Modżtaba Chamenei został w zeszłą niedzielę oficjalnie wybrany na nowego najwyższego przywódcę reżimu. Tuż po tej elekcji ogłoszono, że "już wkrótce" wygłosi on orędzie telewizyjne. Orędzia nie było - nawet w formie samego audio. Odczytano z kartki "krótki przekaz od najwyższego przywódcy." Na jednym z wieców pojawił się Modżtaba - w formie zdjęcia naklejonego na wyciętą z kartonu sylwetkę. Wyglądało to jak z jakiegoś odcinka "South Parku"...
Czyżby Modżtaba nie pokazywał się w telewizji, bo jest takim stanie, że nie nadaje się do pokazywania? Trump stwierdził, że on żyje, ale jest "uszkodzony". CNN donosiła, że Modżtaba przeżył atak na rezydencję swojego ojca, ale miał połamaną stopę i rany cięte twarzy. Źródła irańskie donoszą natomiast, że stracił nogę, leży w szpitalu podłączony do respiratora i od 28 lutego nie odzyskał świadomości. W tych przeciekach wymieniane są dwa różne szpitale jako miejsca, w którym on rzekomo przebywa.
W jednym z programów telewizyjnych pokazano wieczorek poetycki z udziałem pustego krzesła symbolizującego nieobecnego Modżtabę. Chamenei Jr. jest więc już kreowany na zaginionego 13 imama, który powróci jako Mahdi. (Przypomniała mi się historia sprzed kilku lat o złodzieju, który w nocy kradł miedziane płyty z dachu meczetu w irackim Nadżafie. Szyicka ciemnota wzięła go za... Mahdiego.)
Przypominam też o tym, że Chamenei Sr. wciąż nie został pochowany - w dwa tygodnie po zgonie - choć tradycja islamska nakazuje urządzić pogrzeb w ciągu 24 godzin. Jeśli nie dojdzie do szybkiego pochówku, to dusza zmarłego ma być dręczona przez demony...
Kto więc rządzi Iranem? Stawiam na to, że Laridżani oraz pięciu innych kolesi ze Korpusu Strażników Rewolucji. Wiele będzie więc zależało od ich wyeliminowania.
Można też jednak odnieść wrażenie, że Iranem nikt obecnie nie rządzi. Czy ktoś o zdrowych zmysłach mógłby bowiem prowokować Turcję, by dołączyła do wojny? W ostatnich dniach trzykrotnie doszło do tego, że w turecką przestrzeń powietrzną wleciała irańska rakieta balistyczna. Nie mały dron, którego Mosad mógł użyć w ramach "false flag", tylko duża rakieta balistyczna, której tor lotu da się niemal od początku wyśledzić. Ostatni raz wleciała ona w turecką przestrzeń powietrzną w nocy z czwartku na piątek i kierowała się ku bazie powietrznej Incirlik. Czy Iranowi zależy na sprowokowaniu tureckiej interwencji, bo dostał za mały wpierdol od USA oraz Izraela?
Cała historia islamskiej republiki Iranu jest jakaś "jackassowa". Oto bowiem kraj, który nie miał wcześniej żadnych zadrażnień w relacjach z USA wypowiada w 1979 r. "świętą wojnę" Ameryce, choć to amerykańska administracja Cartera pomogła mu obalić szacha. Wypowiada też wojnę Izraelowi - państwu położonemu 1500 km dalej, z którym nie tylko nie miał żadnych sporów, ale wręcz traktował go jako sojusznika przeciwko socjalistycznym arabskim dyktaturom (z którymi miał rzeczywiste spory). Przez 47 lat prowokuje USA oraz Izrael spektakularnymi zamachami terrorystycznymi i zapowiada, że je zniszczy, po czym jak dochodzi do prawdziwej wojny, to dostaje od nich ostry wpierdol już w pierwszych jej minutach...
