sobota, 18 sierpnia 2018

Dies Irae: Spryciarz Tito


Ilustracja muzyczna: Thompson - Anica Kninska Kraljica

Thompson - Bojna Cavoglave

Hriste Boze - Rock versija

Riblja Corba - Al Kapone (kawałek o Tito z bardzo mocnym tekstem i zarazem z fajnymi zdjęciami filmowymi przedstawiającego jugosłowiańskiego dyktatora)



Josip Broz "Tito" to człowiek-zagadka. O jego młodych latach nie wiemy nic pewnego. Tito sam przedstawił bowiem kilkanaście różnych dat swojego urodzenia i wersji życiorysu. Wiadomo jednak, że wychowywał się na zapadłej górskiej prowincji, na słoweńsko-chorwackim pograniczu etnicznym. Do końca życia mówił dialektem z tamtych okolic. Oficjalna wersja mówi, że w 1913 r. został wcielony do armii austro-węgierskiej i dostał tam nawet medal za umiejętności szermiercze od arcyksięcia Józefa Ferdynanda. W trakcie wojny miał służyć w "Diabelskiej Dywizji" pacyfikującej Serbię, a później walczyć na froncie galicyjskim. Rzekomo dostał się do niewoli w Bukowinie, a potem w gronie zrewoltowanych austro-węgierskich jeńców przyłączył się do rewolucji bolszewickiej. Międzywojnie spędził jako sowiecki agent - więc narobiło mu się mnóstwo anomalii w życiorysie i trudno odróżnić służbowe legendy od prawdy. Faktem jest jednak, że w 1937 r. przetrwał czystki wewnątrz Kominternu, choć ponoć osiwiał wówczas z nerwów. Tak się złożyło, że w miejsce rozstrzelanego w 1937 r. szefa KPJ Milana Gorkicia Moskwa wyznaczyła Titę (posługującego się tym pseudonimem od połowy lat 30.)




Do 1941 r. Tito był wciąż jednak szerzej nie znanym przywódcą małej partyjki o znikomym poparciu społecznym. Jego wielka chwila nadeszła po tym, jak Królestwo Jugosławii zostało wplątane w wojnę z III Rzeszą, Włochami, Węgrami i Bułgarią w wyniku prowokacji zorganizowanej wspólnie przez sowieckie, brytyjskie i amerykańskie tajne służby. Po tym jak Niemcy rozpoczęli organizować administrację okupacyjną w Jugosławii, sprowadzili na miejsce grupę jugosłowiańskich weteranów brygad międzynarodowych z Francji. Ci komuniści pracowali dla Gestapo i zaczęli organizować prowokacje przeciwko rodzącemu się ruchowi oporu, a także uroczyste obchody 1 maja - święta narodowego zarówno w III Rzeszy jak i w sojuszniczym ZSRR. Sam Tito był podejrzewany na początku wojny przez sowieckie tajne służby o współpracę z Gestapo i bezpieką Królestwa Jugosławii. Tak się jednak złożyło, że formułujący te oskarżenia sowiecki szpieg wpadł w Belgradzie w ręce Gestapo i został zlikwidowany.



Terytorium Jugosławii zostało podzielone przez okupantów - część włączono bezpośrednio do Rzeszy, Włoch, Węgier i Bułgarii, część podlegała serbskiemu rządowi kolaboracyjnemu a część Niezależnemu Państwu Chorwackiemu (NDH). Faszystowskie NDH państwem zbyt dużym i zbyt etnicznie niejednorodnym - Chorwaci i Bośniacy nie byli więc w stanie sami go kontrolować. Przez jego tereny przebiegała więc granica między niemiecką i włoską strefą okupacyjną. Faszystowskim Włochom utworzenie NDH bardzo nie podobało się - sami chcieli przejąć tereny nad Adriatykiem. Między NDH a Włochami panowała cicha wrogość. Chorwacką armią dowodzili ck-generałowie walczący przeciwko włoskim generałom w I wojnie światowej. Obie strony widziały więc w tym sporze kontynuację konfliktu sprzed 30 lat. Włoska armia i bezpieka robiła krecią robotę pozwalając organizować się na swoim terenie czetnikom - czyli serbskim partyzantom walczącym przeciwko Niemcom i Chorwatom. Dochodziło do tego, że Włosi rozbrajali jednostki chorwackich ustaszów i chronili serbskich oraz żydowskich cywili przed ustaszowskimi czystkami etnicznymi.



