Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MacArthur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MacArthur. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 maja 2013

Największe sekrety: Szaleństwo "Dzikiego Billa" Donovana

Brytyjski premier Harold McMillan stwierdził, że każdy kto spędził więcej niż 10 lat w świecie szpiegów musi mieć poważne problemy z psychiką. Rzeczywiście, tajne służby przyciągają oryginałów i osoby chore psychicznie. Można wskazać tabuny szefów bezpieki z różnych państw, którzy nie byli normalni w ortodoksyjnym, filisterskim tego słowa znaczeniu. Można zdiagnozować ślady chorób psychicznych u wielu ziemnowojennych zdrajców, podwójnych agentów i dezerterów (choćby płk Michał Goleniewski podający się za cudownie ocalałego carewicza Aleksego). Na pewno przypadkiem godnym do zbadania przez psychiatrów był William "Dziki Bill" Donovan - legenda amerykańskich służb, szef OSS, jeden z ojców CIA.



Donovan miał wielu wrogów: przede wszystkim wojskowych i szefa FBI J. Edgara Hoovera. Wojskowi i FBI widzieli w OSS groźną konkurencję dla własnych służb wywiadowczych. W przypadku Hoovera nakładała się na to również niechęć osobista. W latach '20-tych Donovan był jego zwierzchnikiem w Departamencie Sprawiedliwości i współpracowało im się fatalnie. W czasie wojny Hoover obsmarowywał więc "Dzikiego Billa" rozpowiadając, że jest sympatykiem komunizmu i osobą  niekompetentną. Donovan odpłacał mu siejąc plotki, że Hoover to homoseksualista. Gejowskie skłonności Hoovera, wbrew popularnej legendzie nie zostały nigdy udowodnione, ale w oskarżeniach szefa FBI wobec Donovana było dużo prawdy. Szef OSS przyjmował do służby ludzi, którzy nie kryli się ze swoimi komunistycznymi poglądami - np. niemieckiego ekonomistę Juergena Kuczynskiego, sowieckiego a później enerdowskiego agenta. Gdy w 1942 r. wybrał się do Moskwy, biesiadował tam z kierownictwem sowieckiej bezpieki i po powrocie do Stanów podekscytowany ględził jaka to NKWD zajebista służba i że Amerykanie też powinni coś takiego mieć (!). Takie są korzenie późniejszej penetracji CIA przez sowieckie służby - hydry z którą walczył James Jesus Angleton.

A co do niekompetencji Donovana i jego ludzi, zacytujmy fragment książki Tima Weinera "Dziedzictwo popiołów" (podkreślenia autora bloga):

"„Miał nieograniczoną wyobraźnię — powiedział David K. E. Bruce, jego prawa ręka,
późniejszy amerykański ambasador we Francji, Niemczech i Anglii. — Bawił się pomysłami.
Z podniecenia parskał jak koń wyścigowy. Biada oficerowi, który odrzucił projekt, ponieważ
wydawał mu się śmieszny lub co najmniej niecodzienny. Przez kilka bolesnych tygodni pod
jego dowództwem sprawdzałem możliwość wykorzystania nietoperzy zebranych w jaskiniach
na Zachodzie do zniszczenia Tokio"  — miano je zrzucić z samolotów z bombami
zapalającymi przymocowanymi do grzbietów. Oto był duch OSS.
Prezydent Roosevelt zawsze miał wiele wątpliwości co do Donovana. Na początku 1945
roku rozkazał swojemu głównemu adiutantowi w Białym Domu, pułkownikowi Richardowi
Parkowi juniorowi, żeby przeprowadził tajne śledztwo dotyczące operacji OSS czasu wojny.
(…) Raport Parka zniweczył możliwość  istnienia OSS jako części amerykańskiego rządu, obalił romantyczny mit, który stworzył  Donovan, by chronić swoich szpiegów, i zaszczepił w Harrym
Trumanie głęboką i trwałą nieufność do tajnych operacji wywiadowczych. OSS wyrządziło
„poważną krzywdę obywatelom, przedsiębiorstwom i interesom narodowym Stanów
Zjednoczonych", stwierdzał raport.  Park nie dał żadnego przykładu działań, którymi Biuro Służb Strategicznych przyczyniło się  do wygrania wojny, bezlitośnie natomiast wyliczył wszystkie jego niepowodzenia. Szkolenie  oficerów OSS było wedle niego „prymitywne i słabo zorganizowane". Szefowie wywiadu  brytyjskiego uważali, że amerykańscy szpiedzy „miękną w ich rękach jak wosk". W Chinach przywódca nacjonalistów Czang Kaj-szek manipulował OSS dla własnych celów. Niemieccy szpiedzy penetrowali działalność tej służby w całej Europie i Afryce Północnej. Japońska
ambasada w Lizbonie odkryła, że ludzie OSS zamierzają wykraść jej książki szyfrów —
skutkiem czego Japończycy zmienili szyfry i latem 1943 roku „doszło do przerwania dopływu
ważnych informacji wojskowych". Jeden z informatorów Parka stwierdził: „Nie wiadomo, jak
wielu Amerykanów na Pacyfiku padło ofiarą głupoty OSS". Fałszywe informacje dostarczone
przez Biuro Służb Strategicznych po upadku Rzymu w czerwcu 1944 roku zaprowadziły
tysiące Francuzów w hitlerowską pułapkę na Elbie, napisał Park, a „w wyniku tych błędów
OSS i złej oceny sił wroga zginęło około 1100 francuskich żołnierzy".
Park atakował też w raporcie samego Donovana. Twierdził, że generał zgubił na przyjęciu w
Bukareszcie teczkę, którą „rumuńska tancerka przekazała Gestapo". Do OSS przyjmowano i
awansowano na wyższe stopnie, nie kierując się zasługami, lecz starymi koleżeńskimi
koneksjami z Wall Street i Social Register. Donovan wysyłał ludzi na samotne posterunki,
takie jak Liberia, i zapominał o nich. Przez pomyłkę zrzucił komandosów do neutralnej
Szwecji. We Francji skierował wartowników do pilnowania przejętego niemieckiego składu
amunicji, a potem wysadził ich w powietrze."


