sobota, 20 stycznia 2018

Największe sekrety: Samael - Skradziona Rewolucja

Ilustracja muzyczna: Happiness of Marionette - Umineko OST



Francois-Marie Auret, filozof występujący pod pseudonimem Voltaire, uwielbiał wchodzić w d... sponsorującym go obcym monarchom. Od Katarzyny Wielkiej Lochy brał pieniądze za szkalowanie Polski. Nie gardził też złotem od Fryderyka Wielkiego Pedryla (Fryderyk jako nastolatek patrzył na egzekucję kochanka, z którym próbował uciec od swojego patologicznego ojca.). Głównym jego sponsorem był jednak londyński dwór, czyli mocarstwo, które w XVIII w. stoczyło z Francją kilka wojen. Doszło nawet do tego, że gdy przebywał w Anglii, wielu miejscowych arystokratów trzymało się od niego z dala, podejrzewając, że wszystko co mówią on przekaże królewskiej bezpiece. Amerykański, katolicki autor Michael E. Jones wskazuje, że twórczość Woltera była więc w dużej mierze wpisana w wielką brytyjską operację destabilizacji Francji - mocarstwa wrogiego brytyjskim interesom, zazdrośnie blokującego dostęp do swojego wielkiego rynku a przy tym dynamicznie rozwijającemu się gospodarczo i dysponującego przynoszącymi spore profity koloniami. Brytyjski plan przewidywał destabilizację tego wrogiego państwa za pomocą "dywersji ideologicznej" - przenikania treści uderzających w system polityczny, społeczny i religijny Francji a także promowaniu takich idei jak liberalizacja handlu (czyli dopuszczenie brytyjskich towarów na francuski rynek). Przenikanie tych idei odbywało się m.in. poprzez skupiające arystokratów, duchownych i przedstawicieli Stanu Trzeciego modne kluby towarzyskie, salony i loże masońskie tradycyjnego "angielskiego" rytu.



Jednym czołowych roznosicieli tych idei był książę Ludwik Filip Józef Orleański. Był on uznawany za króla salonów, arbitra elegancji i czołowego anglofila. Przyjaźnił się m.in. z późniejszym brytyjskim królem Jerzym IV. Był też Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Francji i jednym z twórców francuskiego rytu nowoczesnego. Uznawano go za niezwykle ambitnego polityka, dążącego do podkopania pozycji swojego krewnego króla Ludwika XVI oraz zajęcia tronu. Książę Orleański nieustannie knuł przeciwko swojemu monarszemu krewniakowi i jego niepopularnej, austriackiej żonie Marii Antoninie. Królewska para podejrzewała więc, że rewolucja została wywołana za "orleańskie złoto".

Czy tak było istotnie? Niewątpliwie dał o sobie znać splot wielu czynników, które były niezliczoną ilość razy analizowane w ogromnej liczbie publikacji. Bardzo skrótowo można jednak wspomnieć, że Francja przechodziła wówczas kryzys fiskalny będący skutkiem wojny siedmioletniej i wojny o niepodległość USA (a także tego, że system podatkowy królestwa był niewydolny, dziurawy i w odróżnieniu od angielskiego nie był zasilany z obligacji spłacanych lobby finansowemu, tylko z podwyżek podatków). Za kryzys fiskalny obwiniano jednak w ówczesnej "fakenewsowej" propagandzie tylko i wyłącznie wydatki dworu. Jednocześnie anomalie klimatyczne doprowadziły do strasznego nieurodzaju i zaburzeń społecznych na wsi. W takiej atmosferze zwoływano Stany Generalne mające uchwalić nowe podatki. Dalsza historia jest znana - wybuchła Rewolucja Francuska. 



Rewolucja ta jednak miała swoją dynamikę. Zaczęła się od buntu warstw uprzywilejowanych. Stan Trzeci, czyli głównie bogata burżuazja połączył siły w stanach generalnych z... duchowieństwem i postawił się królowi. Przeciwko monarsze działała jednak także spora część arystokratów no i oczywiście książę Orleański, którego popiersia noszono podczas rewolucyjnych pochodów w Paryżu. Król okazał się osobą bezradną i oderwaną od rzeczywistości - w dniu zburzenia Bastylii napisał w swoim pamiętniku "Nic". (Inna sprawa, że "szturm na Bastylię" - więzienie, w którym trzymano kilku włóczęgów i znanego pisarza "eromanga sensei" markiza de Sade, wsadzonego tam przez wredną rodzinkę jego żony - był mocno przereklamowanym wydarzeniem.) Młody Napoleon Bonaparte nie mógł się nadziwić, że król nie ustawił baterii dział przed budynkiem, w którym się zebrały Stany Generalne i nie pogrzebał pod jego gruzami tej całej uprzywilejowanej hołoty...




