Ponoć Trump był bliski wydania rozkazu uderzenia w szereg irańskich celów, ale w ostatniej chwili się wycofał. Oficjalnie argumentował to tym, że irański reżim wstrzymał masową, publiczną egzekucję 800 uczestników protestów. Zapewne Irańczycy rzeczywiście, za pomocą tajnych kanałów dyplomatycznych, złożyli amerykańskiemu prezydentowi zapewnienia, że ograniczą rzeź. Tyle, że trudno będzie ich z tego rozliczyć. Według doniesień irańskiej opozycji, ponad 50 demonstrantów zostało już straconych w reżimowych więzieniach, z dala od kamer. Kwestia rezygnacji przez reżim ajatollahów z publicznych egzekucji jest więc tylko wymówką. Prawdziwe powody wstrzymania ataku były inne.
Za rezygnacją z uderzenia na Iran silnie lobbowały Arabia Saudyjska, ZEA, Oman i Turcja. Wskazywały, że obawiają się większego konfliktu w regionie, który zagroziłby też dostawom ropy. (Złośliwi wskazują, że obawiają się tego, że szmatogłowy szyicki reżim zostanie zastąpiony silną irańską monarchią.) Arabia Saudyjska zadeklarowała nawet, że nie pozwoli Amerykanom na wykorzystanie swojej przestrzeni powietrznej w uderzeniu na Iran. O wstrzymanie ataku prosił też Trumpa Netanjahu, wskazując, że Izrael nie jest na niego przygotowany. Przy okazji wyszło na jaw, że pod koniec zeszłego roku Izrael oraz Iran dogadały się za pośrednictwem Rosji, że nie będą się prewencyjnie bombardować. To się akurat rozmija z nastrojami społecznymi w Izraelu. Sefardyjczycy demonstrują domagając się wsparcia dla irańskiej (kontr)rewolucji i deklarują, że są gotowi na rakietowy odwet irańskiego reżimu. "We will accept missiles and PTSD, if our persian brothers will be free".
Trump zadeklarował wcześniej, że "pomoc nadchodzi". Jeśli złamie tę obietnicę, to wyjdzie na takiego słabiaka jak Obama, który deklarował kolejne "czerwone linie" wobec reżimu Assada, a ostatecznie nie zdecydował się na interwencję w Syrii. Słuchał amerykańskich odpowiedników Szewki i Repetowicza, co skutkowało przedłużeniem syryjskiej wojny domowej o 10 lat, powstaniem Państwa Islamskiego i setkami tysięcy zabitych. Wszystko po to, by chronić reżim rosyjskiego sojusznika... Chyba Trump nie chciałby takiej plamy na swojej reputacji? Chyba powinno mu zależeć na szybkim wyeliminowaniu jednego z kluczowych elementów Osi Zła i ograniczeniu dostaw ropy do Chin przed ich inwazją na Tajwan?
To, że do amerykańskiego uderzenia na Iran nie doszło w ostatnich dniach, nie oznacza jednak, że zostało ono już całkowicie wykluczone w przyszłości. Wojskowi pokazali Trumpowi listę 50 celów, sugerującą, że uderzenie będzie miało charakter dekapitacyjny i skupiony na celach związanych z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Trump przedstawił warunek, że uderzenie musi być szybkie, decydujące i takie, które nie wciągnęłoby USA w większy konflikt. W zeszłym tygodniu Amerykanie po prostu nie mieli wystarczająco dużego komponentu lotniczo-rakietowego w regionie, by przeprowadzić taką operację. Zwłaszcza przy sprzeciwie Saudyjczyków. Do regionu kierowane są jednak samoloty z Europy. Z Morza Południowochińskiego został przekierowany lotniskowiec USS Abraham Lincoln. Dopłynięcie na Morze Arabskie zajmie mu jakieś 10 dni. Z Norfolk płynie drugi lotniskowiec. Najwcześniejszy możliwy moment ataku wypadnie więc za jakieś dwa tygodnie. Wojskowi mają trochę czasu na doprecyzowanie planu.
Pozostaje też otwarte okienko dla działań dyplomatycznych. Witkoff podyktował już irańskiemu reżimowi warunki porozumienia: rezygnację z programu nuklearnego, ograniczenie liczby rakiet i odcięcie wsparcia dla Hutich, Hezbollahu oraz irackich milicji. Iran zapewne te warunki odrzuci. To, że nie doszło w ostatnich dniach do amerykańskiego ataku, wprawiło bowiem reżim w fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Zaczynają się już przechwalać, że "Trump przestraszył się irańskiej potęgi". Dobrze, niech pajacują jak Maduro...
Irański reżim poczuł się mocny również dlatego, że udało mu się powstrzymać pierwszą falę demonstracji. Mniej więcej od połowy tygodnia przestały napływać z Iranu filmy pokazujące zamieszki. Teraz pojawiają się głównie nagrania pokazujące "szyickie ISIS" patrolujące ulice miast na pick-upach z zamontowanymi karabinami maszynowymi i grożące, że będą strzelać, do każdego, kto wyjdzie z domu. Internet był tam odcięty od wielu dni. Dzięki chińskiemu wsparciu zakłócano też sygnał ze Starlinków, ale całkowicie go nie odcięto. Bezpieka polowała za to na posiadaczy Starlinków i anten satelitarnych.
