sobota, 31 maja 2014

Tajlandia: monarchia i wojsko, czyli 80 lat symbiozy

Tajlandia to kraj o wyjątkowej pozycji monarchii. Tam król naprawdę coś znaczy, i co może zadziwić Europejczyka jest naprawdę kochany i szanowany przez naród. "To dobry władca" - słyszeliśmy od naszych koleżanek z Bangkoku. Często widzieliśmy jego portrety obok buddyjskich ołtarzyków ustawionych w sklepach i w knajpach. W przestrzeni publicznej wizerunki króla można spotkać tam równie często jak wizerunki Ho Chi Minha (często z małymi dziewczynkami) w Wietnamie i o wiele częściej niż portrety Mao w Chinach. Obecny władca, Bhumibol Adulyadej czyli Rama IX z dynastii Chakri, rządzi od czerwca 1946 r. Już samo to powinno imponować - zaczynał wszak panowanie w zupełnie innym świecie, przetrwał tak wiele burz dziejowych i geopolitycznych wstrząsów...



No właśnie, jak mu się udała ta sztuka? W czasie jego rządów doszło wszak do kilkunastu wojskowych zamachów stanu. Monarchia (do 1932 r. rządząca absolutnie) opowiedziała się za niemal wszystkimi z nich - wyjątkami były zamachy ze wczesnych lat '30-tych i z 1977 r. uderzające w polityków powiązanych z dworem. Ludzie z otoczenia króla spiskowali z wojskiem i Partią Demokratyczną w 2006 r. jak obalić Thaksina Shinawatrę a niedawno król poparł pucz wymierzony w Yingluck.

Armia (osłaniająca przekręty Demokratów) i monarchia żyją od dziesięcioleci w symbiozie. Król zaczynał rządy jako figurant - faktyczną władzę sprawował gen. Plaek Phibunsongkhram, ten sam nacjonalistyczny dyktator, który w 1939 r. zmienił nazwę kraju z Syjamu na Tajlandię, w 1941 r. zawarł "zychowiczowowski" sojusz z Japonią, a po wojnie dogadał się a Amerykanami. (W 1951 r. podczas wymierzonego przeciwko niemu zamachowi stanu musiał uciekać wpław z pancernika.)
    

Później pozycja króla wzrosła a sprzymierzeni z nim wojskowi rozpoczęli "kampanię edukacyjną" wprowadzającą kult władcy. Wprowadzono m.in. drakońskie kary za szeroko intepretowaną "obrazę majestatu" (większość osób wsadzona do więzień w wyniku obecnego zamachu stanu to ofiary właśnie tego nadinterpretowanego paragrafu). Karano m.in. z zginanie banknotów na wizerunku monarchy. Kampania odniosła sukces  i Tajowie kochają swojego władcę, który przy okazji zgromadził 30 mld USD majątku, stając się jednym z najbogatszych ludzi świata (oddajmy mu jednak sprawiedliwość, że sporą część jego majątku stanowi ziemia i bezcenne pałace, jakie jego rodzina miała od pokoleń).


Z początkiem panowania Ramy IX-go wiążę się pewna mroczna tajemnica. Objął on tron po tym, jak jego brat król Ananda Mahidol został znaleziony z kulą pistoletową w głowie we własnym łóżku. Ten zgon jest do dziś tajemnicą, po latach wykluczono jednak samobójstwo. Jedna z teorii mówiła, że Ananda został "przypadkowo" zastrzelony przez brata. Inni wskazywali, że chciał przeciwstawić się wojskowym i wprowadzić w kraju więcej demokracji.

Bhumibol Adulyadej ma już 87 lat a jego zdrowie jest nienajlepsze. Gorącym tematem w Tajlandii jest więc kwestia sukcesji. Naród chciałby, żeby tron przejęła jego druga córka Maha Chakri Sirindhorn, zwana "księżniczką aniołem" i "księżniczką wysokich technologii". Jest, choćby w odróżnieniu od swoich sióstr czy zjawiskowej byłej premier Yingluck Shinawatry, mało urodziwa (lubi dobrze zjeść), ale świetnie wykształcona (zna m.in. łacinę, grekę i chiński) a Tajowie kochają ją za jej działalność charytatywną i prodemokratyczne ciągotki. Objęcie przez nią tronu jest jednak bardzo mało prawdopodobne. 



Oficjalnym następcą jest bowiem książę Maha Vajiralongkorn, którego preferują wojskowi. Trudno im się dziwić. Książę korony sam jest przecież oficerem, który szkolił się na uczelniach wojskowych w Australii, Wielkiej Brytanii i USA. Ma uprawnienia pilota myśliwca i śmigłowca. Chwali mu się też to, że walczył przeciwko komunistycznej partyzantce w latach 70-tych. Tajowie jednak obawiają się, że któregoś dnia zostanie on królem. Oskarżano go o zbyt bliskie związki z pewnym baronem narkotykowym, a narodowi nie podoba im się jego życie prywatne. Ma on opinię "rozrywkowego gostka".



