sobota, 12 sierpnia 2017

Trump - korzenie kariery

Ilustracja muzyczna: The Beginning of Battle Royal Game - Ajin OST




Najważniejszym Trumpem w XX w. był John G. Trump, wuj obecnego prezydenta USA. Był on wybitnym fizykiem z MIT, pracującym w czasie drugiej wojny światowej dla rządu USA nad technologią radarową oraz innymi nowatorskimi technologiami militarnymi. (Jednym z jego podwładnych był Robert Van der Graaf.)   To właśnie John Trump, na polecenie rządu, po śmierci Nikoli Tesli przeglądał archiwum tego genialnego serbskiego fizyka. W tym papiery dotyczące rewolucyjnych technologii takich jak "promienie śmierci" czy broń sejsmiczna. Donald Trump mówił później, że wuj opowiadał mu o niesamowitych broniach, które będą używane w przyszłości...



John Trump po wojnie pracował m.in. nad zapalnikiem do bomby wodorowej. Prawdopodobnie w 1969 r. został wysłany do Korei Płd., by służyć swoją wiedzą przy programie nuklearnym realizowanym przez gen. Parka Chung Hee. Prezydent Nixon dał Parkowi nieoficjalne pozwolenie na budowę własnej Bomby, by uśmierzyć jego obawy związane z planami wycofania wojsk USA z Wietnamu. Niektórzy sugerują, że młody Donald Trump towarzyszył staremu wujowi w podróży do Seulu jako "asystent". Po latach Daewoo Engineering and Construction Corporation, główna spółka zaangażowana w południowokoreański program atomowy, prowadziła interesy z Donaldem Trumpem na ogromną skalę a prezes Deawoo Kim Woo-jung okazywał Trumpowi tak daleko idącą serdeczność, jakby Donald niemal był członkiem jego rodziny. W trakcie kampanii wyborczej Trump mówił zaś, że Korea Południowa i Japonia powinny mieć prawo do posiadania broni jądrowej.



W trakcie kampanii wyborczej zwracałem uwagę na inne ciekawe, zimnowojenne powiązanie Trumpa: ". Jego przyjacielem i prawnikiem był Roy Cohn - człowiek, który pomógł wysłać Rosenbergów na krzesło elektryczne i był gwiazdą Komisji McCarthy'ego. Cohn był dla światowej lewicy "czarnym ludem", któremu wypominali niejasne powiązania z mafią i homoseksualizm. To Cohn nauczył Trumpa, by się nie przejmował tym, co o nim piszą media, bo negatywna reklama to też przecież reklama." Roy Cohn przez prawie trzy dekady brał udział w operacjach kontrwywiadowczych FBI przeciwko dyplomatom z Bloku Wschodniego. Chodziło m.in. o operacje homoseksualnego szantażu przeciwko oficerom sowieckich służb.



Roger Stone w książce "Making of a President" wspomina jak w 1979 r. pracował przy kampanii wyborczej Ronalda Reagana. Reagan (jeden z ulubieńców J. Edgara Hoovera w latach 50-tych) dał mu listę zaufanych ludzi w Nowym Jorku. Na pierwszym miejscu znajdował się Roy Cohn. Stone złożył mu wizytę. Cohn przyjął go w jedwabnym szlafroku. W jego mieszkaniu był też wówczas "Gruby Tony" Salerno, znany nowojorski gangster. Stone spytał kogo mafia popiera w tych wyborach. - Nie bawimy się już w takie rzeczy, odkąd ten sukinsyn JFK wziął od nas pieniądze, a później nas wydymał - odparł gangster. Pytani, kto zabił JFK, Cohn i Salerno zgodnie odpowiedzieli, że ich zdaniem głównym organizatorem zabójstwa był Lyndon Johnson. Później Stone rozmawiał z Cohnem o tym, kto w Nowym Jorku mógłby wspomóc Reagana. Cohn wskazał Donalda Trump. Trump spotkał się ze Stonem i przekazał 100 tys. dolarów na kampanię Reagana. Mówił, że jego ojciec bardzo mocno popierał Barryego Goldwatera, że Carter jest kiepskim prezydentem a Bush to "jakiś dupek". Tak zaczęła się długoletnia znajomość Stone'a z przyszłym prezydentem.