Ciekawie w tym kontekście wygląda zachowanie Hezbollahu, który mając na karku Izrael, dokonał ostrzału artyleryjskiego pozycji armii syryjskiej. Jeden silny wróg to dla nich mało? (Przy okazji wyrażę swój niesmak wobec działań Izraela w Libanie. Zaczął on bombardować libańską infrastrukturę cywilną w ramach kary dla rządu libańskiego, za to, że nie rozbroił on Hezbollahu. Libański rząd nakazał jednak Hezbollahowi oddać broń i częściowo zaczął egzekwować ten nakaz. Nie mógł go wykonać w całości, bo armia libańska jest mniejsza i gorzej uzbrojona od Hezbollahu.) Może przez to dojść do paradoksalnego rozwiązania kryzysu w Libanie - wkroczy tam armia syryjska, która już taki scenariusz sugeruje w swoich mediach społecznościowych (co jednak nie będzie podobało się Izraelowi, ale ostatecznie USA doprowadzą do rozgraniczenia pomiędzy Izraelczykami a Syryjczykami).
Generalnie irański reżim pokazał w ostatnich dniach, że propagandowe oskarżenia wobec niego były prawdziwe. Zachował się bowiem jak wściekły pies atakujący niemal wszystkie kraje regionu, niezależnie od ich postawy wobec konfliktu. Turcja odradzała USA wojnę? No to lecą na nią rakiety. Oman pośredniczył w negocjacjach i chciał zapobiec wojnie? Dostał w nagrodę atak na swój terminal naftowy. Francja dystansowała się od polityki Trumpa? No to iraccy szyici zabili francuskiego żołnierza w ataku dronowym.
Często wskazuje się, że Iran atakuje statki przepływające przez Cieśninę Ormuz. Nie tylko te. Irański morski dron uderzył przecież w tankowiec, który stał w porcie Umm Kasr w Iraku, czyli w porcie kraju mającego władze mocno zinfiltrowane przez irańską agenturę. Irański reżim bije więc w "bratni, szyicki" Irak, blokując transport jego ropy i prowadząc do załamania wydobycia surowca.
A teraz pomyślmy sobie, co by było gdyby Iran miał szansę zaatakować pierwszy? Od zeszłorocznej wojny zdołał odbudować arsenał rakietowy, powiększając go o 2,5 tys. pocisków. W tym tempie, w 2027 r. miałby ich koło 7 tys. Wyobraźmy sobie, że Chiny szykują wówczas inwazję na Tajwan i chcą, by ktoś odciągnął wówczas uwagę Ameryki. Rosja rusza wówczas na estońską Narwę. Iran odpala tysiąc rakiet i kilka tysięcy dronów na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie, na saudyjskie pola naftowe, katarskie instalacje LNG i dubajskie wieżowce. Obecny kryzys naftowy byłby przy czymś takim tylko drobną niedogodnością.
W ciągu obecnej wojny Iran zdołał uderzyć w 17 amerykańskich obiektów w regionie (bazy, placówki dyplomatyczno-konsularne itp.). Zdołał też trafić w 18 statków cywilnych. To dużo czy mało? Każde z tych trafień to na pewno "o jedno za dużo". Biorąc jednak pod uwagę arsenał pocisków i dronów, jakim dysponował tuż przed wojną, można się jednak dziwić, że trafił w tak mało celów. Amerykańsko-izraelska kampania lotnicza okazała się więc dosyć skuteczna.
Mamy kolejne dowody na osiągnięcie przez USA panowania w powietrzu. Nad Iranem zaczęły latać bombowce B-52 i uderzać z mniejszego dystansu.
Nad Teheranem, w środę w nocy pojawiły się natomiast drony kamikaze. Zostały one wykorzystane do uderzeń w skupiska strażników rewolucji oraz basijów na ulicach tego miasta. Jednej nocy trafiono 20 posterunków, po czym strażnicy i basiji zaczęli chronić się pod mostami i na stacjach metra. Co ciekawe, szach apelował wcześniej, by Irańczycy nie wychodzili na ulice i trzymali się z daleka od posterunków i budynków rządowych. Ta akcja jest dla Irańczyków ważniejsza od likwidacji Chameneiego. Pokazuje bowiem, że sprawiedliwość z powietrza może dotknąć również kolesi, którzy kilka tygodni temu strzelali do demonstrantów. W kolejnej fazie zobaczymy być może osłonę demonstracji opozycji z powietrza.