Rewolta uprzywilejowanych początkowo zmierzała w stronę budowy liberalnej monarchii konstytucyjnej w stylu angielskim. Czyli modelu wymarzonego przez Woltera i księcia Orleańskiego. Coś się jednak popsuło... Po niecałych dwóch latach król podejmuje nieudaną próbę ucieczki z kraju, obóz umiarkowanych liberałów się rozpada, stopniowo władzę nad Francją przechwytuje grupa nawiedzonych radykałów zwanych jakobinami, Francja wchodzi w 1792 r. w wojnę z Austrią - a później resztą swoich lądowych sąsiadów i Wielką Brytanią, w kraju powstaje ludobójczy, militarystyczny i paranoiczny reżim próbujący wprowadzić dziwny kult "Najwyższej Istoty", król z małżonką trafiają na gilotynę. A w ślad za nimi idzie spora część uczestników rewolucji. Ostrze nie omija również księcia-idioty Ludwika Filipa Józefa Orleańskiego, który ze strachu zmienia sobie nazwisko na Filip Egalite (czyli "Filip Równość") i twierdzi, że nie jest arystokratą tylko "synem koniuszego". Jak czytamy: "Podczas procesu Ludwika XVI oddał, po pełnej oskarżeń mowie, swój głos za skazaniem króla na śmierć, pragnąc zapewne uratować i siebie, i syna, księcia Chartres. Niewiele to pomogło, gdyż Chartres uciekł w marcu 1793 r. wraz z przyjacielem, generałem Dumouriezem, do Anglii, po czym rząd rewolucyjny nakazał aresztować wszystkich Burbonów pozostających we Francji. Nastąpiło to 5 kwietnia 1793 r. Filip Égalité stanął przed sądem 6 listopada 1793 r. Do sędziów powiedział: Ponieważ mój los jest przesądzony, proszę, żeby nie kazano mi długo czekać i natychmiast poprowadzono mnie na śmierć. Wyrok ogłoszono bez zwłoki. Filipa odprowadzono do celi jedynie na czas pobytu księdza. Podobno Filip miał powiedzieć spowiednikowi: Jestem winien śmierci niewinnego człowieka. Teraz sam umrę, ale on miał zbyt dobre serce, żeby mi nie wybaczyć. Bóg połączy nas obydwu ze świętym Ludwikiem. Trybunał skonfiskował cały książęcy majątek. Gdy Filip chciał spożyć ostatni posiłek, więzienny kucharz odmówił. Filip wsiadł na wóz wiozący go na miejsce egzekucji przy wrogich okrzykach tłumu. Skomentował to ze wzruszeniem ramion: A kiedyś mnie oklaskiwali.Kiedy już znalazł się na szafocie, pomocnicy kata chcieli zdjąć mu buty, aby łatwiej było przywiązać go do deski. Filip powiedział im: Dajcie spokój. Wygodniej wam będzie je zzuć po mojej śmierci. Po czym dodał: Wysłuchajcie prośby umierającego: załatwcie mnie szybko!."

Jakoś mu masońscy bracia z Wielkiego Wschodu nie pomogli. Nie krzyczał czasem: "Do mnie dzieci wdowy?". Może i krzyczał, ale fartuszkowi braci bali się podejść pod gilotynę. Nędzna kreatura straciła w ten sposób życie a jej stronnicy uciekali do Anglii. Nie tak miało być. Operacja mająca doprowadzić do destabilizacji Francji i zainstalowaniu w niej proangielskiego władcy doprowadziła do zainstalowania tam zmilitaryzowanego reżimu, który rozpoczął podbój Europy. Wielka Brytania została wciągnięta w ponad 20 lat wojen, które omal nie doprowadziły do jej bankructwa. Z pewnością nie tak miało być. Co się więc stało? Kto przechwycił rewolucję?