Czetnikami dowodził gen. Draża Mihaljović, zawodowy serbski wojskowy, specjalista od działań partyzanckich, kawaler orderu Virtuti Militari. Szeregi jego podziemnej armii szybko rosły - lgnęli do nich Serbowie próbujący bronić się przed Chorwatami. Błędem jest jednak postrzeganie czetników jako siły czysto serbskiej i prawosławnej. Ruch czetnicki istniał również w Słowenii (czetnickie oddziały miały tam katolickich kapelanów!) a na pewnym etapie wojny funkcjonowały nawet muzułmańskie oddziały czetnickie. Ustasze również były ruchem "multikulti". Poglavnik NDH Ante Pavelić mocno afirmował bośniackich muzułmanów, ale też mniejszość polską. Zachowały się też jego fotki ze spotkań z prawosławnymi hierarchami  a jego żona była Żydówką. Na Bałkanach nic nie jest czarno-białe...



Co robili w tej układance komuniści? Zaczęli przenikać do czetnickich oddziałów, likwidować ich dowódców i przejmować nad nimi kontrolę. Atakowali też żandarmerię podległą serbskiemu rządowi kolaboracyjnemu, która działała w porozumieniu z czetnikami. Poważniejszych starć z Niemcami unikali, ale od czasu do czasu dopuszczali się zamachów mających sprowokować Niemców do krwawego odwetu na cywilach. Robota Tity była wyraźnie prowokatorska.



Czetnicy niesamowicie rozkręcili wojnę partyzancką - przyczyniając się m.in. do paraliżowania idących przez Bałkany dostaw dla Afrika Korps. Ponosili jednak również poważne straty w walce. Tito w tym czasie spokojnie oszczędzał swoje siły i rozkręcał propagandę mówiącą, że komuniści to główna siła partyzancka w Jugosławii. Tymczasem do starć jego ludzi z Niemcami dochodziło najczęściej gdy Niemcy organizowali wielkie operacje przeciwko czetnikom, podczas których przypadkiem wpadali na oddziały komunistyczne. Zdarzała się jednak, że Niemcy przepuszczali komunistów wolno, bo wiedzieli, że walczą oni ze wspólnym wrogiem - czetnikami. Tito potajemnie układał się z Paveliciem. Partyzanci wstrzymali się z atakowaniem okolic Zagrzebia, a ustasze w zamian pozwalali im swobodnie operować.W 1943 r., gdy szykowano się na możliwą inwazję aliancką na wybrzeżu adriatyckim, Tito dogadywał się z Niemcami, że jego ludzie będą strzelali do Brytyjczyków. Jednocześnie zapewniał Berię, że będzie współpracował z Armią Andersa a Churchilla, że udzieli wszelkiej pomocy aliantom.





Tito udało się oczarować Żarłacza Churchilla. Brytyjski premier odciął czetników od wsparcia (a jego propaganda zaczęła przedstawiać ich jako kolaborantów Hitlera) i przekierował dostawy broni i sprzętu dla Tity. Obfitość broni maszynowej i amunicji dostarczonej przez aliantów pozwoliło Brozowi zbudować wielką partyzancką armię, do której przyciągał całe oddziały rozpadającego się włoskiego wojska, jednostek domobrany ustaszów a także wielu żołnierzy dezerterujących z bałkańskich jednostek SS. Na niektórych zdjęciach widać nawet "świeżych" partyzantów Tity, którzy mają na mundurach jeszcze naszywki ustaszowskie i esesmańskie. W jednostkach Tity życie było wesołe. Służyło tam wiele młodych dziewczyn odpowiednio dbających o morale walczących.



Powyżej: spotkanie dowódców czetników i ustaszy

Mihajlović też to próbował zrobić - przyciągając do swoich oddziałów część muzułmanów i ustaszów, ale to że Tito dostawał ogromną pomoc materiałową od aliantów okazało się skuteczniejszym argumentem. Poza tym ustasze przechodzący na stronę Tity doceniali to, że mają wciąż okazję bić się z Serbami. Gdy w 1943 r. czetnicy zaatakowali Sarajewo, od tyłu natarli na nich partyzanci Tity i doprowadzili do klęski tej ofensywy. Tito jako "wódz antyhitlerowskiego oporu" dostarczał też aliantom danych o celach bombardowań. Tak się złożyło, że alianckie samoloty bardzo rzadko zapuszczały się nad Chorwację, ale często bombardowały Belgrad i inne serbskie miasta. Daty nalotów były wyznaczane np. na prawosławną Wielkanoc czy urodziny króla.



Powyżej: Franjo Tudjman (po lewej), późniejszy prezydent Chorwacji w mundurze partyzantów Tity. Tudjman przeszedł do partyzantów z oddziałów ustaszowskiej samoobrony.