Przeciwko Iranowi mogą zostać też wkrótce użyte samoloty A-10 Warthog. To stare, ale zajebiste maszyny, które m.in. masakrowały wagnerowców w Syrii.
Wczoraj w nocy Amerykanie zbombardowali wyspę Chark, starannie omijając terminale naftowe, przez które przechodzi 90 proc. irańskiego eksportu ropy. W stronę Zatoki Perskiej zmierza grupa uderzeniowa 2,5 tys. marines. Trump stwierdził, że mapa Iranu "może być inna" po zakończeniu wojny. Logicznie jest więc oczekiwać, że marines zajmą wyspę Chark.
Dziwić może jednak to, że dopuszczono do częściowej blokady Cieśniny Ormuz. US Navy odrzuca wnioski cywilnych armatorów o przydzielenie eskorty - choć przecież w latach 80-tych, podczas "wojny tankowców" zapewniała taką ochronę. Irańczycy nie mają już zapewne radarów mogących naprowadzać chińskie rakiety przeciwokrętowe. Rakiety te zapewne wyleciały w powietrze razem ze składami amunicji. Irańska flota wojenna jest już w zasadzie zniszczona. Odpowiedzią na rachityczną próbę postawienia zapory minowej (skończyło się na postawieniu 10 min) było zatopienie 30 irańskich jednostek. Irańczycy gdzieś mają jednak morskie drony. Szachedy mogą natomiast trzymać pod plandeką Toyoty Hilux. Trudno je wykryć na ziemi, ale da się zestrzelić przy odpowiedniej morskiej eskorcie.
To, że takiej eskorty jak dotąd nie zapewniono może być jednak związane z tym, dokąd dotychczas trafiała ropa znad Zatoki Perskiej. W nieznacznym stopniu do USA, w małym do Europy, a w bardzo dużym do Azji. Trump wcześniej mówił różnym krajom, by kupowały amerykańską ropę i gaz. Teraz ma dodatkowy argument, by kupowały. Zauważmy też, że przed atakiem na Iran, administracja Trumpa przejęła kontrolę nad wenezuelską ropą. W Teksasie kilka dni temu rozpoczęto budowę pierwszej rafinerii od 50 lat. To indyjska inwestycja. Dla różnych koncernów to jest również sugestia, by przenosić produkcję do USA - tam gdzie jest tania i dostępna energia. Blokada amerykańskich wybrzeży nie jest natomiast możliwa. USA to kraj z dostępem do dwóch oceanów, mający 153 600 km wybrzeży.
Ciekawostka: wszystkie "nowoczesne" chińskie systemy uzbrojenia dostarczone do Iranu nie spełniły pokładanych w nich nadziei, gdyż większość z nich została zniszczona już w pierwszych godzinach wojny.
Oczywiście różnego rodzaju kieszonkowi ideolodzy przekonują, że Iran "wygrywa" i że irański reżim jest zajebisty, a prowadzona przez niego od 47 lat debilna wojna przeciwko USA jest czymś dobrym dla świata - to, że 80 proc. Irańczyków nienawidzi szyickiego reżimu, to oczywiście, dla ideologów drobny, nieistotny szczegół. Oni wiedzą lepiej, co dla tych trzecioświatowych "podludzi" lepsze.
Miłość sporej części środowisk lewicowych do teokratycznego Iranu da się wytłumaczyć tym, że rewolucja islamska z 1979 r. miała bardzo wiele cech wspólnych z maoistowską rewolucją kulturalną. I tu i tam mieliśmy do czynienia z niszczeniem dawnego, tradycyjnego ładu przez młodych, sfanatyzowanych sekciarzy wierzących w nieomylność swojego totalitarnego przywódcy. Gdy oglądamy zdjęcia dygnitarzy (anty)irańskiego reżimu z czasów ich młodości, widzimy często długowłosych kolesi w hipisowskich stylówkach. Poniżej macie fotkę młodego Alego Larijaniego - irackiego szyickiego terrorysty, który w latach 70-tych przyjechał do Iranu, by zabijać ludzi.