To co się wydarzyło w latach 1791-1794 r. można przewrotnie określić wojną koncepcji filozoficznych. Wolter przegrał z Rousseau. Jean-Jacques Rousseau przedstawiany jest często jako stary, sentymentalny pierdoła, który pisał jakieś głupoty o powrocie do natury i "szlachetnym dzikusie". Bardziej precyzyjne byłoby określenie go jako: NEETa i obiboka, utrzymanka bogatych kobiet, który pięcioro swoich dzieci wysłał do przytułku, bo nie chciało mu się nimi zajmować. Jak zauważa jednak amerykański konserwatywny autor Jonah Goldberg, Rousseau to tak właściwie twórca nowożytnej koncepcji państwa faszystowskiego i głosicielem prawdy o suwerenności narodu. Genewski filozof przedstawił tę koncepcję w swoich dziełach "Umowa Społeczna" ("Oddając swoją osobę i wszystkie swoje prawa we władanie woli ogółu w rezultacie otrzymujemy jedno ciało (społeczne), którego każdy członek staje się nierozerwalną częścią"i w... "Uwagach o rządzie polskim" z 1772 r. napisanych na zlecenie konfederaty barskiego Michała Wielhorskiego. Rousseau proponował I RP program "Sparta w każdym powiecie", czyli przekształcenie jej w konfederację silnie zmilitaryzowanych stanów, których oficjalną ideologią byłby antyindywidualistyczny nacjonalizm. Genewski filozof wskazywał m.in. na konieczność ustanawiania świąt narodowych, tak by kult państwa stawał się kultem religijnym.



Tak się akurat złożyło, że wielkim fanem Rousseau był Maximilien de Robespierre, przywódca jakobinów i faktyczny dyktator Francji. Częściowo wprowadził on w życie program Genewskiego Filozofa przewidujący budowę zmilitaryzowanego, nacjonalistycznego, totalitarnego społeczeństwa. Programem tym ekscytowali się zresztą polscy jakobini z czasów powstania kościuszkowskiego w tym tacy prometejscy patrioci jak gen. Jakub Jasiński i mjr Józef Sułkowski. Jonah Goldberg nazywa więc rewolucję francuską Pierwszą Rewolucją Faszystowską.



Tak się też złożyło, że ideami Rousseau inspirował się niejaki Adam Weishaupt, wykładowca bawarskiego Uniwersytetu Ingolstadt, twórca Zakonu Iluminatów. Historię tego zakonu opisano w ogromnej liczbie, różnej jakości publikacji. Narosła więc wokół niego straszliwa dezinformacja i trudno w jego historii odróżnić prawdę od fikcji. Możemy jednak pokusić się o skrótowe nakreślenie jego roli w wydarzeniach serii Samael. Zacznijmy więc od tego, że Weishaupt był ówczesnym "szalonym naukowcem" i że nie bez powodu Marry Shelley w swojej powieści czyni doktora Frankensteina wykładowcą Uniwersytetu Ingolstadt. Założyciel Illuminatów chłonął nie tylko dzieła Rousseau, ale też wszelkiego rodzaju literaturę ezoteryczną i to skłoniło go do założenia własnego tajnego stowarzyszenia. Prawdopodobnie sam na to nie wpadł. Cagliostro, znany XVIII -wieczny okultysta, zeznawał później, że Weishaupta instruował niejaki Colmar, alzacki kupiec, który wiele lat życia spędził w Persji poznając tamtejsze doktryny ezoteryczne (sufich? wyznawców Zurvana?). W Zakonie Illuminatów stosowano więc perskie nazwy miesięcy a lata liczono od 632 r. n.e., czyli... roku śmierci Mahometa!