Pod osłoną internetowego blackoutu doszło w Iranie do rzezi (choćby takich jak w mieście Rasht). Na niektórych filmach słychać duże natężenie strzelanin w irańskich miastach. Do tłumienia (kontr)rewolucji wykorzystano nie tylko jednostki Korpusu Strażników, ale też szyickie milicje z Iraku, które wyróżniały się okrucieństwem. Reżim przyznał się do tego, że zabił 3 tys. ludzi. Opozycja mówi o co najmniej 12 tys. - myślę, że reżimowe kanały również rozpowszechniały taką narrację, by zastraszyć zwykłych Irańczyków. Izraelskie służby oceniły liczbę zabitych demonstrantów na 5 tys. Jakby nie liczyć, mamy do czynienia z największą masakrą w dziejach najnowszych Iranu. Dla porównania: za rządów szacha, w latach 1953-1979 zabito 4,5 tys. osób, z czego znaczną większość stanowili islamscy oraz komunistyczni terroryści, którzy w 100 proc. zasłużyli sobie na utylizację. W największej ulicznej masakrze, za jego rządów - w 1978 r. - zginęło 60 osób. Szach wówczas szedł na ustępstwa wobec opozycji, a w 1979 r. zrezygnował z władzy, bo nie chciał utopienia protestów we krwi. W 1980 r. - rok po rewolucji komuszo-gówno-islamskiej Iran miał dwa razy wyższe PKB per capita niż Korea Południowa. Obecnie ma ponad trzykrotnie niższy. Irański reżim sprawił, że Iran coraz mocniej zamienia się w Koreę Północną - biedny, zacofany, coraz bardziej odcięty od świata kraj, rządzony przez agresywną mniejszość: totalitarną sektę łączącą elementy apokaliptyczne z materialistycznym hedonizmem.
Uczestnicy irańskiej (kontr)rewolucji nie byli jednak bezbronni. Internet odcięto w kraju, by im utrudnić przeprowadzenie akcji likwidacyjnych funkcjonariuszy reżimu. W necie pojawiały się bowiem domowe adresy ludzi z bezpieki, Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i milicji basiji. Grupa o nazwie "Nieśmiertelni" przyznała się do likwidacji kilkudziesięciu funkcjonariuszy reżimu i podała ich nazwiska. Reżim przyznał się do tego, że w zamieszkach zginęło 100 jego funkcjonariuszy. Jeden z nich został dźgnięty 40-krotnie. Izraelskie służby szacują liczbę zabitych reżimowych funkcjonariuszy na 500. Spłonęło też wiele reżimowych biznesów. Władze mówią też o 350 podpalonych meczetach.
Wielu komentatorów - choćby Repetowicz - przestrzega przed uderzeniem na Iran, bo "wzmocni ono irański reżim". W jaki niby sposób? Tak na prostą, chłopską logikę: czy uderzenie, w wyniku którego zginąłby szereg czołowych osobistości reżimu, a bezpieka i armia poniosłyby poważne straty, wzmocniłoby reżim czy go osłabiło? Zawodowi iraniści twierdzą, że "społeczeństwo patriotycznie skonsolidowałoby się wokół reżimu". Jakie społeczeństwo? Resortowe rodziny i miejscowe silniczki w wieku 65+? Cała reszta, by się śmiała z rakietowego usmażenia Chamenejego i jego gejnerałów oraz odczuwała satysfakcję, że Trump przyszedł w końcu z pomocą i wysłał do Piekła kilu skurwysynów winnych nędzy narodu i śmierci ich bliskich. Rozjebanie w drobny mak mauzoleum starego pedryla Chomeiniego dodatkowo wzmocniłoby to uczucie satysfakcji.
Akademiccy debile robiący za ekspertów od Iranu jakoś nie przewidzieli tego, że ten kraj znajdzie się na krawędzi wojny domowej. Przekonywali też nas od lat, że dynastia Pahlavich ma w Iranie "marginalne poparcie". Okazało się jednak, że ogromne tłumy Irańczyków domagają się powrotu szacha i wychodzą na ulice na jego wezwanie. Gdy w Iranie odcięto internet, wejścia na witryny i profile społecznościowe związane z szachem spadł o 90 proc. Poparcie dla przywrócenia monarchii jest więc w Iranie autentycznie wysokie.
Wyciągnięci z d... eksperci przekonują nas też, że Iran jest "w ponad 90 proc." krajem islamskim. Tymczasem sondaż przeprowadzony w 2020 r. wskazywał, że szyicki islam wyznaje w Iranie ledwie około 30 proc. mieszkańców. Sondaż pewnie nie był do końca miarodajny - część tych, którzy wskazali, że są niereligijni mogło przejść na zoroastryzm lub chrześcijaństwo, ale dla bezpieczeństwa udzielało wymijającej odpowiedzi. Ci, którzy mówią o tradycyjnym, islamskim Iranie powtarzają po prostu treści z podręczników sprzed 40 lat. Niestety nie miałem jeszcze okazji odwiedzić tego kraju (chętnie to zrobię po upadku reżimu), ale wiele osób, którzy tam byli twierdzi, że w czasie Ramadanu widać, że ludzie w Teheranie normalnie jedzą, piją i palą, a rzadko która dziewczyna nosi chustę.
Nie możemy ryzykować, że w przypadku konfliktu między USA i Iranem perskim księżniczkom stanie się krzywda.