Ja nie jestem fanem burek, ale wydaje mi się, że Chomeinizm, przynajmniej na początku to była raczej nowa umowa społeczna, a nie reżim. Czyli dostosowanie zachodnich rozwiązań do Iranu.
OdpowiedzUsuńTeż nie uważam, że z definicji jest to jakiś zamordyzm, liberalny Montazeri miał być następcą Chomeiniego, tylko przejebał sobie, że wstawił się za ludowymi mudżahedinami, którzy stali się jawnymi zdrajcami.
Nowa umowa społeczna? Reżim zaostrzano tam dosyć szybko. I szybko zaczęły się czystki, które zaczęły też obejmować dotychczasowych zwolenników rewolucji.
Usuń@foxmulder No wynikało to zwyczajnie z panującego wówczas burdelu i regularnych walk z Kurdami, Azerami i Ludowymi Mudżahedinami. Wtedy większość popierała Islamską Republikę, tylko konflikt dotyczył tego, że każdy miał swoją wizję.
UsuńPóźniej przyszedł Husajn i wiadomo, prawie cały naród się zjednoczył przeciwko wrogowi.
Btw poleciał mi komentarz, nie wiem czy to ty, czy algorytm. Nie było tam żadnej Irańskiej propagandy, tylko newsy z zachodnich mediów. Przy okazji przyznawałem ci rację w pewnych punktach.
OdpowiedzUsuńFajnie się patrzy jak Trump rozwala powojenny, boomerski porządek świata, a rabini wszystkich politycznych ideologii szarpią się za pejsy z bezradności, bo to im się nie mieści w żadna rubryka :D
OdpowiedzUsuńNa razie to bawi się w drugiego Clintona ;) Wojna z Iranem to powtórka z Allied Force, okazało się, że Jugosławia nie padła po dwóch dniach i też robiono coraz bardziej desperackie ruchy.
UsuńWtedy też przedłużano operację tygodniami i chciano wysłać siły lądowe. Skończyło się tym, że ruscy pomogli i Czernomyrdin wynegocjował pokój, gdzie Milošević wyszedł na swoje i zrezygnowano z wcześniejszego Aneksu B umowy z Rambouillet. Gdzie Jugosławia miała być de facto pod okupacją NATO.
Może teraz skończy się podobnie :)
Btw fascynacja różnych dziewoi już nawet nie tylko seryjnymi mordercami, ale i zwyczajną patologią, ma długą tradycję. Taki Damazy Macoch, paulin z Jasnej Góry skazany za zamordowanie tam dalekiego krewnego, dostawał i w areszcie śledczym, i w więzieniu masę listów miłosnych od nawiedzonych psychofanek. A było to jeszcze przed I wojną światową.
OdpowiedzUsuńhttps://i1.jbzd.com.pl/contents/2026/03/normal/ZAcy2tpMflEOcd5VSeN61lyFDgeM9AQv.jpg #heheszki
OdpowiedzUsuńZ jednej strony fajnie się patrzy, na bezradność bloku antyzachodniego, co pewnie jest wypadkową demografii i zmian kulturowych, które zaszły po obu stronach żelaznej czy bambusowej kurtyny. Z drugiej - po Syrii, Wenezueli i Iranie - rywale mogą czuć się w sytuacji bez wyjścia i 3WŚ jednak wybuchnie.
OdpowiedzUsuńW końcu wojna z 1914 była w teorii do uniknięcia, bo podobne kryzysy wśród eur. stolic zostały wcześniej stłumione (Faszoda, Bałkany). Póki co, krótkoterminowo rosyjscy nafciarze cieszą się z wojennej awantury Trumpa.