Na jesieni 1944 r., akurat w trakcie serbskiej wersji akcji "Burza", ruch czetnicki załamuje się. Król Jugosławii, pod naciskiem Brytyjczyków, nakazuje jugosłowiańskim patriotom uznać władzę Tity. Oddziały czetnickie rozchodzą się do domów, przystępują do oddziałów Tity lub chronią się w lasach i górach przed komunistami wspieranymi przez armię sowiecką. Przez kilka kolejnych lat będą ścigani przez wojsko i bezpiekę jak nasi Żołnierze Wyklęci. Tito wkracza do Belgradu i zajmuje sobie tam najlepsze wille. Jest już de facto dyktatorem Jugosławii, choć trochę mu jeszcze zajmie pozbycie się króla. NDH ostatecznie załamuje się na wiosnę 1945 r. Pavelić i ustaszowscy dostojnicy uciekają wraz z rezerwami złota (alianci jakoś ich nie zatrzymują), ale ogromna kolumna żołnierzy z jednostek chorwackich, bośniackich, słoweńskich i kozackich oraz cywilnych uchodźców zostaje wzięta do niewoli przez Brytyjczyków w okolicach austriackiej miejscowości Bleiburg. Brytyjczycy przekazują tych ludzi siepaczom Tity. W marszach śmierci i masakrach zgładzonych zostaje od 50 tys. do 250 tys. ludzi. To chorwacki Katyń a Tito jest jego sprawcą. Wódz Jugosławii morduje wszystkie potencjalne środowiska opozycyjne: do serbskich monarchistów po albańskich komunistów. Kilkaset tysięcy ludzi - prawdopodobnie dużo więcej niż miał na sumieniu Pavelić.





Tito triumfuje, ale rosnąca niezależność jugosłowiańskiego dyktatora budzi podejrzenia Stalina. Dochodzi więc do spektakularnego rozłamu w obozie komunistycznym. Tito jest oskarżany o współpracę z Niemcami i CIA a jego ludzie trafiają do łagrów i kazamat bezpieki. Sowieckie służby szykują zamachy na niego. Tito odgraża się, że zabije Stalina i robi u siebie czystkę potencjalnych stalinowców. Do obozu koncentracyjnego Goli Otok trafiają dawni bohaterowie ruchu partyzanckiego i partyjni dygnitarze. Skazuje się ich za pozytywne wypowiedzi o Stalinie, choć na pochodach pierwszomajowych wciąż noszone są portrety Stalina i prostalinowskie hasła, a do niedawna do obozów koncentracyjnych trafiały osoby krytykujące Stalina. Tito na całym świecie zyskuje jednak na popularności jako niezależny komunista, potrafiący się postawić Sowietom. Jest ulubionym komunistom amerykańskiego Departamentu Stanu.
 








Od połowy lat 50-tych reżim Tity łagodnieje. Wrogowie marszałka są już przecież martwi. Tito pozycjonuje się jako przywódca ruchu państw niezaangażowanych i lawiruje pomiędzy blokiem sowieckim a USA. Odwiedza amerykańskich prezydentów i papieża Pawła VI. Wszędzie jest niesamowicie fetowany a Murzyni z amerykańskich slumsów nadają synom imię "Tito". Sprzedaje NASA wadliwą (!) technologię kosmiczną stworzoną na podstawie prac słoweńskiego geniusza Hermana Potocznika i za kredyty z USA i MFW buduje w Jugosławii dobrobyt. Jugosławia staje się przedmiotem westchnień mieszkańców PRL i innych zniewolonych państw. A Tito żyje sobie spokojnie w luksusie. Jak stwierdził: pracowałem całe życie i teraz już nie muszę.




Powyżej: Margaret Thatcher na pogrzebie Tito



Gdy Tito umiera jest autentycznie opłakiwany przez miliony ludzi na całym świecie. Budowany przez niego systemu już się jednak zaczyna rozpadać a Jugosławia trzeszczy pod ciężarem długów zaciągniętych na Zachodzie. Dziś wielu mieszkańców tych ziem z nostalgią wspomina czasy Tity. Dla ideologicznych spadkobierców czetników Tito jest jednak "tym Chorwatem, który oddał nasze serbskie Kosowo Albańczykom". Dla ideologicznych spadkobierców ustaszy jest "największym smrodem w dziejach naszego narodu". Czetników i ustaszy wiele dzieli, ale obie grupy się zgadzają, że Tito był skurwysynem i masowym mordercą.

***

Zainteresowanym tematyką polecam serbski serial dokumentalny "Druga wojna światowa na Bałkanach" - nadawany kiedyś przez TVP Historia. Macie tam rozwinięcie tez o kunktatorskiej i zdradzieckiej strategii Tity w czasie wojny.

***

W 2010 r. miałem okazję odwiedzić czetnicki festiwal na Ravnej Gorze. Jakiś pijany koleś, który początkowo agresywnie reagował na polską flagę (a natowscy szpiedzy! :) zrobił sobie ze mną fotkę, kiedy powiedziałem, że "jebe druże Tito sve po spisku". Tydzień później byłem na chorwackich uroczystościach w Bleiburgu z neoustaszami. Poniższa fotka jest właśnie z Bleiburga.



