sobota, 10 marca 2018

Prometejska Czerwona Jaskółka, czyli czy szef GRU pracował dla Amerykanów?

Ilustracja muzyczna: James Newton Howard - Didn't I Do Well! - Red Sparrow OST




"Czerwona Jaskółka" to nie tylko film nadspodziewanie dobry - to również jeden z tych filmów, w których przemycono zbyt dużo. Jest to najbardziej antyrosyjski (w znaczeniu antykremlowski i antyłubiankowski) film jaki powstał od końca Zimnej Wojny. Jego końcówka niesie zaś bardzo prometejskie przesłanie - niemal żywcem wzięte z mojej serii blogowej o Ławrentiju Berii. Przy pewnej scenie "wyjaśniającej" aż mnie wbiło w fotel!  Film "Czerwona Jaskółka" powstał na podstawie powieści  Jasona Matthewsa, funkcjonariusza CIA pracującego w tej służbie przez 33 lata. Matthews mógł więc przemycić tam kilka sugestii pokazujących jak naprawdę wyglądała Zimna Wojna i jak wygląda jej współczesna wersja.



Wielu prawicowych, antykomunistycznych autorów skupia się w swoich pracach na problemie infiltracji zachodnich instytucji przez sowieckie (i sojusznicze) tajne służby. Zachód ich zdaniem nie zauważył, że transformacja ustrojowa w państwach Układu Warszawskiego była sterowana przez Łubiankę. A nie zauważył bo był "ślepy" i naiwny, nie miał dobrej agentury w bloku sowieckim a ta agentura, którą miał została wydana w ręce KGB przez Aldricha Amesa. Owszem Ames wydał Sowietom wielu agentów - zdradził np. płka Olega Gordijewskiego i gen. GRU Dmitrija Poliakowa, który przekazywał informacje Amerykanom od wczesnych lat 60-tych nie biorąc za to żadnych pieniędzy. Czy Ames miał jednak dostęp do całej agentury w bloku sowieckim? Oficjalna wersja mówiąca, że miał dostęp do wszystkich planów operacji CIA przeciwko KGB i GRU może być dezinformacją puszczoną przez CIA w obieg, by zmylić Rosjan - tak by myśleli, że zlikwidowali całą zachodnią siatkę szpiegowską. Zresztą w USA obowiązują procedury dostępu do informacji niejawnych typu "need to know". Ames nie był więc uprawniony do dogłębnego przekopania archiwów CIA.



Te historyczne przykłady, które znamy mówią nam, że zachodnia infiltracja bloku sowieckiego sięgała naprawdę wysokich poziomów. Wiemy o pułkowniku Ryszardzie Kuklińskim, wiemy o gen. Ionie Mihaiu Pacepie (szefie rumuńskiego wywiadu zagranicznego, który zbiegł na Zachód), gen. Janie Sejnie , płku Michale Goleniewskim, wysokiej rangi sowieckim dyplomacie Arkadiju Szewczence, majorze Wasiliju Mitrochinie - który uciekł wraz z archiwami KGB, czy o płku Anatoliju Golicynie, który poinformował Zachód o planach transformacji ustrojowej już na początku lat 60-tych. Lista funkcjonariuszy komunistycznych tajnych służb, którzy zbiegli na Zachód jest długa - a spora część z tych szpiegów przekazywała informacje zachodnim służbom po prostu dlatego, że nienawidziła sowieckiego systemu. A o ilu takich przypadkach nie wiemy? Ilu "kretów" nie wykryto? Ilu awansowało w sowieckich/rosyjskich służbach? Ilu pochowano z honorami jako "bohaterów Rosji"?