 Jego druga żona, księżniczka Srirasmi to była kelnerka (nieoficjalnie pracowała w klubach w innym charakterze...). W 2009 r. na portalu WikiLeaks pojawił się film przedstawiający jak Srirasmi świętuje z Kronprinzem urodziny swojego pudelka Foo-Foo (według uporczywych plotek mającego funkcję marszałka lotnictwa - moim zdaniem są to jednak tylko podłe oszczerstwa). Księżniczka siedziała tam przy stole topless  a miała na sobie tylko g-stringi przywodzące na myśl kluby go-go. Czuła się bardzo swobodnie i nie widać było u niej żadnych śladów zawstydzenia, mimo że cały czas kręciła się przy niej służba. (Tutaj macie pełen nieocenzurowany film.) To mogło lekko zszokować Tajów - wbrew stereotypowym jest to bowiem społeczeństwo bardzo konserwatywnie podchodzące do spraw seksu i publicznej nagości. Nawet panienki w klubach zwykle noszą w pracy biustonosze (choć zdarza się, że pod króciutkimi, podwiewanymi spódniczkami nic nie mają a wy możecie dotknąć tej nicości lub nawet wkładać w nią banknoty stubaahtowe ;).


Moim zdaniem jednak nic takiego się nie stało. Kobieta ubrała się tak, bo chciała sprawić przyjemność mężowi, co należy jak najbardziej docenić a książę korony może się ostatecznie okazać porządnym człowiekiem, tak jak okazał się nim pruski "rozrywkowy" Kronprinz przerywając rzeź pod Verdun...

***

Obrazek z życia naszych "elit". Po śmierci gejnerała prognozowałem na fejsie, że jego pogrzeb będzie wyglądał jak video "Alejandro" Lady Gagi. I przepowiednia się skończyła. Pogrzeb był burzliwy, było tam dużo resortowych gejów, a dekoracją były krzyże i msza w katedrze. Nie wiem tylko kto odgrywał rolę Lady Gagi. Czy "żona Barbara"? Czy "znana stylistka" Monika Jaruzelska? Czy Aleksander Kwaśniewski? Czy BUL? Jak możecie zauważyć, w teledysku Lady Gagi pojawiają się akcenty odwołujące się do życiorysu gejnerała. Są nawet nawiązania do jego edukacji w zakładzie księży Marianów (połykany różaniec, choć może to być również nawiązanie do filmu "Drewniany różaniec" małżeństwa Petelskich). Lady Gaga mogłaby więc z powodzeniem wystąpić w Kołobrzegu :)

"Don't call my name
Don't call my name, Jaruzelski
I'm not your babe
I'm not your babe, Siwicki

Don't wanna kiss, don't wanna touch
Just smoke my cigarette and hush
Don't call my name
Don't call my name, Tuczapski".

Polecam wywiad z płk Lechem Kowalskim. Pięknie glanuje świeże truchło :)

8 komentarzy:

  1. Ponieważ nie chcę wyjść na geja prześladowcę więc nie będę ci już truł Fox o międzynarodowy kontekst ichniego konfliktu, niech ci będzie, że Tajlandia jest ''zieloną wyspą'' w regionie, gdzie toczy się wciąż podskórna ale coraz bardziej zażarta walka o wpływy między Chinami a USA rzecz zaś ma jedynie charakter lokalny a nawet wręcz pudelkowy i to dosłownie co można obaczyć na skądinąd smakowitych załączonych obrazkach. Chciałbym tylko stanowczo zaprotestować przeciwko stawianiu sprawy w ten sposób iż potencjalna następczyni tronu jest ''mało urodziwa'' bo ''lubi dobrze zjeść'' - a anorektyczki to są niby urodziwe ?! No chyba, że komuś podobają się brodate laski... W takim razie Conchita Parówa będzie dlań idealną partią, tym bardziej że jeszcze z ''bonusem'' [ zresztą i tak z dwojga złego lepiej że wygrało ONO niż ruski alfons Dojebatan stręczący hoże słowiańskie dziwki zachodnim oblechom, to dopiero byłaby kompromitacja ! ]. Jeden rzut oka na księżniczkę Maha Chakri wystarczy by stwierdzić, że z całym dla niej szacunkiem byłaby brzydka jak czarna listopadowa noc zarówno w wymiarze XL jak i S a kto wie czy w tym drugim wypadku jeszcze nie bardziej - wierzę ci na słowo iż posiada za to inne walory, na pewno ''piękne wnętrze'' np. śliczną śledzionę ? Nie przemawia za to do mnie jakoś ten jej rzkomy tak zachwalany przez ciebie ''demokratyzm'', to tylko pozbawione głębszej treści hasełko tak samo zresztą jak ''monarchizm'' ofkors, jak widać oba ustroje mogą służyć za parawan dla rządów armii i oligarchicznego porządku, nie mówiąc już o tym iż różnica między nimi wcale nie jest tak zasadnicza jak to niektórym się wydaje co zresztą w Polsce, kraju gdzie do dziś masoni powiadają o Kluchosławie ''nasz brat król'' powinno być szczególnie oczywiste...