W 1987 r. Richard Nixon napisał do Trumpa. Stwierdził, że Donald powinien kandydować na prezydenta. Miliarder długo się opierał. W 1999 r. postanowił jednak spróbować. Powiedział Stone'owi, że w 2000 r. zapewne zmierzą się ze sobą Bush i Gore, a obaj są beznadziejni. W formie sondażowej spróbowano startu z nominacji Partii Reform Rossa Perota. Choć Trump oficjalnie nie zadeklarował swojej kandydatury, wygrał tam dwukrotnie prawybory, po czym się wycofał. Uznał, że jest jeszcze zbyt wcześnie na outsidera. Zastanawiał się nad kandydowaniem w 2012 r., ale uznał, że lepszy będzie 2016 r. Jak tylko Romney przegrał wybory, Trump zarejestrował hasło "Make America Great Again" jako znak towarowy. Po szczegóły genialnie przeprowadzonej kampanii odsyłam do książki Rogera Stone'a "Making of a President"...

***



Cholera wie, jak się potoczą sprawy na Półwyspie Koreańskim. Być może obecne działania reżimu Kimów są elementem większej gry: próbą odciągnięcia uwagi USA od naszego regionu w trakcie rosyjskich manewrów Zapad, które mogą się skończyć aneksją Białorusi. Jedno jest jednak pewne: Trump gra bardzo ostro ( i wielu ludziom się to podoba: np. gubernatorowi Guam) i to jest też gra mająca skłonić Chiny do określonego działania a przy okazji wzmocnić obecność USA w Azji Wschodniej i na Pacyfiku.  Dla Xi Jinpinga Korea Płn. jest bardziej obciążeniem niż atutem. Pyongyang był wspierany przez wrogą mu frakcję w KPCh związaną z Jiang Zeminem, konflikt wokół Korei może doprowadzić do wojny handlowej z USA (czyli zadać cios chińskiemu modelowi rozwoju), ściągnąć do regionu więcej wojsk amerykańskich a także skłonić Koreę Płd. i Tokio do budowy własnych bomb atomowych. Chiny są uwikłane też w spór graniczny z Indiami. To więc dla nich bardzo niewygodna sytuacja. Trump zaczął zaś dawać do zrozumienia, że lepiej go nie wk... - zagroził interwencją wojskową Wenezueli.  To wygląda jakby Donald uprzątał niepotrzebne śmieci zostawione mu przez Obamę-Bushów-Clintonów...



Prezydent musi bowiem też walczyć przeciwko wrogom wewnętrznym. Ot. np. według izraelskich tajnych służb H.R. McMaster przekazuje Sorosowi informacje z Białego Domu (Ludzie Netanjahu uważają McMastera i Sorosa za swoich wrogów.) Niedawno FBI, na żądanie specjalnego prokuratora Roberta Muellera przeprowadziła przeszukanie w domu Paula Manaforta, byłego szefa jego kampanii wyborczej. To desperacka próba znalezienia czegokolwiek, co by podtrzymało lipną narrację o związkach kampanii Trumpa z Rosją. Warto więc wyjaśnić sprawę relacji Trumpa z Manafortem. Manafort został zatrudniony jako szef kampanii dlatego, że był wybitnym specjalistą od przygotowywania się do konwencji wyborczej i pilnowania delegatów. Dotychczasowy szef kampanii Correy Lewandowski, po prawyborach w danym stanie zwijał tam ekipę i zostawiał kwestię dalszej agitacji wyborczej oraz wyboru delegatów na konwencję lokalnym strukturom Partii Republikańskiej. Prowadziło to do tego, że lokalne struktury olewały agitację a jako delegatów wybierały zaciekłych antytrumpistów. Manafort ukrócił te praktyki i tym samym zapewnił Trumpowi nominację na konwencji. Wcześniej robił takie rzeczy dla Reagana i Busha Sra. A także dla wielu zagranicznych przywódców - m.in. Mobutu i Jonasa Savimbiego. Pracował też dla Partii Regionów Janukowycza - ale nie z rzekomej sympatii do Rosji, tylko za pieniądze. Był przecież specem od kampanii wyborczych do wynajęcia. Na podstawie jego pracy dla Janukowycza próbowano powiązać go z Putinem. Znaleziono nawet kwity mające pokazywać, że Janukowycz płacił Manafortowi ze swojego tajnego funduszu korupcyjnego. Po co jednak miałby to robić, skoro oficjalnie dawał mu całkiem niezłą kasę? Jeśli to była czarna kasa na lobbing w Waszyngtonie, to można było ją bardzo łatwo zakamuflować jako np. zapłata za usługi PR dla firmy Manaforta. Ukraińskie kwity były więc pewnie próbą przypodobania się przez rząd z Kijowa Hillary Clinton i Obamie.