Jego celem było wyzwolenie ludzi z ciężarów cywilizacji, czyli m.in. rządów monarchów oraz religii. (Celem bardziej praktycznym było też zapewne wyzwolenie ludzi z ich własności materialnej i poddanie kontroli oświeconej, technokratycznej, ogólnoświatowej dyktatury. Złośliwi wskazują, że "wyzwolenie od cywilizacji" postulowane przez Illuminatów było przetestowane m.in. w Kambodży za rządów Czerwonych Khmerów.) Niezależnie od celów jakie sobie stawiał, Weishaupt stworzył sekciarski system kontroli umysłów swoich adeptów, których przekonywał, że cel uświęca środki. Mimo to do Illuminatów lgnęły wybitne umysły tamtej epoki (np. Goethe i Herder ) a także liczni "bogaci głupcy" tacy jak Ferdynand ks. Brunszwicki, Karol ks. Hesse-Kassell, Ernest II ks. Saxe-Gotha-Altenburg i rzekomo również... król Prus Fryderyk Wilhelm II (ten sam, co się wycofał z wojny przeciwko rewolucyjnej Francji). Co ciekawe, Weishaupt zabronił przyjmowania do Illuminatów Żydów i byłych jezuitów obawiając się wrogiej infiltracji. Rabin Marvin Antelman w swojej poświęconej sekcie sabatajczyków/frankistów książce "To Eliminate the Opiate" pisze jednak, że w połowie lat 80-tych XVIII w. Weishaupt zawarł sojusz z przebywającym we Frankfurcie Jakubem Frankiem, czego skutkiem miała być później haskala (żydowskie oświecenie). Syn Franka, Mojżesz Dobruszka vel Julius Frey zakładał w Wiedniu powiązane z Illuminatami Bractwo Azjatyckie, a później przeniósł się do Francji i został jakobinem - a potem został zgilotynowany. W literaturze spiskowej często jest łączony z Illuminatami i frankistami Mayer Amschel Rothschild, twórca potęgi rodu Rotszyldów. Był on bankierem wiązanego z Illuminatami landgrafa Hesji (który zbił majątek na wypożyczaniu najemników - w tym w trakcie amerykańskiej wojny o niepodległość).



Illuminatów z rewolucją francuską łączyło wielu spiskologów od czasów XVIII-wiecznych autorów: o. Augustine'a Barruela i prof. Johna Robinsona. Dzieła Barruela i Robinsona są jednak często dyskredytowane z powodu błędów, które się do nich wkradły. Krytycy wskazują, że Zakon Illuminatów został na kilka lat przed rewolucją rozbity przez bawarskie tajne służby a część jego dokumentacji wpadła w ręce władz. Z tej dokumentacji wynika jednak, że takie związki istniały. W 1787 r. przybył do Paryża iluminata J. Bode i podporządkował sobie lożę o nazwie les Philalethes.  Wiadomo, że iluminaci infiltrowali Wielki Wschód Francji szykując jego wrogie przejęcie. Wiadomo też, że iluminatami byli niektórzy przedstawiciele francuskich elit, w tym hrabia Honore Mirabeau ważny uczestnik pierwszej fazy rewolucji. Mirabeau w pewnym momencie nabrał wątpliwości i w pewnym momencie próbował ratować Ludwika XVI. Zmarł czekając na swój proces, tuż przed nieudaną ucieczką króla. Do Zakonu Illuminatów został zwerbowany podczas pobytu w Prusach, gdzie pracował nad biografią Fryderyka Wielkiego Pedryla.



Niezależnie od kontrowersji spiskologicznych dotyczących dziejów illuminatów, faktem jest to, że jeden Wielki Wtajemniczony widział w nich wówczas ogromne zagrożenie. George Washington, prezydent USA, w 1798 r. pisał w liście do jednego ze swoich znajomych, że Iluminaci przybyli już do Ameryki i obawia się, że będą pracować nad obaleniem rządu USA. Z pewnością wiedział coś więcej niż zwykli śmiertelnicy...

***

A w następnym odcinku serii "Samael": szef amerykańskiego oddziału Illuminatów, nieudana próba eksportowania rewolucji francuskiej do USA, pierwszy bank centralny, kampanie wyborcze, pojedynki, brytyjscy i hiszpańscy agenci, imperialne koncepcje i hrabia Jędrzej Zdzisław Stefan Jabolowy grający na klawesynie.