    Jakby kto miał ochotę może się wybrać na przejażdżkę ferrari z tajskimi rojalistami :

    https://www.youtube.com/watch?v=e2hICl3PPrk

    - coś mi mówi, że Wielomski mógłby się z nimi świetnie ''dogadać''... Czy oni myślą, że tymi panienkami, które się kręcą wokół nich kogoś oszukają ? [ chyba, że faceci tak tam mają, to przepraszam ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi akurat się Kronprinz wydaje sympatyczniejszym człowiekiem. Dziwkarze to z reguły sympatyczni ludzie :)

      Usuń
    2. Oooo co się stało panie Hubercie? Widzę, że nawet dla Dmowskiego znalazł pan dobre słowo.
      Hanys

      Usuń
  2. Natomiast co się tyczy ''zimnego Wojtka''... :

    http://kwejk.pl/obrazek/2070690/zimny-wojtek.html

    ...polecam kuriozalny artykuł Rękasa - na początku wściekłem się : '' a to kurew !'', ale dość szybko ochłonąłem, szkoda nerwów tym bardziej, że w gruncie rzeczy tekst jest tak groteskowy iż mimowolnie zabawny, facet zarzuca przeciwnikom Jarucwelskiego przerost emocji a sam wypisuje napuszone farmazony niczym egzaltowana ciota :

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12190/dlaczego-general

    - już pominę jak można być tak zaślepionym i wyalienowanym by nie dostrzegać ówczesnego bankructwa ustroju i nieudolności samego gejnerała co było oczywiste nawet dla zdecydowanej większości komuchów i uboli, zwalając winę za upadek PRLylu na li tylko ''okoliczności międzynarodowe'' oraz ''naciski min. kościelne'' [ ! ] ale czy te zjeby nie widzą nawet tego iż mimo ich haniebnego lizydupstwa za nędzne ochłapy komusza junta i tak w ostateczności dogadała się z ''trockistami z KOR-u'' olewając ''frakcję patriotyczną w PZPR'' czego obecność Adama ''odpieprz się od generała'' na pogrzebie aż nadto dobitnym świadectwem [ nie przeszkadza im tam ten trockistowski parch ? nic do łepetyny nie dociera, nawet to ? ], mówiąc wprost Jaruzel z Kiszczakiem postawili na dil z żydokomuną traktując z kopa niepotrzebną już endokomunę wykorzystaną jako straszak na tą pierwszą a ci i tak nadal stoją przy nich wiernie jak psy ! - aż się rzygać chce patrząc na taki pokaz życiowego bankructwa i to na własne życzenie, niczym uzależniona od konkubenta alkoholika niby-żona czy beznadziejnie zakochany w kurwie i ostatniej suczy facet. Przykre to tym bardziej, że takie bzdury nie wypisuje przecież żaden tuman, cokolwiek by nie powiedzieć o Rękasie - że niemal jawny ruski agent wpływu, za teksty typu ''gdyby ster rządów znajdował się w rękach kogoś prędszego w używaniu broni palnej (zwłaszcza na gąsienicach) i mającego mniejszą cierpliwość do elementów destrukcyjnych'' aż się prosi o solidny wpierdol [ kto sieje wiatr musi się liczyć w odpowiedzi z piorunem na ryju i zadzie ] itp. to jednak zdarza mu się gadać całkiem do rzeczy, choćby nie sposób było nie zgodzić się z jego zaoraniem osobliwego ''unijnego narodowca'' i kato-kacerza Kowalskiego Mariana a tekst o fenomenie PSL-u był wręcz wyborny [ bez trudu można je znaleźć na lumpenkonserwatyzm.prl, polecam ]. A tu puścił takiego cuchnącego pierda jak truchło gejnerała, trudno. Na koniec tekst samego Adama - W. nie M. - zastanowiło mnie wspomniane tu ''ukąszenie heglowskie'' czyli mówiąc wprost cwelowatość charakteru Jaruzela [ wątpię, czy da się to wytłumaczyć Syberią, większość ludzi, która przez to przeszła nie skurwiła się tak bardzo jak on, myślę, że raczej ziarno padło już na podatny grunt ], ciekaw też jestem kim jest ''ten trzeci'' co nie chce się ujawnić drżąc w obawie przed ''sztyletnikami'', może ujawnisz szkodnika w szeregach Fox ? :

    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12193/general-i-po-generale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Artykuł Konrada Ku... eeee.... Rękasa zdołałem już obśmiać, zwłaszcza końcówkę:

      "my stoimy tam gdzie Generał, oni tam gdzie hitlerowcy, upowcy, niemieccy agenci w Czechosłowacji, stalinowcy wygnani w 1968 r., czy trockiści z KOR-u. Tertium non datur." Zwłaszcza ci niemieccy agenci w Czechosłowacji...

      Usuń
  3. Czyli nie tylko u nas jest tak wesoło

    OdpowiedzUsuń
  4. To co się teraz dzieje nie mieści mi się w głowie...

    OdpowiedzUsuń