Czytałem niedawno "Niebezpieczne związki Sławomira Petelickiego"  . Możecie sobie myśleć o Sumlińskim i jego twórczości co chcecie, ale trzeba mu przyznać, że w tej książce zwrócił uwagę na coś, co wielu "historyków" pomija - amerykańska rezydentura peerelowskich służb była totalnie transparentna dla Amerykanów. Wiedzieli o niej niemal wszystko. Petelicki - wysłany na placówkę dzięki protekcji ojca i słabo znający angielski (!) - miał tam znikome szanse na sukces. Jak tylko zaczął próbować werbować studentów uniwersytetu na którym pracował Zbigniew Brzeziński, natychmiast pojawiły się w prasie jego personalia, stopień służbowy, prywatny adres i numer telefonu. Zamieściła je stworzona przez FBI organizacja "Wolna Polska". (I tutaj mała dygresja w sprawie prof. Witolda Kieżuna. Skoro był on agentem SB, to Amerykanie musieli to wiedzieć po jego przyjeździe do USA, bo rezydentura była dla nich kompletnie transparentna. A mimo to pozwolili mu się zbliżyć do ludzi o wiele ważniejszych niż studenci Columbii. Prof. Kieżun twierdzi, ze w latach 70-tych przekazywał informacje pracownikowi USAID, czyli instytucji będącej często przykrywką dla CIA. Oznacza to więc, że był podwójnym agentem. Sławomir Cenckiewicz twierdzi jednak, że Kieżun kłamie w tej sprawie, bo nie potrafi podać dokładnych dziennych dat spotkań odbytych 40 lat temu.)  Po nieudanej misji w USA, geniusze (lub "krety") z SB próbowali zrobić kompletnie spalonego Petelickiego rezydentem w Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy nie dali mu wizy. Zrobiono go więc rezydentem w Szwecji wiedząc, że na miejscu też będzie spalony. Ale zrobiono to, bo Departament I miał kryzys kadrowy - poprzedni rezydent w Szwecji okazał się szpiegiem CIA, który od kilkunastu lat wystawiał jej peerelowską agenturę w Europie Zachodniej. Ten "kret" miał zaś cichego opiekuna. Przed rutynową kontrolą podczas rozpatrywania jego kandydatury na rezydenta w Sztokholmie ktoś oczyścił jego akta w archiwum z "epizodów" mogących go kompromitować. O ilu pułkownikach Kuklińskich więc jeszcze nie wiemy?



Na filmie "Czerwona Jaskółka" pokazany został problem likwidacji ludzi, którzy zdradzili rosyjskie tajne służby. Sowieci/Rosjanie często sięgają po ten środek, by odstraszyć innych potencjalnych "priedawatieli". (A mimo to wciąż wielu funkcjonariuszy rosyjskich służb decyduje się na "zdradę". Wiedząc, że ryzykują życie. Jak to świadczy o rosyjskim systemie?) Ostatnio otruto w Wielkiej Brytanii pułkownika Siergieja Skripała, który wcześniej był bardzo cennym agentem MI6 wewnątrz GRU. Skripał przekazał zachodnim tajnym służbom informacje o 300 współpracownikach GRU, głównie w Europie Zachodniej. (W sprawie Skripała jest jednak sporo anomalii. Oto bowiem jego znajomy Walerij Morozow twierdzi, że Skripał kontaktował się z oficerami GRU z londyńskiej rezydentury.  Koleś nadal był więc podwójnym agentem. Otrzymywał też relacje ze pracownikiem firmy eks-agenta MI6 Christophera Steele'a - "autora" nieudolnie spreparowanego na Kremlu dossier o "rosyjskich koneksjach" Trumpa. Moja hipoteza robocza jest więc taka: Ruscy wypuścili Skripała z więzienia i wymienili go na Annę Chapman. W Wielkiej Brytanii miał karmić MI6 dezinformacją, ale jednocześnie pracował dla Brytyjczyków i dezinformował GRU. Sprawa się rypła bo Steele, pracuje dla Ruskich. Wcześniej Steele badał m.in. sprawę zabójstwa płka Litwinienki i był jego "służbowym opiekunem". Wielka Brytania jest wogóle miejscem, gdzie w dziwnych okolicznościach zginęło wielu ludzi niewygodnych dla Putina. Może Christopher Steele wie coś o tym? )



Jeśli szychy z rosyjskich służb specjalnych, armii oraz dyplomacji giną w dziwnych okolicznościach, to jednym z możliwych wytłumaczeń jest to, że uznano ich za "zdrajców" i dyskretnie zlikwidowano. A takich ciekawych przypadków mieliśmy w ostatnich latach całkiem sporo. Z końcówką rządów Obamy zbiegła się m.in. fala zgonów wśród rosyjskich dyplomatów. - niektórych zastrzelono, inni - tak jak ambasador przy ONZ Witalij Czurkin - po prostu nagle zmarli "z przyczyn naturalnych". Ta fala zbiegła się z aresztowaniem za szpiegostwo na rzecz USA funkcjonariuszy FSB odpowiedzialnych za operacje hakerskie (to jak było z tymi serwerami demokratów?). To wygląda trochę jakby na odchodnym, ktoś z CIA, z ekipy powiązanej z Obamą i Clintonami dał Ruskim przeciek - by zlikwidowali agenturę, z której nie będzie mogła skorzystać administracja Trumpa. I przy okazji zatuszuje się przed nową ekipą parę programów i geopolitycznych min, o których nie powinna wiedzieć.