— CJ z Bantustanu Nadwiślańskiego (@Hastati__1087) January 11, 2026
Musimy przyjąć je do Polski.
pic.twitter.com/0nSuUDMjrb
Zakładając, że wyznawcy szyickiego islamu to obecnie około 30 proc. mieszkańców Iranu i że część z nich może popierać opozycję (choćby protestujący kupcy z bazarów), to poparcie dla reżimu sięga obecnie nie więcej niż 15 proc. Na te 15 proc. składają się resortowo-wojskowo-urzędnicze rodziny oraz silniczki 65+, którym wyprano mózgi propagandą. Przedstawiciele reżimu sami też raczej nie wierzą w oficjalną państwową ideologię. Widać to choćby na filmach pokazujących jak bawią się ich dzieci. Na tym video jest m.in. córką Alego Larijaniego i córka byłego prezydenta Chatamiego. Widać wielką hipokryzję: swoim córkom pozwalają chlać wódę w bikini w męskim towarzystwie, a zwykłym irańskim dziewczynom każą nosić na głowach szmaty. Trochę to mi się kojarzy z opisywanym przez Orwella w "Roku 1984" represjonowaniem seksualności mas przez Partię i z będącym obecnie plagą na Zachodzie feministycznym purytanizmem. ( Akurat pisząc ten wpis, słuchałem lecącego w tle dokumentu o Korpusie Strażników Rewolucji. Był tam fragment relacji telewizyjnej z 1979 r. Na teherańskiej ulicy, ubrana w burkę brzydka kobieta mówiła, że rewolucja islamska ma służyć "równym prawom kobiet i mężczyzn".)
Nic dziwnego więc, że zwykli Irańczycy wypatrują szacha jak Mesjasza.
Pahlavi is not “part” of the equation
— Throwback Iranian 🇮🇷 (@Tarikh_football) January 10, 2026
Pahlavi is the ENTIRE equation
Tomorrow at 6PM we go for round 3
JAVID SHAH pic.twitter.com/mXZ8bDYtI1
Oczywiście libkowscy "eksperci" przekonują od dawna, że dynastia Pahlavich to straszliwi tyrani, od których Irańczyków "wyzwolił" Chomeini. "Eksperci" też przekonywali w czasie II wojny światowej, że AK jest "faszystowska" i "antysemicka", później, że Batista to straszliwy dyktator, a Castro to "reformator społeczny", że sandiniści są dobrzy, że Hamasowi "trzeba dać szansę" i że dobry jest Putin. Później, w obliczu przytłaczających faktów musieli przyznać, że Putin jest jednak zły i zaczęli go łączyć z każdym ruchem politycznym, który im się nie podoba. Teraz mają straszliwy ból dupy o porwanie Maduro, obawiają się upadku irańskiego reżimu i robią niesamowitą, tragikomiczną histerię wokół sporu o Grenlandię. Ponieważ kanclerz Merz zdeklarował już, że Rosja jest największym sąsiadem Niemiec i że kiedyś Niemcy znów się będą przyjaźnić, to możemy się spodziewać, że różne Micki, Szewki, Wolskie i Bartosiusiaki będą mogły zadeklarować, że Rassija jest dobra, a każdy kto kremlowi bruździ idzie na pasku amerykańskich imperialistów...
"Eksperci" od dawna też przekonują, że Zachód powinien udzielać bezwarunkowego i pełnego wsparcia kurdyjskiej komunistycznej organizacji SDF w Syrii. Dostawali ostatnio kurwicy, po tym jak SDF została wyparta z Aleppo przez syryjskie siły rządowe - wyparto ich z dzielnicy większej od Rakki i innych miast kontrolowanych przez SDF. Nie wspominali, że SDF sama to starcie sprowokowała m.in. ostrzeliwując chrześcijańską dzielnicę w okresie Bożego Narodzenia i polując dronami FPV na ambulanse. Przy okazji okazało się, że dzielni kurdyjscy komuniści zbudowali sieć tuneli pod blokami mieszkalnymi, udzielali schronienia assadowskim snajperom i wykorzystywali swoich ludzi do ataków samobójczych. Zapowiadało się na większe starcie, w którym armia syryjska, wspólnie z turecką zgniotłyby SDF, ale za pośrednictwem Amerykanów doszło do rozejmu, w ramach którego SDF wycofała swoje siły. Prezydent asz-Szara podpisał dekret dający kurdyjskiemu status jednego z języków narodowych, uznający Nawruz za święto państwowe i dający równouprawnienie Kurdom (którego nie dawał im reżim Assada, wspierany przez SDF). Zwykli Kurdowie świętują, kurdyjscy komuniści mają żałobę.
Przy okazji SDF zaliczyła propagandową wtopę, przyznając się do tego, że porywa z domów 12-letnie dziewczynki i wciela je do swojej armii. Niektóre z nich kończą jako zamachowczynie-samobójczynie. Osoby zamachowczo-samobójcze. I to jest prawdziwy feminizm chwalony przez libkowskich "ekspertów".
***
Przypominam, że polska wyprawa naukowa na Grenlandię naniosła tam 23 nazwy geograficzne, takie jak: Góry Mościckiego, Góry Śmigłego-Rydza i Góra Wawel.
***
W wieku 90 lat zmarł Erich von Daniken. Kiedyś jego książki uznawałem za głupie i bluźniercze, z czasem jednak gdy ich więcej przeczytałem, poznałem ich wartość. Za najlepszą niezmiennie uważam "Oczy Sfinksa". Miałem okazję zamienić parę słów z Danikenem w Warszawie blisko ćwierć wieku temu. Miał fajny wykład i sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego człowieka. Po licznych podróżach był opalony na twarzy jak Lepper :) Zapamiętamy go jako człowieka, który miał odwagę zadawać pytania, na jakie naukowcy nie lubią udzielać odpowiedzi. Nieoficjalnie wielu mainstreamowych badaczy - choćby dr Zahi Hawas - czytało i lubiło jego książki.







"sondaż (...) w 2020 r. wskazywał, że szyicki islam wyznaje w Iranie ledwie około 30 proc." - ciekawe, to podobnie jak procent wyznawców KO-muny UB-watelskiej. Oraz wiary, że ludzie wraz z dinozaurami żyli na Ziemi w tym samym czasie. Dzięki premieryni Kopacz (na metr w głąb) vel Kłamacz wiemy nawet jak na nie polowali: rzucali kamieniami (jak to w epoce kamiennej). Czyżby te 30% podatnych to była jakaś stała dla gatunku?