***

A w następnym odcinku pozostaniemy wciąż na Wschodzie i przyjrzymy się pewnemu marszałkowi aspirującemu do roli Boga Wojny...

Everybody clap your hands!



sobota, 11 sierpnia 2018

Dies Irae: Soviet Rothschild




Ilustracja muzyczna: Johann Johannsson - The Beast - Sicario 2 OST

Lord Victor Rothschild z pewnością był człowiekiem wielu talentów. Był nie tylko finansistą, ale również wybitnym biologiem i fizykiem nuklearnym, znał się na historii sztuki oraz na psychologii. Spędził też kilka dekad w brytyjskich tajnych służbach. Nie zmienia to jednak faktu, że był też dwunożnym kawałkiem gówna.

Dlaczego go tak brzydko nazywam? Bo w pełni sobie na to zasłużył. Był ultrabogatym dupkiem, który działał na rzecz tego, by setki milionów ludzi z "plebsu" cierpiało nędzę pod butem sowieckiego komunizmu. Był dużo większym szkodnikiem od swoich przyjaciół z Cambridge: Kima Philby'ego, Anthony'ego Blunta, Guya Burgessa i Donalda MacLeana.



Anthony Blunt, późniejszy członek sowieckiej siatki szpiegowskiej z Cambridge, był korepetytorem Victora Rothschilda na drugim roku studiów. Zwerbował go uczelnianego stowarzyszenia Apostołów, skupiającego najbardziej perspektywicznych studentów z bogatych rodzin. Tam Rothschild zaprzyjaźnił się z pozostałymi członkami Piątki z Cambridge oraz z wykładowcą ekonomii Johnem Maynardem Keynesem. Nawiązał wówczas również kontakty z sowieckim fizykiem Piotrem Kapicą,który pracując w Cambridge zbierał dla sowieckich tajnych służb informacje  dotyczące brytyjskich odkryć naukowych. Rothschild przez wiele lat korespondował później z Kapicą, donosząc mu o zachodnich nowinkach technologicznych. Sam wtedy mocno fascynował się sowieckim systemem ekonomicznym. Napisał m.in. prace "Przyszłość komunizmu i sektora bankowego" oraz "Nadzieja dla nauki i komunizmu". Tego typu poglądy nie były w ówczesnych uczelnianych środowiskach patostreamerskich czymś odosobnionym. O wprowadzeniu systemu sowieckiego w Wielkiej Brytanii namiętnie dyskutowali przedstawiciele elit tacy jak Blunt i Philby. Rothschild uważał jednak ich dyskusje za amatorskie. On interesował się przede wszystkim konkretnymi rozwiązaniami mającymi służyć budowie komunizmu w Anglii.



Rothschild bardzo przyjaźnił się ze szpiegami z Siatki z Cambridge. Przyjaźń ta była tak daleko posunięta, że dzielił swoje londyńskie mieszkanie z Bluntem i Burgessem - znanymi turbogejami. (Sowieccy oficerowie prowadzący ciągle napominali Blunta i Burgessa, by nie mieszkali razem, bo naruszają w ten sposób zasady konspiracji. Ale jak widać skłonności brały górę nad zdrowym rozsądkiem.) Nie powinno więc nas dziwić, że Rothschild zarekomendował ważnemu politykowi Partii Konserwatywnej George'owi Ballowi Burgessa do pracy w MI6. Później Burgess zarekomendował do tej służby Philby'ego a do pracy w MI5 Rothschilda. Tak to się wzajemnie rekomendowali i wspierali.



Rothschild nie potrzebował jednak żadnej rekomendacji, znał się bowiem z premierem Winstonem Churchillem (od lat finansowanym przez jego rodzinę). W 1939 r. wręczył Churchillowi raport analizujący niemieckie przygotowania gospodarcze do wojny. Zrobił na tym polityku wielkie wrażenie i został skierowany na odcinek wojny gospodarczej. Skutecznie namierzał niemieckie spółki-przykrywki w Wielkiej Brytanii oraz pomógł brytyjskiemu przemysłowi przerzucić się z niemieckich na amerykańskich dostawców. Zaproszono go do szkolenia agentów amerykańskiego wywiadu cywilnego OSS. Jednocześnie Rothschild był zaangażowany w wielu ściśle tajnych programów badawczych, dotyczących m.in. radarów, broni chemicznej, biologicznej i nuklearnej. Wchodził m.in. w skład komitetu nadzorującego brytyjski program budowy bomby atomowej. Miał też wiedzę o amerykańskim projekcie nuklearnym - był przecież przyjacielem Lewisa Straussa, późniejszego szefa amerykańskiej Komisji Energii Atomowej i zarazem bankiera inwestycyjnego z Kuhn, Loeb & Co.