Wiele niepochlebnych rzeczy o OSS można wyczytać również w znakomitej książce Williama Breuera "Nieznana wojna MacArthura". Ostatni Bóg Wojny, gen. Douglas MacArthur po przybyciu w 1942 r. do Australii stworzył własną, międzyaliancką organizację wywiadowczą AIB. Kierował nią jego szef wywiadu, gen. Charles Willoughby (Niemiec o faszystowskich poglądach, posługujący się wcześniej nazwiskiem Karl Weidenbach, odznaczony przez Mussoliniego i przyjaźniący się z Primo de Riverą). AIB zatrudniała amerykański oraz australijski personel wywiadowczy, w tym wielu nissei - potomków japońskich imigrantów. Jej siatki - od Guadalcanal po Filipiny - osiągały niesamowite rezultaty w zbieraniu informacji o wrogu, miały też na koncie wiele brawurowych operacji dywersyjnych. 


MacArthur i Willoughby podchodzili do problematyki tajnych operacji profesjonalnie a ludzi OSS uważali za niebezpiecznych dyletantów. Niepokoiło ich też to, że w OSS roiło się od lewicowych liberałów. Ostatecznie jednak gen. MacArthura do współdziałania z OSS zniechęciło spotkanie z Billem Donovanem. Szef OSS, w egzaltowany sposób przedstawił mu swój plan dokonania przełomu w wojnie. Plan ten sprowadził się do jednego: "ogłośmy, że Japończycy zaatakują Singapur i to będzie przełom w wojnie". Zażenowany MacArthur zakazał OSS działalności na swoim terenie. 

OSS próbowała jednak wejść do królestwa MacArthura bocznymi drzwiami. Pewnego dnia do kwatery adm. Halseya na Nowej Kaledonii przybył wysłannik Donovana. Przedstawił się jako profesor, specjalista od Tybetu i od razu stwierdził, że jego wiedza bardzo się przyda na południowym Pacyfiku. Długo nie potrafił wyjaśnić o co mu chodzi, ale w końcu ponaglany przez Halsaya przyznał, że chce mu przedstawić rewolucyjny wynalazek: jednoosobową gumową łódź desantową. 
- Czy mógłby Pan mi ją opisać? - spytał Halsey.
- No nie wiem, to sprawa ściśle tajna.... Nie wiem, czy Panu mogę zaufać admirale... - odparł profesor.
- Zapewniam Pana, że gwarantuje zachowanie tajemnicy...
- Ok. Kamień spadł mi z serca...
- No to, niech mi Pan opiszę ten wynalazek. Chętnie posłucham - nalegał Halsey.
- Ale... my jeszcze nie opracowaliśmy tej łodzi. Mamy tylko ogólny pomysł - bezceremonialnie wypalił wysłannik Donovana. Admirał Halsey wyprosił go z pokoju i od tej pory trzymał się z dala od ludzi z OSS...