OdpowiedzUsuńTyle tylko, że ludzie i dinozaury żyją na Ziemi w tym samym czasie, tj. teraz.
UsuńPtaki są ostatnią linią dinozaurów i nie jest to żadna przesada, ani skrót myślowy, bo wyewoluowały w późnej kredzie.
Niewątpliwie ludzie na nie polowali z użyciem kamienie, obecnie raczej trochę bardziej zaawansowaną bronią.
I żeby była jasność, Kopacz jest generalnie głupia i była jednym z najgorszych premierów w III RP. Jednak jeszcze gorsze od niej są internetowe, prawackie przygłupy brandzlujące się miesiącami kretyńską nakładką na fejsbuczku.
,,Tyle tylko, że ludzie i dinozaury żyją na Ziemi w tym samym czasie, tj. teraz.
UsuńPtaki są ostatnią linią dinozaurów i nie jest to żadna przesada, ani skrót myślowy, bo wyewoluowały w późnej kredzie.
Niewątpliwie ludzie na nie polowali z użyciem kamienie, obecnie raczej trochę bardziej zaawansowaną bronią."- O w końcu ktoś kto to rozumie!
"- Przypomnę strasznie dawne czasy. Wtedy, kiedy jeszcze były dinozaury, a ludzie nie mieli jeszcze żadnych strzelb, nie mieli broni nowoczesnej, która pozwoliłaby im je zabić. Wie pani, co robili? Rzucali kamieniami w tego dinozaura.
Usuń- Wiadomo, że od jednego rzucenia tym kamieniem na pewno dinozaur nie padł. Ale jeśli przez miesiąc, dwa miesiące rzucali tymi kamieniami, to go na tyle osłabili, że mogli go pokonać" - mówiła Ewa Kopacz w programie "Fakt Opinie".
Nawet mamutaka (największego ptaka którego potencjalnie mógł spotkać człowiek) nie trzeba przysypywać kopcem kamieni przez miesiąc by go zabić.
Co by nie robić wypowiedź była totalnym kretyństwem.
W ferworze swoje pierdolenia się przejęzyczyła i powiedziała dinozaury, zamiast mamuty.
UsuńU poważnych ludzi to się nadaje na 10 sekund uśmiechu, a u niepoważnych ludzi na jeden dzień memów. U przygłupów i prawactwa były natomiast miesiące brandzlowania się głupkowatą nakładką na profilowe na fejsie i jak widać lata (ile to już?) przypominania.
No ale to Pasztet Wigilijny, więc zdziwienia brak.
@OstPol
UsuńWedług archeologów na mamuty też polowało się inaczej... włócznie lub urwisko i ogień.
Lubisz bronić dziwnych spraw?
TT
To przypomniało mi że kiedyś czytałem artykuł poruszający taki temat, możliwość że ludzie załapali się jeszcze na towarzystwo ostatnich niedobitków małych prehistorycznych gadów. Autor wymieniał m.in europejskie legendy o smokach, w tym naszą o smoku wawelskim, oraz wizerunki gryfa wśród stepowych plemion ze wschodu. Sugerował że baśnie o smokach to podkoloryzowane przekazy opisujące problemy jakie sprawiały pasterzom ostatnie żyjące egemplarze warana europejskiego. Gryf miał natomiast przypominać "krwiożerczych kuraki" polujące w stadach, bodajże raptory. Jak mi się wydaje było to jeszcze przed tym kiedy idea "upierzonych dinozaurów" stała się popularna. Artykuł był w jakimś "Nieznanym Świecie" pod koniec lat 90- tych, a autorem na pewno nie był Giertych senior.
UsuńTy to masz jakiś permanentny problem z odczytywaniem intencji (pokazałeś to w dyskusji o demografii).
UsuńRzecz jest w tym co Kopaczowa powiedziała, ani jak. Wyraźnie napisałem, że W SWOIM PIERDOLENIU się przejęzyczyła, bo chciała powiedzieć "mamuty". Nijak nie wynika z tego, że powiedziała cokolwiek sensownego.
Rzecz jest w zanudzaniu tym od tylu lat. To to było już nudne po tygodniu, po miesiącu przepotwornie nudne, po pół roku kosmicznie nudne. Po pół roku czytanie wspominek o tym wysysało energię, a do dziś jest sygnałem, że ma się do czynienia z klinicznym kretynem.
Zjadł "nie", powinno być "Rzecz NIE JEST w tym co Kopaczowa powiedziała, ani jak".
UsuńNo ale na co liczysz? ... że kliniczni kretyni "od Kopaczowej" znikną tak po prostu? To jest pewien typ ludzi, tworzący z resztą całkiem pokaźny zbiór wspólny z tymi, którzy jeszcze dziś, każdy zgon przed 50-tką kwitują bezbeckim komentarzem na temat szczepionek kowidowych. To są tzw. low-IQ-prawakoidzi jak ich określają twitterowi Arystokraci Ducha. Choose your team i skończ to floodowanie, bo to już nudne się robi.
UsuńJa flooduje? Ja tylko napisałem co myślę o przypominaniu tego jej kłapania dziobem i zaznaczyłem, że jest głupia. Prawakoidy w stylu Paszteta są głupsi od samej Kopaczki.
UsuńNie ja siebie wywołuję do tablicy i drążę temat.