Australijski autor Roland Perry w swojej książce "The Fifth Man" dowodzi, że Lord Victor Rothschild był kluczową częścią Siatki z Acambridge i że przekazywał w trakcie wojny Sowietom ściśle tajne informacje dotyczące wszystkich najważniejszych brytyjskich projektów zbrojeniowych, w tym badań nuklearnych. W rosyjskich archiwach zachowały się dokumenty, jednoznacznie wskazujące na Rothschilda jako źródło informacji na te tematy. Rothschild m.in. przeprowadzał inspekcje bezpieczeństwa ściśle tajnych laboratoriów. Podczas jednej z takich wizyt, wyniósł magnetyczną tubę próżniową z laboratorium fizyka Marka Oliphanta. Sporządził w domu jej rysunek techniczny, który następnego dnia trafił do sowieckich służb. Tubę zwrócił Oliphantowi wraz z notatką, w której radził mu zwiększyć zabezpieczenia w laboratorium. Co ciekawe, Stalin pierwsze informacje o pracach nad bombą atomową dostał w październiku 1941 r. właśnie z Wielkiej Brytanii.

W trakcie wojny Rothschild nawiązał wiele ciekawych znajomości. Wspólnie z Arthurem Koestlerem, tworzył antynazistowską propagandę. Po wyzwoleniu Paryża, pracował w biurze MI6 urządzonym w rezydencji paryskich Rothschildów wspólnie z Philbym i późniejszym szefem MI5 Dickiem Whitem. Od 1973 r. zasiadał w Izbie Lordów, jako par Partii Pracy. W parlamencie zabierał głos jednak tylko dwukrotnie: raz w sprawie pasteryzacji mleka, a później w sprawie utworzenia państwa żydowskiego w Mandacie Palestyńskim. Angażował się we wspieranie ruchu syjonistycznego a także na finansowanie (wspieranego również przez CIA) pisma antystalinowskiej lewicy "Encounter" , w którym pracował m.in. Irving Kristol, jeden z twórców neokonserwatyzmu.



Po wojnie wielu funkcjonariuszy tajnych służb państw komunistycznych uciekło na Zachód. Dzięki zdobytym od nich informacjom zaczęła się zacieśniać pętla wokół Piątki z Cambridge. Tak więc w 1962 r. Flora Salomon, znana działaczka syjonistyczna i zarazem matka założyciela Amnesty International Petera Benensona (córka żydowskiego potentata z rynku złota, powiązanego z Rotszyldami) podzieliła się z Victorem Rothschildem swoją obserwacją, że jej przyjaciele Philby i Burgess chyba są sowieckimi szpiegami i chyba próbowali ją zwerbować dla KGB. Rothschild ponoć przekazuje tę informację do MI5. To specyficzny czas, w którym lojalność członków Piątki z Cambridge się rozpada. Każdy z nich, by odwrócić od siebie uwagę, zwraca uwagę na innych kolegów z siatki. Philby wkrótce ucieka do ZSRR. Blunt idzie na współpracę z MI5. (Jest chroniony aż do 1979 r. przez rodzinę królewską. Zwierza się, że jest nieślubnym synem króla Jerzego V. Jest przy tym pedofilem lubiącym dusić chłopców podczas gwałtów. Pomagał też blokować śledztwa dotyczące Jimmy'ego Saville'a.)

Rothschild jest przesłuchiwany, ale oczyszczony z zarzutów. Pułkownik Anatolij Golicyn mówi oficerowi MI5 Peterowi Wrightowi, że jego zdaniem Victor Rothschild odpowiada charakterystyce sowieckiego szpiega o pseudonimie "Eli". Niestety Golicyn nie pracował nigdy z agentami i nie znał ich tożsamości - zajmował się jedynie analizowaniem raportów wywiadowczych. W głupi też sposób uzasadnił swoje podejrzenia. Stwierdził, że Eli to imię żydowskie, więc pasuje do wysoko postawionego Żyda z MI5 a Rothschild jest przecież Żydem. Peter Wright wyśmiewa więc podejrzenia Golicyna.



Rothschild kontynuuje karierę szanowanego eksperta ds. bezpieczeństwa narodowego. Jest doradcą konserwatywnego premiera Edwarda Heatha, znanego pedofila , satanisty i ponoć również przedwojennego nazistowskiego szpiega. Namawia premiera, by szefem MI5 mianował Michaela Hanleya, znanego pedofila, podejrzewanego wcześniej o pracę na rzecz sowieckich tajnych służb.


Premier Margaret Thatcher uczyniła później Lorda Victora Rothschilda swoim nieoficjalnym doradcą ds. bezpieczeństwa. W 1986 r. oświadczył on: "Nie jestem  i nigdy nie byłem sowieckim szpiegiem."