11 komentarzy:

  1. Od siebie mogę jedynie przypomnieć ''polski wątek'' w rewolucyjnym zamieszaniu czyli wypady przyszłego fuhrera Targowicy Szczęsnego do zrewoltowanego Paryża, gdzie miał wstąpić do klubu jakobinów co zwykle pomija się milczeniem w oficjalnej historiografii lub jeśli już bagatelizuje przedstawiając jako ''magnacką fanaberię'' co jest kompletną brednią bo jak to bywa w każdej porządnej mafii politycznej nie było łatwo ot tak sobie wstąpić doń na zasadzie kaprysu : ''a, bede se jakobinem'', ktoś go musiał tam zarekomendować, wprowadzić itd. Członkostwo miało też swoje konsekwencje, tymczasem nikt bodaj nie potrafi wytłumaczyć jak ten wysoko postawiony w krajowej hierarchii lóż mason i jakobin niemal zaraz potem wylądował u boku carskiego Arcywicirucha !? A propos - brytolski oficer prowadzący Fryca pedryla przypomniał mi innego funkcjonariusza Jego Królewskiej Mości o, jak to się mówi, ''barwnym życiorysie'', który z kolei zainstalował Staśka Poniatowskiego w łóżku przyszłej carycy Katarzyny by przezeń przekazywać jej jurgielt ona zaś w przerwie między dupceniem poufne informacje :

    https://www.lazienki-krolewskie.pl/pl/pl/edukacja/baza-wiedzy/sir-charles-hanbury-williams-1708-1759

    Dzięki za info o frankistowskim pomiocie, kolejny Šejtánek psia jego mać, nie miałem pojęcia o tej sekcie ''okultystycznego eurazjatyzmu'' [ pewnie Dugin ściągnął od nich:) ] a to naprawdę fascynujący temat, faktycznie jak nie murarze to węglarze :

    ''Intrygujące odpowiedzi przynosi pytanie: dlaczego odkrytą przez Isaaca kopalnię pod Hajdukami nazwano „Książę Karol Heski”? Żyjący wówczas Landgraf Karol von Hessen-Kassel (1744–1836) był zięciem króla Danii, Fryderyka VI i odgrywał wiodącą rolę w duńskiej oraz północnoniemieckiej masonerii. Po 1782 r. – kiedy został mistrzem krajowym świeckiej, racjonalistycznej loży Illuminatów dla Danii, Szwecji oraz Rosji – pozostawał w kontakcie z Janem Henrykiem von Ecker und Eckhoffen, twórcą loży Rycerze i Bracia Św. Jana Ewangelisty z Azji i Europy (tzw. Braci Azjatyckich), znanej w Wiedniu, jako warsztat „zu den sieben Himmeln”. Loża owa była pierwszym stowarzyszeniem wolnomularskim, którego członkami i przywódcami byli europejscy Żydzi (m. in. Józef Hirschfeld, właściciel kopalni soli w Tyrolu). W 1785 r., kiedy nie została zarejestrowana – podobnie jak Illuminaci – przez grudniowy Patent Wolnomularski Józefa II, przeniosła swoją główną siedzibę do Hamburga. Tam jej protektorem został książę Karol Heski, który w 1786 r. został nawet jej najwyższym przywódcą i nosił – obowiązujący w jej żydowsko-mistycznochrześcijańskich i alchemiczno-wolnomularskich rytach – hebrajski tytuł Chacharn Hackolel. Nazwa kopalni może sugerować, że S. Isaacowi nie była obca ta – znana tylko we wtajemniczonych kręgach – działalność księcia Karola Heskiego.''

    http://romaquil.blog.onet.pl/2009/04/29/wklad-salomona-isaaca-z-pszczyny-ok-1730-po-1794-r-w-uprzemyslowienie-gornego-slaska-cz-2/

    https://hbofl.wordpress.com/2009/10/08/the-order-of-initiated-companions-and-knights-of-st-of-asia-in-europe/

    http://enlightenment198.com/wp-content/uploads/2015/02/Asiatic-Brethren.pdf

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zehr Ciekawen.

      Kopalnie nazwane na cześć heskiego landgrafa. Może rzeczywiście się okaże, że wzięli się stamtąd karbonariusze :)

      A co do Franka, to gorąco Ci polecam książkę rabina Antelmanna. Jest bardzo spiskowa i dużo w niej różnych powiązań.

      "brytolski oficer prowadzący Fryca pedryla" - czyli według Ciebie kto?