Z bieżączki, prezydent Lech przypisuje sobie dokonanie premiera Olszewskiego, jego wyznawcy teraz muszą mieć ciężki orzech do zgryzienia, dlaczego ci dwaj poróżnili się o NATO i czemu w ramach wałęsowskiego "nato-bis", rosyjskie bazy miały pozostać w Polsce 🫠
https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/11213636,lech-walesa-bardzo-sie-napracowalem-bysmy-weszli-do-nato.html
UBolek tak ma, nawet dowcipy były "w temacie", np. takie: I ja mu wtedy mówiem: "weź ty siódmego dnia odpocznij". Albo: No i wtedy Mickowi mówiem: "Mick, ja nie mogiem doznać żadnej satysfakcji". Ciekawe jaki przekaz otrzymał król, bo słownej sraczki UBolka żaden tłumacz nie przełoży na nic sensownego.
UsuńA jego wyznawcy orzecha nie będą zgryzać, tylko łykną nową mądrość etapu bez popitki. Tak jak w '22 i '23 roku kwiczeli "PIS zadłuża Polskę" a obecnie adorują przenajświętszy SAFE ("sejf - srejf").
Śledząc komentarze w internecie i "europejskie" media, trudno się oprzeć wrażeniu że centrum bloku antyzachodniego jest teraz zachodnia Europa, chociaż nazwa jaka teraz bardziej by pasowała do tego regionu to Eurabia Pekińska.
OdpowiedzUsuń" irański reżim (...) Zachował się (...) jak wściekły pies atakujący niemal wszystkie kraje regionu, niezależnie od ich postawy wobec konfliktu"
OdpowiedzUsuń- to też ciekawe. Na pewno nie służy to interesom ajatollachów. Głupota czy agentura?
W jaki sposób zaszkodziło to interesom Ajatollahów? Kuwejt ich zaatakuje czy co? xDD W ich interesie jest robienie jak największego rozpierdolu żeby świat miał dosyć wojny. No i wychodzi na to, że działa, Francuzi i Włosi negocjują z Iranem.
Usuńhttps://www.ft.com/content/96b8e0a4-9ecb-4e07-a96d-7debcfe3bfa6
Jak Trump wyślę Marines na wyspę Chark to Teheran uruchomi Huti i do reszty zablokuje region.
Raczej desperacja rannego zwierza
Usuń@Ivorski "W jaki sposób zaszkodziło to interesom Ajatollahów?" - w taki, że islamscy sąsiedzi ich teraz nie lubią. Może Pan to sprawdzić eksperymentalnie np. wybijając szyby swoim sąsiadom. Arabskie i tureckie brauny już nie mogą wciskać "to nie nasza wojna". Kuwejt ani Saudowie raczej nie zaatakują, za to mają petrodolarów po kokardkę. A "do wojny potrzeba 3 rzeczy: pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy."
OdpowiedzUsuńA negocjacje Francji i Włoch? No cóż... życzę powodzenia. Żabojady mają zresztą długą tradycję takich negocjacji - od 1940.
No nigdy nie lubili. Przecież Saudowie i Katarczycy od dekad pompują na całym świecie pojebów od Allah Akbar, żeby Iran nie wpływał na Ummę.
UsuńCo do kasy no to Iran raczej będzie miał hajs na drony za 20 tys. baksów, które będą strącane przez pociski do Patriotów za 4 mln :) Jak widzimy to jest jeszcze dobro luksusowe więc w dłuższej perspektywie Trump może mieć wesoło na froncie.
"Dziwić może jednak to, że dopuszczono do częściowej blokady Cieśniny Ormuz."
OdpowiedzUsuńHahaha… Hahahahahaha!
https://www.youtube.com/watch?v=6vC1YVwsFR0 Hymn MAGA...
OdpowiedzUsuńhttps://forum.odkrywca.pl/topic/797897-kolejna-wojna-wygrana-trumpa/page/30/#comments,
OdpowiedzUsuńhttps://forum.odkrywca.pl/topic/795542-w-trumpkach-przez-%C5%9Bwiat/page/45/#comments
OdpowiedzUsuńPolecam Prof. Jiang Xueqin na YouTube. Odtrutka na tępą propagandę Foxa.
OdpowiedzUsuń