatek, byle tylko żyć we francuskim wojującym państwie opiekuńczym (stosując terminologię dra Kardashiana). 


Z innych newsów: Iran chce wysłać małpy w Kosmos (i nie chodzi tu o ajatollahów ani o zjebów z Falangi), tylko o rakiety międzykontynentalne. Jak myślicie, skończy się znowu spektakularną eksplozją w stylu akademika Jengiela?

Assad ponoć mieszka z rodziną na sowieckim statku na Morzu Śródziemnym  a do Damaszku tylko dolatuje helikopterem

Wirus „Czerwony Październik” kradnie dane dyplomatyczne, wywiadowcze , militarne i gospodarcze w 69 krajach świata. 

wtorek, 15 stycznia 2013

Oblicza wojenki w Mali



Polskie media jakoś mało o tym wspominają, ale batalia w Mali to nie tylko wojenka Republiki w obronie jej klientystycznego watażki. W operację zaangażowały się m.in. siły zbrojne USA, Wielkiej Brytanii, Danii czy Niemiec - nie mówiąc o wojskach państw ECOWAS. Wojenka jak wojenka - ma wiele poziomów.  Na rebelię Tuaregów nałożyła się kampania jakiś islamskich zjebów z pustyni na wyrost wiązanych z al-Kaidą. W sumie to odprysk libijskiej operacji (zauważyliście, że USA wysłały "doradców" do 35 krajów afrykańskich? Czyżby w ten sposób budowano przeciwwagę wobec wpływów Chin na kontynencie?), kolonialna wojenka na jakimś zadupiu mająca podnieść popularność "Budyniowi" Hollande'owi. Do tego wojenka asymetryczna  i nierówna- z jednej strony pustynne dzikusy dysponują czymś więcej niż zardzewiałymi szabelkami i są  w stanie zestrzeliwać Francuzom śmigłowce, z drugiej,  po marnym bombardowaniu spieprzają gdzie pieprz rośnie. Jak w jakimś pieprzonym Mogadiszu (Mówi się: Mog). Można to skomentować: TIA (Things in Africa). Naprawdę nie ma się czym podniecać. Parę miesięcy temu Francja obaliła jakiegoś watażkę o nazwisku Gbagbo - trochę się po podniecali tym obrońcy praw człowieka a na France 24 pokazywali rebeliantów nisko kłaniających się przed kamerą i mówiących "Merci beaucoup Republique" - ale niewiele to zmieniło w ogólnym obrazie sytuacji. Negry żyją w takim samym syfie i barbarii jak wcześniej.

Dla rozluźnienia humoru: klasyczny, proroczy :) klip Eugeniusza Sendeckiego pt. Obama  będzie się mścił za Ruandę.

piątek, 11 stycznia 2013

Francuskie wojska w Mali, cisza wokół Syrii



Republika Francuska wysłała wojska do Mali. Razem z siłami miejscowego reżimu oraz Nigeryjczykami i Senegalczykami walczą jak za starych dobrych czasów przeciw bandytom/rebeliantom/terrorystom (niepotrzebne skreślić) z pustyni.  Jednocześnie coś o Syrii cicho. Pentagon nagle zaczyna dawać do zrozumienia, że już go nie obchodzą assadowskie WMD. Obama znowu nie chce się narażać Rosji oraz Iranowi, a po Bengazi ma mniejszą ochotę wspierać różne dziwne pustynne grupki zbrojne. Rebeliantów bym jednak całkiem nie skreślał, wciąż Assad nie jest w stanie ich wykończyć (dzisiaj zdobyli na jego wojskach dużą bazę lotniczą).

UPDATE: Malijskie wojska wspierane przez Francuzów wyparły rebeliantów z kluczowego miasta Konna. Tymczasem w Somalii komandosi Republiki spieprzyli akcję: zabili co prawda wszystkich terrorystów, ale przy okazji zginął zakładnik - agent ich wywiadu oraz dwóch komandosów.