Właśnie drążysz. To ty zaczepiłeś Paszteta, a nie Pasztet ciebie. Nie wiem tylko po co skoro już po tych boomerskich grepsach z czasów pierwszego PiSu 2005-2007 jak capslokowanie typu "KO-muny UB-watelskiej", "Kopacz vel Kłamacz" widać, że to dziadek emeryt co wolny czas spędza na fanpejdżach klubów Gazety Polskiej. Na dodatek fan Leppera, czyli dawny wyborca Samoobrony i potencjalny gaśniczak. Od wczoraj masz internet czy co?
UsuńWystarczyło po moim ostatnim komentarzu dać już spokój i nie odpisywać. Co chcesz udowodnić? Zniecierpliwiłem się i tyle, ale nie ja ciągnę ten temat. Starczy już, naprawdę.
Usuń"Erich von Daniken (...) był opalony na twarzy jak Lepper" - obaj też byli podobnie traktowani przez wolne merdia gównego ścieku. Danikenowi przyprawiano gębę wariata. Lepper - człowiek bardzo inteligentny i kulturalny - był przedstawiany jako głupek i cham.
OdpowiedzUsuńInteligentni ludzie nie robią interesów z gru i nie dają się zabic
Usuń1.Daniken-wlasciwie pytania ale nie do konca wlasciwie odpowiedzi(moim zdaniem rzecz jasna).Ale wedlug mainstreamu swir bo pewnych rzeczy nie wolno zauwazac ani pewnych pytan nie wolno zadawac.
Usuń2.Z iranem to jest ten problem ze obecnie nim rzadzacy(no dobra w wiekszosci ich protektorzy i nauczyciele a czesto wrecz przodkowie) doszli do wladzy droga zamieszek i zbrojengo przewrotu wiec akurat jak dziala ten scenariusz to rozumieja doskonale i sa na niego przygotowani.Dlatego takze co pokazala ostatnia wojna z Izaelem sa znacznie slabiej przygotowani do walki z wrogiem zewnetrzym niz wewnetrzym-sadze iz szczegolnie w takim okresie rewolucyjnym uderzenie dekapitujace z zewnatrz byloby w 100% skuteczne-no ale na to szmatoglowi z Arabi Saudyjskiej nie pozwola bo przeciez przestali by byc ptrzebni Amerykanom i pewnie wzieto by ich za twarz.Rozumiem iz Amerykanom brakowalo troche sil w tym pechowym momencie ale ten atak powinien nastapic przy najblizszej okazji(znani mi Iranczycy pewnie by nawer to opili jakims winem).
Piotr34
Co jest nie tak z Dr Szewko?
OdpowiedzUsuńCalkiem skutecznie zmonetyzowal boomerow dostarczajac im przegadane streszczenia artykulow prasowych w jezyku angielskim i luzne heheszki.
Ogólnie miły człowiek - byłem z nim w Karaczi. Tyle, że jego narracja dla boomerów jest trochę zbyt grubo ciosana
UsuńW sumie Dr Szewko jest dla boomerow tym kim byl Cejrowski i jego "Boso przed Swiat" za mojej mlodosci: opowiadaczem o swiecie.
UsuńSDF jak to komuchy. Nie ma obrzydliwości której by nie popełnili dla doraźnych korzyści. Nie ździwie się jak wyjdzie że ,,zasłużeni towarzysze" używają sobie na tych dziewczynkach do woli. A dopiero gdy się taka im znudzi i jest psychicznie kompletnie złamana używa się jej jako biorobota kamikadze.
OdpowiedzUsuńCo do Iranu, oby tak było że precyzyjne i bolesne bombardowanie reżimu jest dopiero szykowane.
Szakal.
Przynajmniej JEST szansa, że upadną w trzydniowej operacji specjalnej putangowskiej; bo na razie ich opór coś jest nieistniejący. I dobrze; na pohybel kurdobolszewii!
UsuńWłaśnie podpisali kapitulację; ciekawe, czy dotrzymają chociaż tej umowy :^)
UsuńDokładnie. Wczoraj klepałem u siebie, że dla większości irańskiego społeczeństwa czasy Pahlawich to taka abstrakcja, jak dla naszego pokolenia II wojna światowa. Więc powrót szacha nie jest dla nich straszakiem, a nadzieją na zmianę.
OdpowiedzUsuńNie zgadzam się z tą diagnozą.
UsuńTo prawda, że dla młodszych Irańczyków czasy Pahlawich są abstrakcją. Ale z tego nie wynika, że powrót szacha jest dla nich realną nadzieją. Abstrakcja działa w obie strony: brak strachu ≠ poparcie.
Reza Pahlavi nie ma w Iranie:
struktur,
zaplecza społecznego,
programu gospodarczego,
ani realnej zdolności organizacyjnej.
Jego aktywność sprowadza się do apelowania o zagraniczne wsparcie (USA, Izrael) i składania obietnic geopolitycznych w imieniu społeczeństwa, które go nie wybrało. To jest moralnie słabe i politycznie niebezpieczne — bo każda zmiana władzy oparta na zewnętrznej presji automatycznie delegitymizuje się w oczach Irańczyków.
Historia Iranu jest tu brutalnie jednoznaczna:
projekty kojarzone z obcą ingerencją kończą się kontrreakcją, nie stabilizacją.
Obecne protesty mają źródło ekonomiczne, nie monarchistyczne. Podpinanie ich pod narrację „powrotu szacha”:
pomaga twardogłowym w Teheranie,
straszy starsze pokolenie,
rozbija realną opozycję.
To nie jest nadzieja — to fałszywy wektor, który już raz w historii Iranu doprowadził do katastrofy.
Jeśli celem jest realna zmiana, to:
musi ona wyjść z wewnątrz,
mieć społeczne zakorzenienie,
i nie być sprzedawana jako prezent od obcych mocarstw.