Flashback: Hydra przeciwko Międzymorzu i Trumpowi



Sam Manafort twierdzi zaś, że pomagał Ukrainie zbliżać się do UE w czasach, gdy Janukowycz był przyjmowany na europejskich salonach. W pewnej części ma rację. Choć Janukowycz był człowiekiem megaskorumpowanym i beznadziejnym przywódcą, który jawnie przeszedł do obozu wroga, to jednak dla Putina-Hujły był... zbyt niezależny. Majdan był wspólną akcją ukraińskich oligarchów, CIA i FSB. Rosyjscy snajperzy udający ukraińskich aktywistów strzelali na Majdanie zarówno do demonstrujących jak i do berkutowców. Cała akcja była poza kontrolą Janukowycza. Putinowi chodziło o zdestabilizowanie Ukrainy tak, by mieć pretekst do zajęcia Krymu, tzw. DupoRosji i nadmorskiego pasa aż do Naddniestrza. Resztówką Ukrainy miała rządzić agentka rosyjskich tajnych służb Julia Tymoszenko. Oligarchowie wydymali jednak karzełka Putina-Hujłę. Prezydentem został Poroszenko a Kołomojski zorganizował w Dnipro własną prywatną armię "topiącą separów w kiblach". Rosyjskojęzyczni mieszkańcy Charkowa, Dnipro czy Odessy wkurzyli się, że Rosja do Doniecka i Ługańska posłała bandę uzbrojonych żuli - poparcie dla Rosji na tych terenach spadło a ochotnicze bataliony zapełniły się "świeżymi" rosyjskojęzycznymi Ukraińcami. W Odessie zgrillowano dywersantów w Domu Związków Zawodowych. Putin-Hujło stracił cenny czas i dał się zrobić Hydrze...

***

W poniedziałek wyjeżdżam na prawie dwa tygodnie do Mongolii. Mam nadzieję, że żadna atomówka nie zboczy z kursu nie uderzy w Ułanbaator. Ostatnio zdarzało się, że jak gdzieś wyjeżdżałem, to umierał jakiś ważny komuch (gejnerał Kiszczak) lub członek Hydry (Brzeziński). Ciekawe kto tym razem?

Zastanawiałem się jaką panienkę Wam wkleić na osłodzenie mojej nieobecności, ale ostatecznie stanęło na tej internetowej gwiazdce, która mówi otwarcie, że nie czuje się źle jeśli do niej fani fapują i że to jej nie uprzedmiotawia, więc "Feel free to fap!". W czasach takich rakotwórczych ideologii jak chrześcijański feminizm taki przekaz jest czymś kontrrewolucyjnym. A jak mówi Paul Joseph Watson, konserwatyzm to nowa kontrkultura. Więc, czujcie się swobodnie, możecie fapować do woli w komentarzach. Tylko nie przesadźcie, bo zrobi się tak jak w Wydawnictwie Piwnicznym - istne bukkake z Niną Karsow w roli głównego dania (Czy w ten sposób oślepł Szymon Szechter?) No, cóż za chwilę Bąkowski tutaj się pojawi pewnie w komentarzach i napisze: "Nie wiem, co to jest bukkake. I nie chcę wiedzieć, co to jest"...