Ciekawie w tym świetle wygląda również "zgon z przepracowania" szefa GRU gen. Igora Sierguna w styczniu 2016 r. Siergun był szefem GRU od 2011 r. I jak wspominał go gen. Peter Zwack, amerykański attache wojskowy w Moskwie w latach 2012-2014, gen. Siergun "choć kierował globalnymi operacjami przeciwko naszym interesom, to paradoksalnie postrzegał ciągłą konfrontację z USA i Zachodem jako nie będącą w interesie Rosji". Zwack w artykule poświęconym Siergunowi nazywał go "złożoną postacią, od której można się było wiele nauczyć" i czynił aluzje do tajnych kanałów komunikacji między zwaśnionymi krajami. Siergun w 2013 r. złożył oficjalną wizytę szefowi DIA gen. Michaelowi Flynnowi. Tak tego gen. Flynna, tak pięknie opisanego w książce Michael Hastingsa "Wszyscy ludzie generała", którego później wykopano ze stanowiska doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego prezydenta Donalda Trumpa - który, jak udowodnili John Podesta, Christopher Steele, Tomasz Piątek i Michał Bąkowski, jest straszliwym rosyjskim agentem sprzedającym Amerykę Putinowi.

***




Trump zrobił ostatnio niezły numer. Zapowiedź spotkania z Kim Jong Unem :) Eksperci wskazują, że nieprzewidywalne zachowanie Trumpa - odbiegające od polityki poprzednich administracji - sprawiło, że Gruby Kim rzeczywiście uznał, że ma do czynienia z szaleńcem gotowym rozpętać przeciwko niemu wojnę. Swoje zrobiło też pośrednictwo południowokoreańskiego prezydenta Moon Jae-Ina, byłego żołnierza sił specjalnych. (Tutaj macie ciekawy artykuł o kolacji Moona z Kimem w Pyongyangu, na której była też obecna żonka i siostrzyczka "himouto" Kima. Gruby Kim żartował tam ze swojego obrazu w światowych mediach. Soujo lało się strumieniami...) A śmieliśmy się z Dennisa Rodmana, gdy mówił, że Kim chce negocjować z Amerykanami...

"Rocket Man, Fat Kim Jong Un is a great guy! MAKE AMERICA GREAT AGAIN!"

Jestem za tym, by spotkanie Trumpa i Kima odbyło się w Warszawie. I by Gruby Kim przemówił na Placu Krasińskich. Wszyscy dostaliby pierdolca :)


16 komentarzy:

  1. Helou! zawsze tu była arcyciekawa dyskusja pod bardzo ciekawymi wpisami Foxa i co się stało? Gdzie są wszyscy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiedź jest w tekście Fox'a - "Trump zrobił ostatnio niezły numer ... uznał, że ma do czynienia z szaleńcem gotowym rozpętać przeciwko niemu wojnę."

      Bacznie obserwuję bloga Fox'a - jeszcze z czasów blox'a ;-) i wszyscy piszący na blogu o Ameryce mają jakieś kompleksy, poszukując drugiego dna. Dlatego tak wiele tu domysłów i przekombinowanych teorii - Rick Sanchez i ICE-T mieli rację "zła muza to zła muza". Jak przeanalizuję sobie jak zmieniała się moja wiedza i myślenie o USA (a na zmiany miały głównie wpływ teksty z tego bloga) to doszedłem do wniosku, że tam nie ma planu. Gaszą pożary jak w każdym innym kraju i nie przebierają w środkach - chyba na tym właśnie polega ich wielkość - po prostu się nie pie.dolą. A jak się pie.dolą to wychodzi im Obama. Chyba właśnie świadome społeczeństwo jest odpowiedzią - rządzący wiedzą na co mogą sobie pozwolić organizując igrzyska w domu wroga.

      Usuń
  2. To dla tego że zaprząta nas dzisiaj dyskusja o zakazie handlu w niedzielę. Ale hipoteza, że Adams wystawił za zgodą CIA cześć siatki, by ukryć innych ważniejszych szpiegów jest szokująca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie twierdzę, że Ames wystawił część siatki za zgodą CIA. Twierdzę tylko, że wystawił część siatki. Wystawienie części siatki przez CIA odbyło się w 2016 r.