W 1990 r. jego dusza spłynęła rurami kanalizacyjnymi do Szeolu. W 1993 r. sześciu byłych pułkowników KGB, w tym Jurij Modin, oficer prowadzący Piątki z Cambridge, przyznało, że Lord Victor Rothschild był częścią ich siatki szpiegowskiej. Mimo to historycy nadal udają, że Lord Rothschild był niewinny.

Syn Lorda Victora z drugiego małżeństwa, Amschel Mayor James Rothschild, stał się w 1996 r. w Paryżu ofiarą seryjnego samobójcy. Powiesił się na ręczniku przywiązanym do kranu w łazience. 

***

A w następnym odcinku serii Dies Irae, zajmiemy się pewnym sprytnym Chorwatem.

Everybody clap your hands!

(I klikajcie w reklamy na blogu)

***

 Garść ciekawostek z czasów współczesnych: Pamiętacie sektę NXIVIM powiązaną rodziną Bronfmanów i Fundacją Clintonów? Okazuje się, że byli w niej również synowie meksykańskich prezydentów! W tym syn prezydenta Carlosa Salinasa, czyli faktycznego dawnego szefa meksykańskiej mafii narkotykowej.

A tymczasem zwykli Chińczycy nadali Trumpowi ksywkę: Chuan Da Ye, co się da przetłumaczyć jako Potężny Dziadek. Jak psioczą w necie na Partię, to często piszą, że Potężny Dziadek Trump powinien zrobić porządek z tą bandą. Gdy wybuchł skandal ze skażonym szczepionkami, to pojawiały się głosy, by Trump zbombardował chińskie fabryki tych szczepionek :)

A tymczasem Alexandria Ocassio-Cortez, nadzieja radykalnie socjalistycznego skrzydła Partii Demokratycznej jeszcze kilka lat temu przedstawiała się jako "kapitalistka w stylu Adama Smitha"....


sobota, 4 sierpnia 2018

Tadeusz Grabianka: Polski Illuminat




Ilustracja muzyczna: Myth & Roid - Styx Helix

Moje serie blogowe się przenikają. "Wrześniowa mgła", "Dies Irae", "Prometeusz", "Pontifex", "Archanioł", "Samael". A to dlatego, że korzenie opisanych w nich wydarzeń były bardzo podobne. I dzisiaj chciałbym wrócić do korzeni. Bogdan Konstantynowicz - prawdziwy geniusz - zainspirował mnie do tego swoim najnowszym odkryciem...



W literaturze konspirologicznej już od końcówki XVIII w. często przewija się temat Zakonu Illuminatów. Miał on być jedną z głównych (jeśli nie główną) sprężyn światowej Rewolucji mającej prowadzić do globalnej, okultystycznej dyktatury. Niezależnie od tego jakie Illuminaci mieli naprawdę zamiary, pokazałem w serii Samael, że rzeczywiście mocno wpłynęli na przebieg Rewolucji Francuskiej, a także na amerykańską politykę przełomu XIX i XX w. Ostrzegał przed ich knowaniami m.in. pierwszy amerykański prezydent - gen. George Washington. W późniejszych dekadach Illuminaci zaczęli wywierać coraz silniejszy wpływ na amerykańską elitę za pomocą założonego przez siebie Bractwa Kości i Czaszki oraz pokrewnych grup.

 Flashback: Samael: Skradziona Rewolucja

Flashback: Samael: Hamilton i Jefferson

Flashback: Samael: Zagadka Liczby 322

W serii Archanioł opisałem natomiast współpracę polskiej konspiracji z ówczesnymi globalistami przy zniszczeniu carskiej Rosji i wywołaniu rewolucji bolszewickiej. W serii Prometeusz na przykładzie dziejów Ławrentija Berii pokazałem jak prometejska konspiracja próbowała kontrolować ZSRR i zniszczyć go od środka, gdy okazało się, że Moskwa odzyskała potęgę. W serii Pontifex wspominałem o związkach prometejskiej konspiracji z tajnymi służbami Stolicy Apostolskiej, która prowadziła oczywiście swoją grę. Teraz nadszedł czas na przedstawienie jednej z postaci, która prometejską konspirację tworzyła: Tadeusza Grabianki.



Grabianka, to urodzony w 1740 r. zamożny szlachcic z Podola, starosta liwski a przy tym człowiek będący pasjonatem ezoteryki. Z naukami tajemnymi zetknął się po raz pierwszy w młodości, na dworze Stanisława Leszczyńskiego w Lotaryngii. Był jednym z fanów szwedzkiego mistyka-spirytysty Emanuela Swedenborga, zajmował się również alchemią, kabalistyką i wszelkiego rodzaju modnymi wówczas ezoterycznymi nowinkami. W 1778 r. w Warszawie usłyszał o bawarskiej organizacji Illuminatów. Zapragnął się z nią zapoznać, więc rok później pojechał do Berlina i nawiązał kontakt z przedstawicielami tej sekty. Wstąpił do Illuminatów, szybko przeszedł wszystkie stopnie wtajemniczenia i zaczął nawet kształtować ideologie tej legendarnej spiskowej grupy!