W 1945 r., w ramach przygotowań do operacji "Downfall" (inwazji na Kyusiu i Honsiu) MacArthur był zmuszony współpracować z OSS. To wówczas ludzie Donovana zaproponowali mu nowy "genialny pomysł" na wygranie wojny. Wypuszczenie na brzegi Japonii tysięcy lisów pomalowanych fosforyzującą farbą. Lisy w japońskiej mitologii to zwierzęta demoniczne, potrafiące się zmieniać w ludzi, zwodzić ich oraz uwodzić. Planiści z OSS wymyślili sobie, że jeśli ryzykując życie tysięcy marynarzy dostarczy się fosforyzujące lisy na japońskie plaże, to przesądni Japończycy wezmą to za zły omen i podupadnie ich morale. MacArthur zauważył, że fosforyzująca farba może zostać zmyta przez morskie fale, gdy lisy będą płynąć do brzegu. OSS, by to sprawdzić przeprowadziła testy z lisami na jeziorze w stanie Michigan. Eksperymenty przyznały rację MacArthurowi i dopiero wtedy OSS zrezygnowała ze swojego kretyńskiego planu...



Powyżej: lis to wieloznaczna postać w japońskiej mitologii. Istnieją legendy o uwodzicielskich lisicach zamieniających się w piękne kobiety, potrafiące omotać potężnych feudałów. Taka właśnie "lisica o dziewięciu ogonach" (im więcej ogonów, tym większa moc) omotała Shingena Takedę, znanego feudalnego wodza z XVI w. Motyw lisich demonów jest mocno eksploatowany w japońskiej popkulturze - od "Kyubiego" z "Naruto", po Chizuru z "Kanokona". Poniżej: panienka przebrana za Miyamoto Chizuru (w lisiej formie) z serialu "Kanokon". :)




poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Największe sekrety: Operacja "Złota Lilia"


"Bogactwo, siła, sława. Człowiek, który zdobył wszystko na świecie - dowódca Imperialnej Armii Japońskiej na Filipinach, gen. Yamashita Tomoyuki. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział podczas egzekucji wysłały ludzi na morza. "Mój skarb? Mój One Piece? Jeśli chcecie, weźcie go sobie. Ukryłem go gdzieś na Filipinach." Ludzie w pogoni za marzeniami ruszają w morze. Świat wszedł w Wielką Piracką Erę!". Ilustracja muzyczna: One Piece Opening 1.




Gen. Douglas MacArthur, "Ostatni Bóg Wojny" toczył zażarte spory z admirałem Nimitzem upierając się, by zamiast nimitzowskiej strategii "skakania po wyspach" zastosowano jego plan uderzenia na Filipiny (Ostatecznie prezydent USA zatwierdził kompromisową strategię łączącą elementy obydwu planów). Powody upierania się przy filipińskim kierunku natarcia były zarówno prestiżowe (słynna obietnica: "I shall return!") jak i polityczne (trzeba było pokazać ludom Azji, że Ameryka ich nie zostawi na pastwę japońskich okupantów). Ale być może najważniejszy był powód materialny: gigantyczny skarb ukryty na Filipinach w ramach operacji "Złota Lilia". One Piece.

Ilustracja muzyczna: Pacific. Main theme

"Złota Lilia" to również nazwa specjalnej japońskiej jednostki dowodzonej przez cesarskiego brata księcia Chichibu. Od 1937 r. plądrowała ona obszary okupowane przez Japończyków ze złota, drogich kamieni oraz innych kosztowności - przejmując bajeczne skarby gromadzone od 5 tys. lat.



Bogactwo to trafiało do Japonii, m.in. do bunkra pod górską miejscowością Nagano (znaną później z olimpiady zimowej). Punktem zbornym kosztowności, przed wysyłką do Japonii stały się Filipiny. Pod koniec 1943 r. japońska żegluga była już mocno zagrożona działaniami amerykańskich okrętów podwodnych. Postanowiono więc wstrzymać wysyłkę skarbów na Honsiu. Łupy miały zostać zakopane na Filipinach. Japońskie władze liczyły na to, że po walnej bitwie morskiej z US Navy - zniszczeniu amerykańskiej floty inwazyjnej u wybrzeży Filipin - uda im się zawrzeć pokój z USA, na podstawie którego zatrzymają Filipiny, a następnie wydobędą ukryte skarby i z ich pomocą odbudują po wojnie japońską gospodarkę. Wiedział o tym gen. Charles Willoughby (Weidenbach), szef wywiadu MacArthura, wiedział też MacArthur. Już w trakcie wyzwalania Filipin, OSS oraz ludzie gen. Willoughby z wywiadu wojskowego zdobyli japońskie mapy rozmieszczenia skrytek depozytowych ze skarbami "Złotej Lilii". Znajdowało się tam 190 lokacji, każda z nich oznaczona numerem określającym wartość zgromadzonych kosztowności w miliardach jenów. Np. znajdowały się tam trzy skrytki oznaczone cyframi 777 - czyli 777 mld jenów. Jakiego rodzaju skarby tam znaleziono? Np. beczki po ropie wypełnione po brzegi diamentami. Lub złoty posąg Buddy z odkręcaną głową, wypełniony w środku kamieniami szlachetnymi. Te bogactwa nazywano potocznie "skarbem gen. Yamashity", od nazwiska wybitnego japońskiego dowódcy, kierującego obroną Filipin gen. Yamashity Tomoykiego. Gen. Yamashita został powieszony w 1946 r. za zbrodnię wojenną, której nie popełnił - czyli za ekscesy japońskich marines (SNLF) podczas obrony Manili (Gen. Yamashita wydał rozkaz, by Manili nie bronić, by uniknąć w ten sposób niepotrzebnych strat własnych i cierpień cywilów. Niestety rozkaz Yamashity został zignorowany przez dowódców z Imperialnej Marynarki Wojennej. Doszło do długiej desperackiej obrony miasta połączonej z ze zbrodniami na cywilach, która zakończyła się zburzeniem dużej części filipińskiej stolicy.). W ten sposób uciszono ważnego świadka. Skarby przejęte w filipińskich skrytkach mogły teraz zostać użyte przez amerykańskie służby i MacArthura do ich własnych celów.