17 komentarzy:

  1. "Chodziło m.in. o operacje homoseksualnego szantażu przeciwko oficerom sowieckich służb."
    pedofilsko-homoseksualnego jak już
    Co z umową pomiędzy Teslą a Amtorgiem. Poza tym podobno po konfiskacie dokumentów Tesli przez FBI trafiły one w końcu do muzeum w komunistyczenej Jugosławii, wspomagając technologicznie sowiecki program tajnych broni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Poza tym podobno po konfiskacie dokumentów Tesli przez FBI trafiły one w końcu do muzeum w komunistyczenej Jugosławii" - pytanie jakie dokumenty trafiły. Na pewno część, ale nie najważniejsze. Zresztą Tito podzielił się z Amerykanami pracami Hermana Potocznika, które pomogły im przy programie kosmicznym.

      Usuń
  2. O ! Mongolia - świetnie, podoba mi się kierunek twych wojaży, nie jesteś jak red. Sakiewicz czy insze gwiazdy ''niezależnej'' publicystyki, którym nie chce się zadu ruszyć w te rejony bowiem jako dumni przedstawiciele ''syfilizacji judeołacińskiej'' gardzą ''turańską dziczą''. Pamiętam jak szlag omal mnie nie trafił, gdy na stronie polskiego konsulatu w Irkucku natrafiłem na info o spotkaniu niejakiego Michnika z tamtejszą Polonią promującego wśród nich swą pracę o wdzięcznym tytule ''Rusofilski antybolszewik'' czy coś w tym stylu, najwidoczniej ''partyzantowi wolnego słowa'' i jemu podobnym nie wadzi, że taki kurw może bez obawy tumanić potomków zesłańców wobec ich ignorancji i tumiwisizmu, oni są przecież ponad to. Też jestem ciekawy jakiż to ''prezent od losu'' przyniesie ten wypad, jest parę nazwisk... Powodzenia - domyślam się, że nie tylko kumysem będą tam częstować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      "Syfilizacja judeołacińska" - piękne określenie...

      Usuń
    2. Nie żebym się podlizywał czy wchodził w tyłek, ale zajebisty wpis o Czechach, zajebisty Che. Ilu ja znam wielbicieli pepików, w moich stronach zatrzęsienie tego tałatajstwa. Co gorsza wielu pochwaliłoby taką spolegliwą postawę wobec okupanta. Sorry Fox, że na Twoim blogu komentuję wpis z innego, ale wyrazy uznania się należały, a tam nie ma jak.
      Górnoślązak

      Usuń
  3. Michnik w Irkucku na spotkaniu z Polonią... Hmm... Jakoś nie natrafiłem w necie, żeby takie spotkania z Polonią w Rosji robili Michalkiewicz, albo Braun albo ktokolwiek z "prawicy" antyamerykańskożydowskiej. Czy coś Panowie o tym wiecie?...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ambasada w Ułan Bator już przywrócona? Jak odkrywano w Mongolii bogate złoża surowców, to nasze orły zwinęły ambasadę. Może i dobrze, i tak pewnie nie było szans konkurowania z jakimiś Chińczykami, Niemcami, Amerykanami o koncesje. Psia ich mać. Liczę na ciekawą relację z podróży. Gdyby Kim położył głowę, to pewnie ulżyłoby wielu ludziom, może dałoby się tam zainstalować jakiś nieco normalniejszy reżim. Znowu ten płacz po polskim internecie, że takie fajne dżucze zniszczone przez banksterów.
    Górnoślązak
    Górnoślązak