Od 1784 r. pracował na rzecz Illuminatów w Rzeszy i we Francji. Brał więc udział w przygotowaniach do rewolucji francuskiej. Jego centrum działania był Avignon, do 1791 r. należący do posiadłości papieskich i nie będący częścią terytorium Królestwa Francji. Zakłada tam w 1786 r. Zakon Illuminatów Avigniońskich, czyli jedną z organizacji, powstałych po delegalizacji Illuminatów przez władze Bawarii. Do zakonu należało wielu prominentów: m.in.: Maria Wirtemberska - nieślubna córka króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i zarazem siostra księcia Adama Jerzego Czartoryskiego (założyciela Hotelu Lambert i człowieka, który najpierw był doradcą cara Aleksandra I a później prowadził antyrosyjską rozgrywkę na skalę dwóch kontynentów!) oraz późniejszy król Szwecji Karol XIII (ostatni władca z dynastii Wazów, który adoptował jako nowego monarchę napoleońskiego marszałka Bernadotte).

Grabianka ogłasza się Królem Izraela i twierdzi, że Polacy to prawdziwy Naród Wybrany, który najpierw przejmie władzę w Rosji a później zdobędzie Jerozolimę. Na pierwszy rzut oka brzmi to dziwacznie, ale Grabianka bardzo intensywnie zaczyna werbować do swojej sekty ludzi z rosyjskiego establiszmentu. Jak czytamy:



"'Ponad Radą stał nieomylny „Król Nowego Izraela”, obdarzony nieograniczoną władzą, „bezgrzeszny wybraniec Boga i Marii”. Był nim Grabianka. Bito przed nim pokłony. W czasie „nabożeństw” służyli mu na kolanach nawet księstwo Wirtemberscy. Kandydaci na iluminatów poddawani byli szczegółowym badaniom połączonym z wypełnianiem kwestionariuszy ujawniających wszystkie ich stosunki, znajomości i związki. Rozbierano ich do naga i trzymano tak przez 12 godzin aplikując tajemniczy eliksir zagęszczający krew i wywołujący stan egzaltacji. Składali następnie uroczystą przysięgę. [...] Zastanawia fakt zjawienia się w Awinionie licznych Rosjan. Byli to naprzód admirał S.I. Pleszczejew i P.J. Ozjerow-Dzierżawin, a następnie — czemu uwierzyć trudno — dobrze znany Polakom ks. Repnin. Cytują go jako iluminata dwaj wybitni znawcy masonerii rosyjskiej A.N. Pypin i Michaił Longinow. [...] Na uwagę historyków iluminizmu zasługuje także tajemnicza Mme Bouche (z domu Isuard), przypomniana przez Bertiera de Sauvigny w „Le Figaro Littéraire” z 10 grudnia 1960 r. W 1819 r. wezwał ją do Petersburga car Aleksander I oczekujący od niej niezwykłych rewelacji. Wizytę przygotował Ferdynand ks. Wirtemberski za pośrednictwem niedoszłego jezuity Ferriera de Chivas. Powitana przez ministra oświaty hr. Golicyna, dotarła do cara, który na powitanie ucałował ją uroczyście w rękę. W czasie wielokrotnych spotkań spoufaliła się do tego stopnia, że bez ogródek karciła Aleksandra za wydalenie jezuitów z Rosji, unieważnienie małżeństwa wielkiego księcia Konstantego itp. Mme Bouche wypadła z łask carskich po roku na skutek nieporozumień ze znacznie od niej inteligentniejszą i przebieglejszą Mme de Krüdener. Nas interesuje jednak fakt, że początki pseudomistycznej kariery Mme Bouche sięgają 1789 r. i Awinionu. Pod wpływem „Comte Hostamp” (co równa się niewątpliwie pseudonimowi Grabianki: „hr. Ostap”) była jedną z członkiń „sekty iluminatów”. Po opuszczeniu Awinionu przez Grabiankę miała kierować grupą wyznawców wespół z lekarzem o zastanawiające podobnym nazwisku, dr. Bouge. Działalność jej ustała na skutek interwencji policji nie widzącej różnicy między domem publicznym a świątynią pod sterem Mme Bouche.''