W przeciwnym razie skończy się dokładnie tak, jak zawsze
Znani mi Iranczycy(sredni wiek 40 dobrze wyksztalceni)sa antyislamscy ale niekoniecznie pro Pahlavi.Ale pewnie lepszy Pahlavi niz ci co obecnie rzadza Iranem.
UsuńPiotr34
Hahaha, wybielanie szacha.
OdpowiedzUsuńTo przeciw szachowi zebrało się 2 miliony ludzi. Ten bękart zorganizował najdroższe party w w historii świata, gdy ludzie głodowali.
Lata 80te dla zoomzoomów w Polsce są równie odległe jak starożytność, a lata 70- te to już domena nie historii a przekazów ustnych i podań ludowych.
UsuńMyślisz ze z czasami "za szacha" jest tam inaczej?
Czytając ten tekst, mam wrażenie, że rzeczywistość jest tu dopasowywana do jednego schematu, zamiast być opisywana taka, jaka jest. Zakłada się, że wielkie państwa wciąż w pełni panują nad sytuacją i prowadzą spójną, długą grę. Tymczasem świat coraz mniej tak działa.
OdpowiedzUsuńBrak bombardowań Iranu nie musi oznaczać rozsądnej kalkulacji i kontroli. Równie dobrze może wynikać z chaosu decyzyjnego, sporów wewnątrz USA i strachu przed kolejną kompromitacją. To nie zawsze jest siła – często to zwykła bezradność.
Podobnie z Iranem. Tekst mocno podkreśla gry służb i prowokacje, a spycha na bok realne przyczyny protestów: biedę, inflację, brak perspektyw. Historia pokazuje, że reżimy najczęściej nie padają od intryg, tylko od własnej niewydolności.
Największy problem widzę w tym, że wojna jest tu traktowana jak normalne narzędzie polityki, a pytanie brzmi tylko „dlaczego jeszcze nie”. Każda kolejna interwencja USA na Bliskim Wschodzie jeszcze bardziej niszczy ich wiarygodność i zwiększa chaos. Tego nie da się już naprawić siłą.
W efekcie powstaje obraz świata, w którym liczy się tylko presja i eskalacja, a koszty długofalowe są ignorowane. To uproszczenie może dawać poczucie porządku, ale coraz słabiej tłumaczy to, co faktycznie się dzieje.
Nie chodzi o to, że wszystko w tym tekście jest błędne. Chodzi o to, że ramy są zbyt wąskie, a świat już dawno z nich wyciekł.
>Historia pokazuje, że reżimy najczęściej nie padają od intryg, tylko od własnej niewydolności.
UsuńCzyli wiedza o życiu i świecie na poziomie widza TVN: rzeczy po prostu się spontanicznie dzieją i wszystko samo się jakoś tak robi.
Świat nie wyciekł dawno z żadnych ram, on po prostu nigdy w nich nie był.
Ostatnie 30 lat to jazda po równi pochyłej w dół którą jakimś cudem udało się w mediach sprzedać nornikom jako spokojną libkowską utopię nagle przerwaną przez Pomarańczowego w 2016.
UsuńTo jest myślenie na poziomie pierwotniactwa intelektualnego:
albo „wszystko samo się dzieje”, albo „spisek steruje wszystkim”.
Reżimy faktycznie padają przez własną niewydolność, ale ktoś zawsze próbuje przejąć ster nad momentem i narracją upadku. W Iranie hasło „powrotu szacha” nie wyrasta z realnych problemów społecznych, tylko jest doklejane z zewnątrz — i to od lat.
Historia Iranu pokazuje jasno:
projekty zmiany władzy kojarzone z obcą ingerencją kończą się kontrreakcją, nie stabilizacją.
A 2016 nie był „początkiem chaosu”, tylko momentem, gdy skończyło się jego medialne maskowanie.
To jest myślenie na poziomie pierwotniactwa intelektualnego:
albo „wszystko samo się dzieje”, albo „spisek steruje wszystkim”.
Reżimy faktycznie padają przez własną niewydolność, ale ktoś zawsze próbuje przejąć ster nad momentem i narracją upadku. W Iranie hasło „powrotu szacha” nie wyrasta z realnych problemów społecznych, tylko jest doklejane z zewnątrz — i to od lat.
Historia Iranu pokazuje jasno:
projekty zmiany władzy kojarzone z obcą ingerencją kończą się kontrreakcją, nie stabilizacją.
A 2016 nie był „początkiem chaosu”, tylko momentem, gdy skończyło się jego medialne maskowanie.
Herezjarcha (tu i wyżej)
>albo „wszystko samo się dzieje”, albo „spisek steruje wszystkim”.
UsuńMądry człowiek wie że opcja nr 2 ma zawsze domniemanie prawdziwości dopóki nie zostanie dowiedzione że jest inaczej.
Dobre komentarze....naprawde dobre.Rzeczywistosc nie jest tak prosta jak to serwuja massmedia dla lemingow ani nawet tak prosta jak to twierdza zwolennicy teorii spiskowych.Zawsze sa dziesiatki roznych czynnikow czesto poza kontrola kogokolwiek ale z drugiej strony prawda jest ze praktycznie zawsze ktos probuje(mniej czy bardziej udolnie)tym wszystkim sterowac zza kurtyny i tu niewatpliwe zwolennicy tzw.teorii spiskowych maja racje(a wychodzi to.....roznie).
UsuńPiotr34
> Mądry człowiek wie że opcja nr 2 ma zawsze domniemanie prawdziwości dopóki nie zostanie dowiedzione że jest inaczej
UsuńNie.
„Opcja nr 2” nie ma żadnego domniemania prawdziwości. Domyślna jest zawsze najprostsza wersja: rzeczy dzieją się same, z inercji i błędów systemu.