2 września 1945 r. gen. Douglas MacArthur przyjął kapitulację Japonii na pokładzie pancernika USS Missouri, zacumowanego w Zatoce Tokijskiej. Natychmiast przejął obowiązki szefa okupacyjnej administracji Japonii. Stał się ostatnim szogunem. Niewiele mówi się jednak o intrygach rozgrywających się w poprzednich dniach. Po rozejmie z Japonią z 16 sierpnia 1945 r., MacArthur stanowczo zakazał alianckim wojskom wkraczać na terytorium Japonii oraz tereny okupowane przez Japończyków (poza Chinami). Zakaz obowiązywał do momentu podpisania kapitulacji. Lord Mountbatten protestował, wskazywał, że ten rozkaz będzie kosztował życie wielu alianckich jeńców przetrzymywanych w japońskich obozach. MacArthur był dziwnie głuchy na ten argument. Japończycy wykorzystali podarowane im dwa tygodnie czasu na niszczenie tajnych dokumentów, zacieranie śladów tajnych programów i swoich zbrodni, likwidację niewygodnych świadków (m.in. alianckich jeńców kopiących skrytki depozytowe). Po przejęciu władzy nad Japonią, generał MacArthur stanął przed dylematem, jak potraktować Boski Dom Cesarski. Postanowił potraktować go łagodnie.




Książęta  Chichibu, Takeda,  Asaka - oraz książę Higashikuni Naruhiko (odpowiednik Uchichy Maadary, człowiek odpowiedzialny za wszystkie spiski mające wciągnąć Japonię do wojny i za przemianę Japonii w państwo totalitarne - kiedyś o nim coś więcej napiszę ) uniknęli jakiejkolwiek odpowiedzialności za udział w zbrodniach wojennych. Przeprowadzony audyt majątku panującej dynastii zadziwił wszystkich pokazując, że Cesarz posiada majątek warty tylko... kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Miliardy dolarów, które trafiły do Japonii w ramach operacji "Złota Lilia" rozpłynęły się w powietrzu. Część z nich mogła zostać rozkradziona przez amerykańskich wojskowych (tak jak rozkradli oni wiele wartościowych japońskich mieczy), ale większość posłużyła japońskim przemysłowcom do odbudowy potęgi ich przedsiębiorstw. MacArthur patrzył na to przez palce, gdyż z jednej strony chciał by Japonia stała się przemysłowym bastionem Wolnego Świata przeciwko Sowietom, z drugiej japońskie korporacje obiecały mu pieniądze na przyszłą kampanię prezydencką. Tak czy inaczej, zaraz po wojnie amerykańska administracja okupacyjna ogłosiła, że Japonia jest bankrutem i nie da się od niej ściągnąć pieniędzy na reparacje wojenne. Brytyjscy jeńcy wojenni dostawali od swojego rządu marne odszkodowania wynoszące po... 48 funtów. Z części pieniędzy zrabowanych "Złotej Lilii" Amerykanie utworzyli wielomiliardowy fundusz korupcyjny przeznaczony dla japońskich polityków. W latach '50-tych znalazł się on pod amerykańsko-japońskim zarządem, a w latach '70-tych prezydent Nixon przekazał nad nim kontrolę Japończykom w zamian za pieniądze na swoją kampanię wyborczą. Z działaniami tego funduszu było związanych później kilka afer i morderstw. Ale to już inna historia...

Odpryskiem operacji "Złota Lilia" była też niezwykła kariera pewnego Filipińczyka. Osobą odpowiedzialną z ramienia OSS za przejęcie skarbu gen. Yamashity był późniejszy generał Edward Landsdale. Jego filipińskim współpracownikiem był Severino Santa Romana. Adwokatem Santa Romany był zaś... Ferdinand Marcos, późniejszy dyktator Filipin. Część jego miliardów ukrytych w bankach na całym świecie, to pieniądze mające korzenie w operacji "Złota Lilia".