      Usuń
    2. Sporo o Williamsie pisał niejaki Boson:

      https://bosonweb.wordpress.com/2017/12/04/krol-stas-czyli-nasz-wyjatkowo-brytyjski-agent/

      http://boson.szkolanawigatorow.pl/profesor-prowadzacy-iii-rp

      Usuń
    3. @foxmulder a jak się nazywa ta wspomniana przez Ciebie książka o Franku?

      Usuń
    4. "TO eliminate the opiate" - rabina Marvina Antelmana

      Usuń
  2. Amerykanie mają dziwny zwyczaj nazywać skrajną demokrację faszyzmem. Mogę dodać, że iluminaci próbowali wywołać też rewolucję w Austrii ale zostali powywieszani. Pisał o tym Terry Melanson. No i zapraszam do mojego świeżutkiego wpisu z ciekawostkami o Benie Franklinie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ w przypadku Francji nie mieliśmy bynajmniej do czynienia ze "skrajną demokracją" w stylu Szwajcarii czy San Marino, tylko z dyktaturą ukrytą pod demokratyczną fasadą :)

      A wpis oczywiście w wolnej chwili przeczytam!

      Usuń
  3. I tak i nie. Jak weźmiemy sobie typologię ustrojów Arystotelesa, gdzie ustroje są podzielone według zasady kto rządzi (jeden, wielu, wszyscy) to się zgadzam. Ale Rousseau twierdził, że wola ludu to nie wola wszystkich, co oznacza, że za mordę ma trzymać wszystko elita demokratów (Michael Jones przytaczał prywatne listy Rousseau gdzie wyrażał to nieco delikatniej). Osobiście się skłaniam raczej do Bartyzela i metapolityki, do badania skąd pochodzi władza czy z dołu od ludu (no i wtedy mamy całą gamę ustrojów niekoniecznie będących demokracją liberalną, dyktatury też pod to podpadają) czy z góry, czyli wszelkiego rodzaju autorytaryzmy. Stare Stany były właśnie taką autorytarną republiką, ze "świętą" konstytucją a głosowanie nie służyło do wywracania świata do góry nogami świata tylko do dzielenia kasy między stany. Było nawet takie porzekadło, że brytyjski parlament może zrobić wszystko oprócz zamiany mężczyzny w kobietę. Teraz oczywiście może zamienić kogo chce w co chce, tak samo w Stanach, ale to dobrze pokazuje, że demokracja to nie głosowanie tylko sposób myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ''wola ludu to nie wola wszystkich'' - o to to, coś jak z ''wirtualną reprezentacją'' brytyjskiego parlamentu wspomnianą w prelekcji zalinkowanej pod poprzednim wpisem, która pozwala w praktyce ichniemu posłowi zlewać wolę wyborców niechby i wyrażoną w legalnym, ogólnonarodowym referendum a jak trzeba to i zagłosować za ich pacyfikacją przez policję czy wojsko w imię abstrakcyjnej ''racji stanu'' a wszystko zgodnie z demokratycznymi procedurami. Jakby to nie wyglądało na pojęcie wewnętrznie sprzeczne można pomyśleć coś w rodzaju ''demokratury'' rozumianej czy to w najprostszej formie tyranii większości czy też jako dobrowolną zgodę obywateli na czasowe zawieszenie swych praw i wolności na rzecz obieranego dyktatora jak to się działo w republikańskim Rzymie zanim Sulla i Cezar uczynili z tego quasi-tyranię, albo hegemonię demokracji nad krajami o innym a niechby i podobnym ustroju czego przykładem już kolebka demokracji czyli starożytne Ateny sprawujące brutalny dyktat nad zrzeszonymi w Związku Morskim polis za pomocą instytucji tzw. kleruchii, zdzierając z nich haracz za ''ochronę'' i brutalnie każąc buntowników jak to się stało w posiadającym demokratyczny mandat ludobójstwie popełnionym na mieszkańcach Melos itd. itd. [ nie mówiąc o tym, że z postulatu demokracji obejmującej wszystkich ludzi wcale nie musi wynikać, iż będzie ona tyczyć wszystkich w ogóle bo można w demokratycznym jak najbardziej głosowaniu pozbawić arbitralnie takowego statusu jakąś część osób na podstawie dowolnych kategorii czy to klasowych, etnicznych, rasowych etc. i odpowiednio czyli gorzej niż zwierzęta traktować, nie trzeba sięgać az wgłąb starożytności w poszukiwaniu precedensów - reżim III Rzeszy przy braku formalnych procedur demokratycznych cieszył się jednak autentycznym wsparciem zdecydowanej większości Niemców a więc popełniane przezeń zbrodnie posiadały de facto mandat ludu, który też często sam w nich ochoczo uczestniczył, w Sowietach było nieco inaczej, ale skłamałby ten kto by przeczył, że bolszewicy i prowadzona przez nich ludobójcza polityka od początku była aprobowana przez niechby i mniejszość jednak znaczącą spośród Rosjan i innych nacji byłego imperium ]. W naszej tradycji ''sarmackiej respubliki'' wyrazem ''demokratycznej dyktatury'' byłyby konfederacje zawiązywane na czas bezkrólewi a zwłaszcza paradoksalnie rokosze, taką tezę jak rozumiem stawia w konkluzji niżej przywołanego artykułu historyk Edward Opaliński niestety nie rozwijając jej, a szkoda bo o ile istnieją opracowania poświęcone poszczególnym rokoszom Zebrzydowskiego czy Lubomirskiego to bodaj nikt z tego co mi wiadomo nie zajął się zbadaniem fenomenu rokoszowego jako takiego w poświęconej mu monografii a to by oznaczało, że powszechnie klepane farmazony o ''anarchii szlacheckiej'' są ufundowane na totalnej niemal ignorancji :