"Karciła Aleksandra za wydalenie jezuitów z Rosji". Przypomnijmy, że Grabianka swoje centrum działalności umiejscowił na terytorium papieskim a miejscowa inkwizycja jakoś patrzyła przez palce na jego działalność. Podobnie jak bezpieka jakobinów i Dyrektoriatu, po tym jak Avignon został anektowany przez Francję. W 1799 r. , tuż przed zamachem stanu gen. Napoleona Bonaparte, Grabianka przenosi się do Petersburga. Jak czytamy:



"W sierpniu 1805 r. dotarł Grabianka do Petersburga, gdzie w teorii miał pilnować postępów sprawy rozwodowej. Przyjaciele awiniońscy przybyli przed nim utorowali mu drogę do miejscowych kół wolnomularskich i okultystycznych, mających wówczas ciekawe powiązania z mistykami niemieckimi i szwedzkimi. Sytuacja ich była trudna, gdyż w Rosji trwał zakaz uprawiania działalności wolnomularskiej i loże trwały w „uśpieniu”. (...)

Grabianka wszedł bez trudu w środowisko petersburskie w roli „apostoła awiniończyków”. Najgorliwszym jego poplecznikiem stał się Aleksander Leniwcow, a miejscem spotkań dom wdowy po admirale Pleszczejewie. Podejmowano go suto, dogadzano. Przemawiał ze swadą po francusku wplatając ulubione polskie powiedzonko „jak się zowie”. Leczył histeryczki cudownymi ziarenkami otrzymanymi od św. Jana Chrzciciela — gdy opuszczał więzienie paryskie. Zyskał ogromną popularność i wielu zwolenników, co potwierdza nawet na ogół mu niechętny Nikołaj Nowikow. W. H.(uczański?) pisze, że w Petersburgu portrety Grabianki były w wielkim „poszanowaniu” „u wielu znaczniejszych rodzin”.

Mafie, służby, loże i Szczęść Boże!


 

Carska "bezpieka" nie zasypia jednak gruszek w popiele i senator Nowosilcow (znany nam z "Dziadów" Mickiewicza) wpada na trop prometejskiego spisku. Pierre Pechard Deschamps, francuski sekretarz Nowosilcowa, sporządza raport o sekcie Grabianki. Jest w nim mowa o proroctwach Króla Izraela mówiących o tym, że w Rosji dojdzie do Rewolucji a car zostanie zabity razem z rodziną. To Bóg osobiście miał przepowiedzieć zagładę Romanowom. Grabianka miał też brać udział w spisku na życie cesarzowej Katarzyny Tłustej Niemieckiej Kurwy. 

Grabianka, podejrzewany o szpiegostwo na rzecz napoleońskiej Francji, trafia do więzienia w Twierdzy Pietropawłowskiej.  Tam w dziwnych okolicznościach umiera 6 października 1807 r. Zostaje pochowany w petersburskim, katolickim kościele Św. Katarzyny, obok nielubianego przez niego króla Stanisława Augusta "Kluchosława" Poniatowskiego. Mszę pogrzebową za jednego z przywódców Illuminatów odprawia biskup kamieniecki Franciszek Mackiewicz. 



Grabianka zmarł, ale jego dzieła nie dało się zabić. Stał się jednym z twórców odrodzenia kulturalnego w Rosji za Aleksandra I oraz inicjatorem odbudowy tajnych związków, które przez następne 100 lat pracowały nad obaleniem caratu. Z ludźmi Grabianki w Petersburgu kontaktował się Mickiewicz a Towiański jeździł do Avignonu szukać "ducha Grabianki".

***

Nie wiem, czy zauważyliście, ale Irańczycy szykują się na szczyt z Trumpem. Nie wierzcie w oficjalne dementi. Oni od miesięcy dogadują się z Amerykanami za pośrednictwem Omanu. Zależy im na tym, by uniknąć sankcji - waluta im się załamała, w kraju co jakiś czas wybuchają protesty społeczne... Irańczycy są zmuszeni rozmawiać. A najlepsze jest to, że o tych tajnych rozmowach nie został powiadomiony Izrael! No to teraz Michael Cohen, będzie sypał...

***

Niektórzy publikują moje wpisy za moją zgodą (Polish Club), inni robią to bez mojej zgody (ale podają przynajmniej źródło), ale zdarza się też, że niektórzy inspirują się moimi wpisami, by "publicystycznie zabłysnąć". Przypadkowo odkryłem takie "inspiracje" u  Piotra Górki, autora wpisów na portalu Pch24. O to np., tutaj wyraźne inspiracje wpisem o ambasadorze Bullicie i serią Zanim Zapadła Mgła. Nie mam mu tego za złe. Chciałbym nawet, by inspirował się on moją twórczością szerzej i napisał coś na podstawie serii Pontifex - a szczególnie odcinków poświęconych św. Piusowi X i bł. Piusowi IX - no, ale po tym dostałby pewnie zakaz publikowania na portalu z tego typu newsami. Może więc bezpieczniej będzie, gdy Piotr Górka zainspiruje się serią Prometeusz, albo serią Sny - np. odcinkiem z Elżbietą Bathory lub z czerwonym hrabią Jabłońskim?