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystkim Trump najebie za jednym razem. Najebie Wenezueli, najebie KRLD, najebie Chinom i najebie Rosji. Acha, no i najebie Niemcom.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fox a co sądzisz o niedawnych zajściach w Charlottesville w Wirginii? https://m.youtube.com/watch?v=v-Plzx73K68

    OdpowiedzUsuń
  7. Odnośnie Korei to polecam dobry tekst, który wyjaśnia o co tam chodzi. Jak zwykle o surowce, oczywiście. Autor udowadnia, że żadnego konfliktu tam nie będzie bo Chiny na to nie pozwolą. Po przeczytaniu tekstu, trudno się nie zgodzić z autorem.

    https://independenttrader.pl/strach-przed-korea-polnocna-czyli-walka-o-wplywy.html

    Mongolia ? W sumie czemu - nie ? Choć nic nie wiem o tym kraju, więc nie mam pojęcia, czy jest tam coś ciekawego do zwiedzania. Pewnie dowiem się tego z kolejnego Twojego felietonu z podróży. Mam jednak prośbę abyś materiały z podróży umieszczał na blogu, a nie na pejs-zbuku. Nie mam tam konta i nie bardzo chcę mieć. Korzystanie z tego szpiegowskiego wynalazku wydaje mi się mocno obsceniczne :P. Baw się dobrze !
    BTW O ile pamiętam to Mongolia w zeszłym roku była o krok od ogłoszenia bankructwa jako państwo. Chyba tego jednak nie zrobiła, bo o niczym takim się nie dowiedziałem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odnośnie mojego powyższego pytania o zajścia w Charlottesville polecam jeszcze to:
    https://m.youtube.com/watch?v=_kvN1QhgCZI
    Szczególnie tę wytatułowaną maciorę z obnażonym cycem która pokrzykuje około 4 minuty filmu choć niestety nie jest to materiał do fapu... (delikatnie mówiąc)
    BTW. Zadymę w Charlottesville z lubością pokazywały rosyjskie media

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tam sa dwa rodzaje macior, czarne i biale. I dwa rodzaje holoty, biale i czarne rednecki. Nic tylko zasiasc w fotelu i ogladac te zawody.

      Usuń
  9. Chyba dobrze placa za ta propagande protrumpowa
    Opisu powiazan trumpa z demokratami tutaj nie znajdziemy a to one sa ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  10. "W trakcie kampanii wyborczej Trump mówił zaś, że Korea Południowa i Japonia powinny mieć prawo do posiadania broni jądrowej."
    - - -
    Mogę się mylić, ale mam wrażenie, że z tego powodu działalność Kima jest tam wielu bardzo na rękę. Korea Południowa i Japonia zyskują doskonały pretekst do wyposażenia się we własne atomówki - wycelowane oficjalnie w Kima, a faktycznie przeciw Chinom.
    Najmniej na tym wszystkim zyskują Chiny, a w zasadzie to ewidentnie tracą, i w sumie dziwne, że tego nie ukrócą póki jeszcze jest czas. A to może ostatni dzwonek.
    ABC

    OdpowiedzUsuń
  11. Szanowny Panie Hubercie! Od lat regularnie z ogromnym zainteresowaniem czytam Pańskiego bloga oraz intrygujące teksty komentatorów na forum. Do tej pory nie reagowałem pisemnie. Tym razem jednak muszę. Napisał Pan znakomity tekst o golicynowskiej dezinformacji w USA. Świetne odczytanie współczesnej "strategii nożyc", której nie rozumie zdecydowana większość tzw. analityków. Jest Pan jednym z niewielu publicystów, którzy NAPRAWDĘ nie dali się nabrać na strategię, którą w ślad za Golicynem nazywam DD (Dugin's Deception). http://wydawnictwopodziemne.com/2017/08/02/szanowny-panie/#more-2176 Pozdrawiam Pana serdecznie i niecierpliwie czekam na kolejne Pańskie interpretacje. Bogdan Zalewski RMF FM @bogdanzalewski8

    OdpowiedzUsuń