      http://orka.sejm.gov.pl/przeglad.nsf/0/BE17F1CA9A945083C12581A600420619/%24File/PS.4.17.-4.Edward%20Opali%C5%84ski.pdf

      Usuń
    2. W Grecji to jeszcze było "andrapodismos". Kto ciekawy to niech sobie wpisze w google. Adolf byłby dumny. Zresztą naziści też uważali się za demokratów jak np. Goebbels, który twierdził, że fuhrer został wybrany w demokratycznych wyborach a dalej to już nie potrzebuje potwierdzenia woli ludu. Co krytykował Stanisław Car (twórca konstytucji kwietniowej) z pozycji autorytarnych znany z cytatu "Głosowanie - to tyrania liczby, górującej nad rozsądkiem". No i właśnie. Jak sprawdzić jaką wolę ma lud? Zresztą samych demokratów po wyborach nie za wiele to obchodzi.
      Albo weźmy sobie taki problem: dlaczego wojna stuletnia trwała sto lat i były tylko trzy duże bitwy? Ano dlatego, że przed każdą kampanią król wyjeżdżał w podróż po kraju prosić mieszkańców prowincji o ustanowienie podatków na kampanię. Pytać oczywiście czy mają taką wolę i ewentualnie ją zmienić prośbą lub groźbą. Potem Filip Piękny tworzy Stany Generalne czyli parlament, żeby mu ustanawiali podatki w jednym miejscu. Ale znowu - każdy poseł reprezentował (czyli dosłownie - ponownie prezentował) poglądy na podatki swoich wyborców, którzy go potem rozliczali z misji poselskiej (no bo posła posyłamy, żeby nam coś załatwił i wrócił a nie siedział cały czas w miejscu gdzie go posłaliśmy). Ewolucję od średniowiecznego posła do współczesnej demokracji przedstawia bardzo ciekawy "Traktat o władzy" de Jouvenela. Zresztą jeśli lud ma wolę to jest schizofrenikiem czyli rozpadła mu się osobowość. Bo żeby mieć wolę to trzeba mieć jakąś koherentność postępowania i jedność swojej woli a nie kilka/naście przeciwstawnych poglądów. A jak wiadomo schizofrenikami opiekują się lekarze...

      Usuń
    3. @ Spiskolog

      "badania skąd pochodzi władza czy z dołu od ludu (no i wtedy mamy całą gamę ustrojów niekoniecznie będących demokracją liberalną, dyktatury też pod to podpadają) czy z góry, czyli wszelkiego rodzaju autorytaryzmy" - przy takiej typologii to OK, włoski faszyzm też był ustrojem demokratycznym.

      @ Chehelmut

      To też Jasienica sporo się rozpisał na temat rzekomej polskiej anarchii społecznej...

      @ Anonimowy

      Drobna uwaga - Filip Piękny rządził jeszcze przed Wojną Stuletnią.

      Usuń