To nie znaczy, że ignorujemy możliwość sterowania — bierzemy ją pod uwagę ostrożnie, bo inaczej wpada się w paranoję albo wiarę. Fakty, które dziś widać, da się czytać na oba sposoby, więc rozsądnie jest nie przywiązywać się do żadnego.
A na marginesie:
stwierdzenie „mądry człowiek wie” to nie argument, tylko dowód przez nazwanie siebie mądrym.
Herezjarcha
Bartosiusiak xdddddd nie znałem, pochwalam.
OdpowiedzUsuńWieczne odpoczywanie dla Danikena. Przypominam, że wystąpił za Krwawego Macieja, w 1977, w programie telewizyjnym "100 pytań do..."
Pan Waldemar Łysiak był wtedy jedynym w studio gościem, który w ogóle uznawał zasadność dowiedzenia się o co chodzi Danikenowi. Reszta zaproszonych pracowników naukowych najeżdżała byle rozjechać.
W.Ł.: „Nic a nic nie obchodzi mnie to, czy Däniken ma rację, czy też nie. Może mieć, może nie mieć - czas to pokaże (...) Bronię nie tyle samej hipotezy Dänikena, ile jego prawa do wysuwania takich hipotez i potępiam hochsztaplerskie metody polemizowania z Dänikenem.”
Da się to gdzieś obejrzeć?
UsuńTrza napisać do archiwum tvp z zapytaniem o konkretny materiał. W.Ł. wspomina że to było pod koniec Maja 1977.
UsuńDruga debata odbyła się tego samego dnia w siedzibie redakcji tygodnika "Kultury". Była z dużym opóźnieniem opublikowana przez Janusza Wilhelmiego w nr 41 "Kultury" z 9 października 1977. To łatwiej będzie znaleźć, bo jest pełne archiwum "Kultury".
W.Ł. wspomina szczegółowo ten przyjazd ś.p. Danikena w swoim tekście "Rok Dänikena" - jest w "Łysiak na Łamach" (na chomiku cała książka). Dla fanów Danikena to raczej bardzo przykre wspomnienie, bo poza wydawcą i Panem Łysiakiem nikt w ogóle gościa nie traktował poważnie. Tyle dobrego, że Daniken był wdzięczny W.Ł. i pisał mu potem ze Szwajcarii:
"I feel obliged to thank You with this letter for all Your help and assistance rendered to me during my stay in Poland. Particularly during my visit to "Cultura", where there were obviously only people who already knew everything much better. You have been a great help for me with Your interventions".
Däniken pod koniec życia był już bardzo rozgoryczony. Widać to w jego ostatnich książkach. Różnią się stylem od tych pierwszych publikacji sprzed 40 lat. Są zdecydowanie bardziej emocjonalne, jakby czuł, że nie dożyje uznania, że umrze niedoceniony. Sporo mu się żalu ulało w "Alles Evolution – oder was? Argumente für ein radikales Umdenken" (wyd. polskie "Ewolucja to nie wszystko"), tutaj prawie jak Sitchin, tylko bez tych odlotów w interpretacje mitów mezopotamskich. Jednak chyba najbardziej go dobiła sprawa z mumiami z Nazca. Tymi trójpalczastymi UFOkami znalezionymi jeszcze późnych w latach 60-tych, przez miejscowych rabusiów starożytności, ale wypłynęło dopiero w okolicach roku 2016. Opisał to w "Neue Erkenntnisse" (wyd. polskie "Wojna Bogów). Däniken był rozżalony, że tylko jakaś pół-amatorska Gaia TV z Kolorado podjęła ten temat. Właściwie to nawet nie telewizja tylko platforma strimingowa. On traktował te mumie jako gamechanger i ostateczny dowód, a nikt z mejnstrimu nawet chujem nie pomacał tego tematu. Swoje przeżył i zobaczył. 90 lat to nie w kij dmuchał, tyle co moje obie babki, ale w przeciwieństwie do nich, był aktywny umysłowo do samego końca. Ostatnia pożegnalno-autobiograficzna książka "Notizen aus meinem Leben. Mit einem Beitrag von Ramon Zürcher" z 2024 roku. Szkoda chłopa. Jemu się oczy zamknęły, ale wielu jeszcze się nie otworzyły.
OdpowiedzUsuń~Pikaczu
Nauka na szczęście nie zajmuje się wyssanymi z palca bredniami i bajkami dla dużych dzieci. Danikenowska grafomania to zwyczajne wysrywy.
Usuń@anonim
UsuńNic nie wiesz na ten temat-widac ze nigdy na ten temat nawet jednej ksiazki nie przeczytales.
Piotr34
Znam wiekszosc ksiazek Danikena. Czytałem je w podstawówce i gimnazjum. Znam tez publikacje pokrewnych autorów. Ty jak widac zatrzymales sie w pewnym stadium wiekowym i masz mental dzieciaka co śni romantyczne wizje o nieistniejacej nigdy przeszlosci. Rownie dobrze mozna traktowac uniwersum lovecrafta za opis literacki starozytnych kosmitow. Dowodow twardych nie masz a rzucasz sie jak mucha w gównie.
Usuń>Dowodow twardych nie masz
UsuńReddit jest tam -->
Co ma do tego reddit pisowski przygłupie?