      Usuń
    2. Czyli wojna?! Jak myślisz który mamy teraz rok 1936-1938?

      Usuń
  3. Cenzura u foxa? Jakich ja czasów dożyłem.

    OdpowiedzUsuń
  4. FIlm idealnie wpasowuje się w moje gusta. Koniecznie do odhaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyjaśnienie zgonów dyplomatów trzyma się kupy więc odhaczam to na mojej liście tematów niewyjaśnionych (a zostaje między innymi kwestia serii wypadków na Amerykańskich okrętach ostatnio).
    Co sądzisz o zamianie Tillersona na Pompeo i powołaniu Giny Haspel na szefa CIA?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tillerson był niejako człowiekiem Bushów, Pompeo jest człowiekiem Pence'a, któremu ufa Trump. Wcześniej Erik Prince proponował stworzenie równoległej, prywatnej agencji wywiadowczej odpowiadającej bezpośrednio przed Trumpem i Pompeo. Co ciekawe nowy sekretarz stanu ma bardzo zimnowojenne poglądy.
      Gina Haspel to intrygujący wybór - pod tym względem że jest ona z samego serca CIA. Kierowała tajnym więzieniem w Tajlandii.

      Usuń
  6. Ruskie trolle na filmłebie atakują ten film jak osy flaszkę z piwem.

    OdpowiedzUsuń
  7. zbieram się do obejrzenia

    OdpowiedzUsuń
  8. Adrian Lamo, the hacker who gave up Wikileaks source Chelsea Manning, dies aged 37

    OdpowiedzUsuń
  9. Filmu jeszcze nie widziałem, bo od dwóch lat nie oglądam już filmów z napisami. Znudziło mi się to i wolę poczekać, aż film wyjdzie na DVD z lektorem. Ten film bez wątpienia obejrzę, choćby z uwagi na seksowną Dżenifer.
    Men(d)ia niemieckie polskojęzyczne i takież blogi, strasznie krytykują Trumpa za te cła na aluminium. Jakie to wywoła wojny cłowe i sratata. Widać kogoś zabolało, skoro śle takie larum. Czy te cła zaszkodzą USA ? Niby jak ? A co oni eksportują ? Produkty showbiznesu (weź na to nałóż cło), oprogramowanie (choćby Windows - ze względu na brak konkurencji ewentualne cła nie zaszkodzą Microsoftowi) , ropę i gaz w niewielkim na razie zakresie i na to też raczej trudno nałożyć cła. Może tylko na łyskacza i harleje to zadziała. Harlejem nie jeżdżę, łyskacza nie żłopię. Nawet dżinsów nie noszę, ale ewentualne cła nie trafią w cel. Po prostu USA będą eksportować dżinsy przez inne państwo, zwłaszcza, że pewnie i tak w USA ich nie szyją. Za to stracą niemiaszki, zwłaszcza, gdy oberwie im się cło na auta, może częściowo rykoszetem oberwą polskie montownie, choc raczej w niewielkim stopniu, bo fabryka mercedesa dopiero w budowie, a Opel już jest francuski.
    Ponoć za karę za cła Chińczycy przestaną kupować amerykańskie obligacje. Bullshit. Z tego co czytałem, to Chińczycy od dwóch lat nie kupuja już tych obligacji i to może być powód wkurwienia Amerykanów. Zamiast obligacji USA Chińczycy kupuja wszystko co jest do kupienia. Ostatnio bodajze kupili fabryke Mercedesa (nie wiem czy juz transakcja została zamknięta), choć akurat ten zakup jest słaby. Jak mawiają Niemcy : "lepiej miec mercedesa w garażu niż w portfelu". Firma ma ponoc przerośnięty program socjalny dla pracowników. Ciekawe jakie są zapisy w umowie. Może się okazać, że Chińczycy przeniosą całą firmę Mercedes do innego kraju UE (może do nas ?) aby zmniejszyć koszt produkcji.
    O Skripalu strach cokolwiek pisać aby nie oberwać nowikiem od Brytoli. Ławrow twierdzi, że to oni otruli go. Taki żart jak rozumiem z ich strony. Cieszę się, że to znowu nie wina Polski i tego wstrętnego Pisu.

    OdpowiedzUsuń