Usuńoho warszawskie skurwiątko napiło się szamba z gnoidełka i dokazuje w internetach
Usuń@anonimowy
UsuńCzyli czytales ale nie zrozumiales.I nawet nie mowie ze Daniken ma racje we wszytskim(moim zdaniem nie ma)ale od razu widac ze nigdy nie probawales zastanowic sie nad argumentami za i przeciw.Ale niech ci bedzie ze gimanzjum-jak widze jak oficjalna nauka coraz bardziej wymieka w tym temacie to jeszcze w tym zyciu zobaczysz zmiane narracji-takze zapamietaj sobie te konwersacje i przypomnij we wlasciwym momencie.I na tym zakonczmy bo nikt tu nikogo nie przekona.
Piotr34
@Piotr34 "to jeszcze w tym zyciu zobaczysz zmiane narracji-takze zapamietaj sobie te konwersacje i przypomnij we wlasciwym momencie" - Strasznie pompatyczne słowa jak na osobę, która wiedzę o świecie czerpię z wydawnictw w stylu Danikena. Wisienką na torcie są w tym łańcuchu danikenowskich pogrobowców teoryjki Davida Icke o kosmicznej rasie jaszczurów - reptilianach władających Ziemią. Zacznij czytać literaturę naukową albo popularnonaukową chociażby z serii PIWu "Rodowody Cywilizacji" czyli popularny "ceram" tak na dobry start to może przestaniesz hołdować takich ściemniaczy jak Danikien i jego klony wydawnicze.
Usuń@Anonimowy 18 stycznia 2026 15:12
UsuńReddiciarze chuj wam w twarze
Co na to pedały z pisu?
UsuńW 2027 rudy pies ze swoimi pachołami będzie szybko pedałował za granicę
UsuńCo tam jęczysz pisowski przegrywie?
UsuńŻe przegraliście prezydenckie i przepierdolicie parlamentarne
UsuńCzyli z Węgier będziecie wracać? Już nie emigracja?
Usuń@Fox
OdpowiedzUsuńCo wedlug Ciebie stalo sie z Candace Owens?
Czesto starym, brzydkim, samotnym femoidom odjebuje na starosc (i skrecaja ostro w lewo albo w klimaty ultra-religijne), no ale Candace jeszcze jest fajna i mloda.
Pościg za monetyzacją i sławą - gada coraz dziwniejsze rzeczy, by utrzymać uwagę swojej publiki
UsuńMy tu gadu gadu, a tu pokaz militarnej potęgi Europy właśnie dobiegł końca:
OdpowiedzUsuńhttps://x.com/PawelSokala/status/2012871636870193180
Amerykańskie siły zbrojne w Europie masowo się poddają, a Trompka z Vancem ogłosili że układają już treść aktu bezwarunkowej kapitulacji.
To się nazywa sprawczość!
2- dniowa specjalna operacja zwiadowcza na Grenlandii zakończyła sie sukcesem. SUKCESEM. CZEGO NIE ROZUMIECIE OBYWATELU, WSZYSTKO PRZEBIEGŁO ZGODNIE Z PLANEM.
UsuńMiałem jednak ubaw widząc jak szkopskie portale informacyjne edytowały artykuły na ten temat w czasie rzeczywistym, żeby wymazać jakiekolwiek ślady po machaniu szabelką.
@fox
OdpowiedzUsuńMoi kumple z Iranu twierdza iz islam wyznaje w Iranie okolo 20% i sa to wlasnie glownie rodziny urzednicze i wojskowe-przy czym nawet wsrod nich nie do konca wiadomo ilu tylko udaje..Reszta to zoostriarianie(znacznie wiecej niz mogloby sie wydawac),chrzescianie(takze wielu)i sporo jest ateistow.
Piotr34
Nawiązując do wykresu praktyk religijnych wśród Irańczyków(81,5 mln), to 7,7% Zaratusztrian dawałoby ponad 6 mln wiernych. Jeśli chodziłoby o samych Persów (52 mln), to byłoby ich 4 mln.
OdpowiedzUsuńCzy faktycznie tak dużo? Myślę, że jeśli brać pod uwagę sympatyzujących, ale nie związanych ze zorganizowanymi grupami skupionymi w dwóch głównych miastach kultu to jest to możliwe. Zaratusztrianie generalnie nie przyjmują konwertytów, więc jest to kwestia która wpływa na ich oficjalną liczbę 120 tys.
Jest to liczba cokolwiek podejrzanie bardzo niska.
Weź poczytaj trochę co Twoi oponenci piszą, może po książkę to nie, ale jakiś wywiad posłuchaj, bo robisz za speca od cudzych teorii, bo
OdpowiedzUsuńCi tak ciotka na imieninach powiedziała. Twoim prawem podważać, wyśmiewać, ale jak nie odrabiasz lekcji, a my Twoi czytelnicy odrabiamy swoje, to się Waszmość na śmieszność wystawiasz.
Arr.
Usuń"Weź poczytaj trochę co Twoi oponenci piszą" - znaczy się kto? Ajatollah Chamenei? Leszek Baalcerowicz? Wielkodupski? Wojciech "Mielonka" Golonka? Mike "Dupa" Krupa? Magister Bartosiusiak? Maczeta Obsrana? Mam mnóstwo oponentów. Wypowiadaj się precyzyjnie.
Usuń"może po książkę to nie" - rzeczywiście za dużo ich czytam.
" jak nie odrabiasz lekcji, a my Twoi czytelnicy odrabiamy swoje" - nie odrobiliście lekcji z precyzyjnego wysławiania się. Nie wiadomo czego te pretensje dotyczą.
ty masz discorda Fox?
OdpowiedzUsuńTylko pissowskiego fallusa miedzy drugim a trzecim podbródkiem.
UsuńPis to pływające w rzygach gówno, idealna partia polityczna dla skurwiałego pokolenia boomerów z wiecznymi problemami z higieną osobistą. Partia śmieci dla śmieci.
OdpowiedzUsuńSzalom
Usuń